Znalezienie alternatyw, które powinny zawierać sporo białka o dobrym składzie aminokwasowym oraz niezbyt dużo substancji antyodżywczych i włókna, jest znacznie łatwiejsze w przypadku bydła, w porównaniu do monogastrycznych, ze względu na mniejszy stopień uzależnienia od zawartości włókna, jak stwierdza prof. Łozicki.

Po pierwsze rzepak

– Biorąc pod uwagę dostępność na rynku, w pierwszej kolejności nasuwają się pasze rzepakowe w postaci śruty poekstrakcyjnej i makuchu. Pasze te w porównaniu do śruty poekstrakcyjnej sojowej zawierają mniej białka o nieco gorszym składzie aminokwasowym - mniej lizyny, ale więcej metioniny. W przypadku białka pasz rzepakowych pojawia się też wątpliwość związana ze stopniem rozkładu tego białka w żwaczu. Jest to białko bardziej podatne na rozkład w żwaczu niż białko soi, która jest standardowo poddawana obróbce termicznej, co zwiększa w niej udział frakcji nierozkładanej. Jednak liczne badania wskazują, że bez obaw można w całości zastąpić białko sojowe śrutą poekstrakcyjną rzepakową, bez negatywnego wpływ na wykorzystanie dawki, pobranie paszy czy wyniki produkcyjne – mówi prof. Łozicki.

Makuch rzepakowy zawiera mniej białka (o ok. 4-5 proc.), ale więcej tłuszczu (od kilku do kilkunastu proc.), przez co jego wartość energetyczna w porównaniu do śruty poekstrakcyjnej jest wyższa. Ze względu na znaczną zawartość tłuszczu, aby nie spowodować pogorszenia strawności całej dawki, najlepiej paszę tę stosować z inną wysokobiałkową, np. śrutą poekstrakcyjną rzepakową, jak podkreśla nasz rozmówca.

Dla zwiększenia w białku pasz rzepakowych frakcji nieulegającej rozkładowi w żwaczu można poddawać je dodatkowej obróbce termicznej, np. ekstruzji, podnosi to jednak koszty tych pasz. Ich stosowanie może być uzasadnione w żywieniu krów o wysokich wydajnościach, jak dodaje prof. Łozicki.

Do 50 proc. pasz słonecznikowych

– Inną ciekawą opcją może być białko słonecznika w postaci śruty poekstrakcyjnej słonecznikowej lub makuchu słonecznikowego. Minusem tych pasz jest wysoka zawartość włókna, która zależnie od stopnia obłuszczenia nasion kształtuje się na poziomie od 20 do ponad 30 proc. W paszach słonecznikowych praktycznie nie ma substancji antyodżywczych, a czynnikiem ograniczającym ich udział w dawkach może być właśnie zawartość włókna – podkreśla ekspert.

Średnia zawartość białka w makuchu słonecznikowym kształtuje się na poziomie około 30 proc., a w śrucie poekstrakcyjnej 33-35 proc. W paszach z nasion obłuszczonych zawartość białka może dochodzić nawet 40 proc., jednak takich produktów na rynku jest mało.

– Białko słonecznika zawiera mało lizyny, natomiast bogate jest w aminokwasy siarkowe, głównie metioninę. Stopień rozkładu białka pasz słonecznikowych w żwaczu jest większy niż śruty poekstrakcyjnej sojowej czy pasz rzepakowych i wynosi średnio 70-80 proc. Przy źle zbilansowanej dawce pokarmowej, gdzie będzie niedobór łatwostrawnych węglowodanów i duży udział białka słonecznika, może być ono trochę gorzej wykorzystywane. Najczęściej zaleca się aby w dawkach dla bydła pasze słonecznikowe zastępowały od 20 do 50 proc. innych pasz wysokobiałkowych – mówi prof. Łozicki.  

