Fala upałów, która niedawno przetoczyła się przez Polskę, mocno utrudniła życie hodowcom bydła. Zwierzęta doświadczyły stresu cieplnego, który wiąże się ze spadkiem spożycia paszy, ograniczeniem produkcji mleka i wieloma problemami zdrowotnymi, od kwasic począwszy na kulawiznach skończywszy.

Sposobów na ograniczanie skutków stresu cielnego jest wiele, a każdy z hodowców stosuje wybraną przez siebie ich kombinację. O działania pozwalające złagodzić skutki upałów w stadzie zapytaliśmy Martina Ziaję, hodowcę bydła mlecznego z województwa opolskiego, posiadającego 165 krów o średniej wydajności 9,5 tys. kg mleka i średniej wydajności dziennej wynoszącej 32 litry mleka sprzedanego.

– Hodowcy bydła mlecznego mocno odczuli ostatnią falę upałów. Jak wiadomo, krowy nie mają problemu z temperaturami rzędu -20 °C, jednak + 30 °C stanowi dla nich poważny problem. Przez pierwsze trzy dni ostatniej fali upałów myślałem, że panujemy nad sytuacją, jednak w 3-4 dniu nastąpiła zapaść w produkcji mleka. Spadek był niestety znaczący. W moim gospodarstwie wyniósł on ok. 6 proc. Na szczęście teraz, gdy temperatura nieco spadła, produkcja ponownie się stabilizuje. Oczywiście spadek mógł być o wiele większy, gdyby nie wdrożone przez nas działania zapobiegające – mówi hodowca.

Podstawy łagodzenia stresu cieplnego w stadzie

Jak informuje Ziaja, podstawę łagodzenia stresu cieplnego w jego stadzie stanowią dodatki paszowe regulujące metabolizm oraz zwiększające pobranie wody, jednak pozostałe elementy są równie istotne.  

– Równie ważne są wentylacja obory i zraszanie zwierząt.  Generalnie moje obory są otwarte przez cały rok, a latem szczególnie dbamy o jak najlepszą cyrkulację powietrza. Należy też pamiętać o prawidłowym zagęszczeniu zwierząt, ponieważ nadmierna obsada nie tylko ograniczy produkcję mleka, ale i utrudni walkę ze stresem cieplnym – zaznacza Ziaja.

Wcześniejsze przygotowania

Przygotowując stado na nadejście lata warto z wyprzedzeniem wprowadzić do dawki dodatki ułatwiające krowom przetrwanie upałów. W stadzie naszego rozmówcy wprowadzane są już na początku czerwca.

– Oczywiście zdarzają się lata, w których upały pojawiają się nagle w maju, więc na wszelki wypadek mamy zapas tego dodatku przygotowany wcześniej, jednak standardowo zaczynamy go stosować w czerwcu. Dzięki temu organizm krowy ma czas na przystosowanie się. Wiadomo, że żaden środek nie zadziała od razu, dlatego trzeba zacząć wcześniej i stosować go praktycznie przez całe lato, mniej więcej do połowy września. Przy niższych temperaturach stosujemy połowę zalecanej dawki, a gdy temperatura zaczyna rosnąć podwyższamy dawkę do 100-130 proc. – tłumaczy hodowca. – Poza tym dodatkiem nie modyfikuję specjalnie dawki w sezonie letnim. Zwiększone przez zastosowany dodatek pobranie wody prowokuje również do większego pobrania paszy, choć oczywiście nieco ono spada, mniej więcej o ok. 10 proc. – dodaje.

Jak podkreśla Ziaja, ważną zaletą wykorzystania dodatków łagodzących stres cieplny jest szybsza regeneracja krów.

– Kiedyś te spadki produkcji w moim stadzie może nie były znacznie większe, wynosiły ok 7-8 proc. zamiast 5-6 proc., jednak dłużej trwały. Teraz krowy nie potrzebują tyle czasu na regenerację i po ustaniu upałów szybko wracają do produkcji na pełnych obrotach – zaznacza.

Sortowanie, przesychanie i zagrzewanie TMR-u

W okresie letnim dość częstym zjawiskiem jest nasilone sortowanie, jednak w stadzie naszego rozmówcy nie stanowi to dużego problemu.

– Dobrze utrzymany TMR o wysokiej jakości oraz regularne podgarnianie zdają egzamin. Robiliśmy badanie z naszym doradcą żywieniowym, który wyrywkowo robił kontrole o różnych porach, raz zaraz po zadaniu paszy a innym razem nad ranem, i pasza zawsze mieściła się w normie. Nie może być tak, że na początku wszystko jest idealnie po czym zostają tylko długie cząstki. Wielkie sortowanie zaczyna się też przy stosowaniu pasz objętościowych złej jakości. Jeśli kiszonka z kukurydzy czy traw jest do niczego to sortowanie będzie bardzo intensywne, ale jeżeli mamy dobre i smaczne kiszonki o odpowiednim pH i jednorodnej strukturze to sortowanie jest znikome i nie stanowi większego problemu – wskazuje Ziaja. –Innym kłopotem sezonu letniego jest przesychanie TMR-u, ale w tym roku kiszonka, którą stosujemy, zwłaszcza z traw, jest dość wilgotna i nie mamy z tym problemu. Gdyby jednak się pojawił to jedyne co można zrobić to dodać do TMR-u wody lub wody z melasą, która poprawia smakowitość. Trzeba z tym jednak uważać, żeby TMR nie był zbyt wilgotny i się nie zagrzewał na stole paszowym. W tej kwestii dobrze mieć pod ręką dodatek zapobiegający zagrzewaniu TMR – dodaje.

Dostęp do lustra wody

W okresie upałów ważne jest prawidłowe zaopatrzenie krów w wodę. Jej pobranie bardzo wzrasta i trzeba dopilnować, żeby każda krowa miała łatwy dostęp do lustra wody, jak podkreśla hodowca.

– Moim zdaniem dla krów mlecznych nadają się tylko poidła umożliwiające krowie napicie się z lustra wody. Poidła izolowane, zabezpieczone kulą, są dobre dla młodzieży, ale krowa nie lubi szukać wody i jeśli musi tę kulę odsunąć, żeby się napić, to automatycznie spada spożycie wody, a jej pobranie powinno być naprawdę duże, więc im więcej lustra wody tym lepiej – mówi nasz rozmówca. – Trzeba pamiętać, że każde zniechęcenie krowy jest ograniczaniem produkcji. Zniechęcenie do pobrania paszy czy wody, do podejścia do stołu paszowego, każda z tych sytuacji ogranicza produkcję. Duża odległość legowiska od paszy, kolejka do poidła sprawiają, że krowa leży niedopita i niedojedzona, a wydajność spada. Dlatego też tak ważna jest m.in. prawidłowa obsada zwierząt – dodaje.

Kiedyś, gdy krowy produkowały 4-5 tys. litrów mleka, sytuacja wyglądała inaczej, ale chcąc uzyskać 10 tys. litrów trzeba liczyć się z powyższymi problemami, a redukowanie stresu cieplnego stało się bardzo ważne, jak podsumowuje hodowca.