Jak informowaliśmy wcześniej, do naszej redakcji docierają informacje o hodowcach, których nowy kształt Dobrostanu zwierząt wyklucza z grona beneficjentów tej płatności. 

Jedna z hodowczyń postanowiła zwrócić się w tej kwestii do wicepremiera i ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka. Jak tłumaczy, powodem wystosowania listu była rozmowa telefoniczna z pracownikiem ministerstwa rolnictwa na temat Dobrostanu zwierząt w ramach planu strategicznego dla WPR na latach 2023-2027.

– Zakomunikował nam, że skoro nie trzymamy zwierząt w budynkach, to ten nowy system nie jest dla nas, ponieważ był on napisany dla hodowców, którzy trzymają zwierzęta w budynkach – zaznacza w liście Aleksandra Unieżycka dodając, że do tej pory korzystała z pakietu 2.3 -dobrostan krów mamek.

Hodowczyni ta od 14 lat zajmuje się hodowlą bydła mięsnego rasy Black Angus Abereen. Stado Unieżyckich obecnie liczy 210 mamek. Gospodarstwo od początku ma status ekologicznego. Jak zaznacza Unieżycka, zwierzęta w ich stadzie mają zapewnione warunki wielokrotnie przekraczające normy zaproponowane w krajowym planie strategicznym.

– Gospodarujemy na ponad 370 ha, w 95 proc. jesteśmy gospodarstwem hodowlanym, specjalizującym się w sprzedaży odsadków – zaznacza Unieżycka. Dodając, że myśląc o przyszłości hodowcy zakładali nasilenie nacisków na rolnictwo zrównoważone, co wpłynęło na ich decyzję o kierunku produkcji. – Naszym podstawowym założeniem było wyhodowanie zwierząt zdrowych, o łagodnym charakterze, silnych, dających jak najlepszy materiał do dalszej hodowli (…). Środkiem do tego celu było, i jest, oprócz odpowiedniego doboru zwierząt ze stad hodowlanych, zapewnienie jak najlepszego dobrostanu zwierząt, uwzględniającego specyfikę tej rasy, idealnie nadającej się do hodowli ekstensywnej/półekstensywnej, wpisującej się w obecnie tak promowany nurt rolnictwa zrównoważonego – dodaje.

Hodowczyni kilkukrotnie podkreśliła, że priorytetem w gospodarstwie Unieżyckich jest zapewnienie jak najwyższego poziomu dobrostanu i umożliwienie zwierzętom przejawiania naturalnego behawioru.

Zwierzęta w tym stadzie całorocznie przebywają na pastwiskach. Zacielone krowy przebywają cały czas w stadach, gdzie również się cielą. Cielęta pozostają w stadzie do 8 m-ca życia. Jak zaznacza hodowczyni, pozwala to na wyrażanie naturalnego behawioru oraz budowę struktury społecznej w stadzie.

Jak istotne jest dla bydła, jego behawioru, jego kondycji, zdrowotności umożliwienie takiego zachowania? Ile punktów w systemie dobrostanowym powinno być warte zapewnienie takich warunków w porównaniu z np.:” zapewnieniem zwierzętom przestrzeni bytowej w budynkach gospodarskich zwiększonej w stosunku do minimalnych norm dla danego gatunku o co najmniej 50 proc.”? (minimalna pow. zgodnie z rozporządzeniem 4,5 m2 powiększona o 50 proc. daje około 7 m2) – pyta hodowczyni.

Z fragmentów prac naukowych zacytowanych w liście jasno wynika, że wolny wypas na dużej przestrzeni pozwala zwierzętom na uaktywnienie zachowań instynktownych, typowych dla dużych wolo żyjących roślinożerców.

– Pamiętam zimy, ponad 20 stopni mrozu, padający śnieg i stado zalegające na wzniesieniu, na grubej warstwie niedojedzonego siana, leniwie obserwujące okolice, cielaki bawiące się pod okiem matek. W tym samym momencie obraz poniszczonych wiat przez zwierzaki, traktujące je bardziej jako czochradła, pokazywał nam jak różne jest zachowanie zwierząt od naszego wyobrażenia dobrostanu. Żeby coś poprawić musimy najpierw to zrozumieć – zaznacza Unieżycka. 

Odnosi się ona również do słów prof. Chabuza z UP w Lublinie, który wskazywał, że zbyt mały nacisk kładzie się na wypas zwierząt, który jest kluczowy w zakresie jakość produktu, oraz do pracy prof. Kalety z SGGW, z której wynika, że utrzymywanie bydła w systemie pastwiskowym ma „pozytywny wpływ na przechwytywanie gazów cieplarnianych”.

– Dodatkowo zrównoważone wykorzystywanie pastwisk, przypomnę, że od początku jesteśmy gospodarstwem ekologicznym, jest bardzo korzystne dla sekwestracji CO2, przez co idealnie wpisuje się w rolnictwo węglowe – zaznacza Unieżycka.

– Zwracam się więc do Pana, Pnie Ministrze, z takim samym pytaniem jak do pańskiego pracownika, czy lepiej byłoby dla rozwoju hodowli bydła w Polsce i dla dobrostanu zwierząt, gdybym ograniczyła stado z 210 DJP do 150 matek, tj. 150 DJP (na odzyskanych gruntach zrobić uprawy), „zapędziła” zwierzęta do budynków i ustawiła parametry pod wytyczne dobrostanowe? Oczywiście, jako hodowca, popieram zwiększoną pomoc dla hodowców starających się zwiększać dobrostan zwierząt. Nie rozumiem jednak, i uważam, że to niesprawiedliwe, aby takie hodowle jak nasza były wykluczone z tego programu – podkreśla hodowczyni.

Zaznaczyła ona również, że polscy hodowcy odsadków są bardzo ważnym elementem łańcucha produkcji wołowiny w Polsce.

Dlaczego hodowca odsadków utrzymujący stada w systemie pastwiskowym, przy najwyższym możliwym dobrostanie zwierząt, o wiele większym niż u hodowców, którym dostarcza odsadki, ma być wobec nich dyskryminowany – pyta Unieżycka. –  Skoro naszym celem jest zwiększenie hodowli, polepszanie dobrostanu i zwiększenie udziału rolnictwa ekologicznego do 25 proc. do 2030 r. to proszę o umożliwienie hodowlom bydła prowadzonym w systemie pastwiskowym przystąpienia do punktowego systemu dobrostanowego (…). – dodaje.