Pasze lniane

Źródłem białka w dawkach dla przeżuwaczy mogą być również makuch i śruta poekstrakcyjna lniana. Na rynku dostępny jest głównie makuch, który może być z powodzeniem wykorzystywany w żywieniu bydła. Makuch zawiera około 30 proc. białka ogólnego, w śrucie poekstrakcyjnej jest do 35 proc., oraz sporo tłuszczu, do kilkunastu procent, który charakteryzuje się dużym udziałem kwasów wielonienasyconych. W białku śruty poekstrakcyjnej czy makuchu lnianego duży udział stanowi frakcja nieulegająca rozkładowi w żwaczu (średnio około 40-50 proc.). Wynika to z obróbki termicznej lnu podczas tłoczenia oleju. Jest ona ważna, ponieważ w nasionach lnu występuje linamaryna, która może być na drodze enzymatycznej przekształcana w toksyczny cyjanowodór, a obróbka termiczna rozkłada inicjujący te przemiany enzym i czyni pasze bezpiecznymi, jak podkreśla nasz rozmówca.

Należy jednak pamiętać, że białko lnu ma nienajlepszy skład aminokwasowy.  

– Białko lnu jest dość ubogie w lizynę i metioninę. Ich średnia zawartość jest o około 20 proc. niższa niż w białku rzepaku. Zatem, choć dużo białka nie ulega rozkładowi w żwaczu i przechodzi do jelita cienkiego, to nie dostarcza ono zbyt dużo aminokwasów egzogennych, jak lizyna czy metionina. Dlatego w dawkach dla bydła pasze z lnu nie powinny stanowić jedynego źródła białka, szczególnie dla krów mlecznych. W ich przypadku pasze lniane mogą stanowić do 10 proc. suchej masy dawki, a pozostałą część należy uzupełnić innymi komponentami – stwierdza prof. Łozicki.

Bobowate

Oczywiście dobrym źródłem białka mogą być również bobowate, jeśli okaże się, że są one konkurencyjne cenowo dla innych pasz wysokobiałkowych, jak wskazuje nasz rozmówca. Zawartość w nich białka wynosi od ok. 20 proc. w grochu, poprzez ok. 30 proc. w bobiku do ponad 40 proc. w łubinie żółtym. Białko bobowatych ma dobry skład aminokwasowy, wysoką zawartość lizyny, jednak jest w dużym stopniu rozkładane w żwaczu, średnio w 70-80 proc.

– Z tego względu bobowate dobrze komponują się w dawkach z paszami bardziej energetycznymi, które zawierają łatwostrawne węglowodany. W dawkach dla krów mlecznych mogą być stosowane w większej ilości wraz z innymi komponentami białkowymi. Należy je jednak ograniczać w paszach dla cieląt – dodaje prof. Łozicki.

DDGS-y i WDGS-y

Ciekawym i często stosowanym rozwiązaniem są DDGS-y, czyli suszone wywary gorzelniane. Najczęściej wykorzystywany jest DDGS z kukurydzy, ale dostępne są również wywary z m.in. pszenicy, pszenżyta czy mieszane. Są to pasze chętnie pobierane przez zwierzęta.

– DDGS kukurydziany charakteryzuje się zawartością białka ogólnego na poziomie 26-27 proc. Jest ono w dużym stopniu odporne na rozkład w żwaczu – średnio frakcja nie ulegająca rozkładowi stanowi 40-50 proc. ogólnej zawartości białka. Ze względu na znaczną zawartość tłuszczu, do 10 proc., i dobrą strawność włókna, DDGS z kukurydzy charakteryzuję się również wysoką wartością energetyczną. DDGS-y z pszenicy i pszenżyta zawierają więcej białka niż kukurydziany – średnio około 34 proc.  ale jest ono w większym stopniu rozkładane w żwaczu. Zawierają też mniej tłuszczu i więcej włókna w porównaniu do kukurydzianego, przez co mają niższą wartość energetyczną. DDGS-y w dawkach dla krów należy podawać jako uzupełnienie innych pasz białkowych w ilości do 20 proc. suchej masy dawki – informuje ekspert.

