Unijna branża mięsna podchodzi do podpisanej umowy z wielką rezerwą, wytykając realne zagrożenia, dostrzegając jednak też pozytywy. Jak podkreśla sekretarz generalny związków farmerów unijnych rolników Copa-Cogeca Pekka Pesonen, CETA będzie bolesnym doświadczeniem dla sektora mięsnego we Wspólnocie, podaje Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych FAMMU/FAPA.

Pekka zauważa, że kontyngenty taryfowe dla wołowiny (50 tys. ton) oraz mięsa wieprzowego (około 80 tys. ton) przyznane Kanadzie są dość spore, i nie ma żadnych wątpliwości, że będą one w pełni realizowane przez Kanadyjczyków. Tym niemniej warto zauważyć, że mięso trafiające z Kanady na rynek unijny będzie musiało spełniać odpowiednie wymagania, tj. musi być wolne od hormonów w przypadku wołowiny oraz wolne od raktopaminy w przypadku wieprzowiny.

Z kolei sekretarz generalny europejskiego związku handlowców żywca i mięsa (UECBV) Jean-Luc Mériaux podkreśla, że CETA zawiera potwierdzenie wrażliwego statusu unijnej wołowiny oraz wieprzowiny, gdyż Kanadyjczycy nie będą posiadać swobodnego dostępu tych towarów do rynku wspólnotowego. Dostęp ten będzie regulowany licencjami importowymi.

Zdaniem Pesonena, w celu uniknięcia nierównowagi rynkowej, wynikającej z CETA, UE powinna wyraźnie określić tymczasowe gwarancje celne (stawki celne), w szczególności dla drogich elementów wołowych wysokiej jakości, których relatywnie niewielki wzrost importu może mieć ogromny wpływ na sektor producentów wołowiny w UE.

Z kolei Mériaux zauważa, że CETA zdejmuje kanadyjskie cła importowe na unijną wołowinę (26,5 proc.) oraz wieprzowinę, co toruje drogę przed rozwijaniem handlu z Kanadyjczykami. Przez lata Wspólnota rozwijała eksport mięsa wieprzowego do Kanady, a teraz rysuje się realna szansa na rozwój handlu wołowiną (w tym cielęciną) z tym krajem. Ponadto zdaniem Mériaux, zabezpieczenie rynku unijnego przez kontyngenty taryfowe daje jednak gwarancję, że równowaga rynkowa nie zostanie naruszona. Z kolei ze strony kanadyjskiego przemysłu mięsnego padają jedynie słowa zadowolenia z podpisania CETA.

Jak podkreśla John Masswohl z kanadyjskiego związku producentów bydła, producenci z Kanady czekali na dostęp do jednego z najbardziej lukratywnych rynków zbytu na wołowinę na świecie. Dzięki bezcłowym kontyngentom unijny rynek może być wart dla kanadyjskiego przemysłu mięsnego około 447 mln USD rocznie.

Ron Davidson z kanadyjskiej rady mięsnej przyznaje, że dzięki przyznanym kontyngentom przemysł mięsny w Kanadzie może osiągnąć realne zyski, jednakże są one jednak na razie życzeniem. Kanadyjczycy muszą przejść najpierw szereg negocjacji technicznych odnoszących się do wymogów bezpieczeństwa. Kanadyjczycy używają przykładowo w procesie produkcji mięsa cztery substancje, tj. kwas mlekowy, gorącą wodę pochodzącą z recyklingu, kwas cytrynowy oraz kwas nadoctowy. Unia zaakceptowała używanie dwóch pierwszych metod, bez prawa dla dwóch pozostałych, co może stanowić problem dla Kanadyjczyków. Stąd warunkiem koniecznym osiągnięcia sukcesu w handlu z Unią staje się zaaprobowanie przez Wspólnotę pozostałych dwóch metod produkcji, które stosuje się w Kanadzie, podaje FAMMU/FAPA.