Na rynku dostępne są również wywary wilgotne, tj. WDGS-y, a głównie kukurydziany. Zawartość suchej masy kształtuje się w nich na poziomie 30-40 proc. Zawartość białka w świeżej masie wilgotnych wywarów wynosi około 10 proc., natomiast w przeliczeniu na suchą masę to ok. 30 proc. Można je stosować w ilości do 20-25 proc. suchej masy dawki w przypadku bydła mlecznego, a dla opasów nawet do 40 proc., jak stwierdza prof. Łozicki.   

Młóto i kiełki słodowe

Pozostają jeszcze produkty uboczne z browarów w postaci młóta wilgotnego i suszonego oraz kiełków słodowych.

– W młocie wilgotnym zawartość suchej masy to 22-24 proc., a zawartość białka to 5-6 proc., czyli w przeliczeniu na suchą masę ok. 25-26 proc. Jest to pasza chętnie pobierana przez zwierzęta. Podobnie jak młóto suszone, które zawiera 24-25 proc. białka, które jest dość oporne na rozkład w żwaczu (nawet do 50 proc.). Może to być zatem również ciekawa pasza białkowa dla bydła. Ma jednak pewien minus w postaci dużej zawartości włókna, która ogranicza strawność i może stanowić problem w przypadku krów wysokowydajnych. W związku z tym zawartość młóta suszonego w dawkach dla krów i opasów w suchej masie dawki może stanowić do 15-20 proc. Podobnie jest z młótem wilgotnym – podkreśla ekspert. – Kiełki słodowe zawierają do 25 proc. białka ogólnego oraz sporo witamin z grupy B. Ponadto korzystnie wpływają na rozwój mikroflory żwacza. Powinny być wykorzystywane jako uzupełnienie białka np. rzepakowego czy słonecznikowego lub podawane z DDGS-ami. Można ich zadawać do 2-3 kg/szt./ dzień – dodaje.

W perspektywie wytłoki z konopi

Jak wskazuje prof. Łozicki, w najbliższych latach na rynku powinny pojawić się również w większych ilościach wytłoki z konopi. Na razie nie ma ich dużo, ale temat ten cieszy się dużym zainteresowaniem, więc prawdopodobnie będzie ich coraz więcej na rynku. Wytłoki z konopi zawierają pod 30 proc. białka ogólnego, ale jednocześnie podobnie dużo włókna surowego (około 30 proc.), co obniża ich przydatność żywieniową dla krów mlecznych. Mogą być jednak podawane z innymi paszami wysokobiałkowymi.

Wprowadzenie azotu do dawki

– Pozostaje jeszcze kwestia stosowania mocznika w dawkach dla bydła.  Nie jest to co prawda pasza białkowa, ale komponent wprowadzający do dawki azot, z którego mikroorganizmy żwacza wytworzą swoje białko bakteryjne, a z tego następnie skorzysta zwierzę. W 1 kg mocznika znajduje się 460 g azotu, co po przeliczeniu odpowiada 2875 g białka ogólnego. Mocznik może być wprowadzany do mieszanek treściwych w ilości do 3 proc. lub może być dodawany bezpośrednio do dawki pokarmowej w roztworze wodnym. Przy bezpośrednim wprowadzania do dawki zaleca się podawanie do 20g mocznika na 100kg masy ciała zwierzęcia. Należy zachować środki ostrożności i dobrze wkomponować go w dawkę. Powinien być podawany z paszami bogatymi w energię, dlatego będzie dobrze sprawdzał się w dawkach bogatych w kiszonkę z kukurydzy i pasze treściwe energetyczne. W przypadku pasz bogatych w białko, np. kiszonki z traw, byłby problem z dobrym wykorzystaniem mocznika – zaznacza prof. Łozicki.