Podczas swojego wystąpienia prof. Kowalski zwracał uwagę, że konsekwencją wystąpienia suszy jest nie tylko deficyt pasz objętościowych, ale również pogorszenie ich jakości i wartości pokarmowej, którą trzeba uzupełnić za pomocą innych komponentów.

Jednym ze skutków niedoborów pasz objętościowych będzie w naszych stadach również zwiększone prawdopodobieństwo kwasicy, ponieważ hodowcy próbują niedobory pasz objętościowych nadgonić paszami treściwymi. Deficyt pasz objętościowych w pierwszych trzech miesiącach laktacji to również zwiększone ryzyko wystąpienia ketozy. Dlatego warto pomyśleć nad tym, żeby wysokowydajne krowy trochę odizolować od tego niedoboru, który lepiej żeby dotknął krowy w końcu laktacji – radził ekspert.

Wykładowca wskazywał kilka rozwiązań pozwalających przetrwać okres niedostatku pasz. Jednym z nich jest zmniejszenie obsady utrzymywanych zwierząt.

- Na czas niedoborów, jeżeli traktujemy je jako tymczasowe, lepiej jest zmniejszyć obsadę zwierząt, pozbyć się tych których już planowaliśmy się pozbyć, wyprowadzić opasy z gospodarstwa, wyprowadzić krowy kulawe, aniżeli wszystkim krowom pogorszyć dawki żywieniowe – radził prof. Kowalski.

Innym sposobem uzupełnienia deficytu pasz jest ich zakup z zewnątrz. Rozwiązanie to jest jednak obarczone sporym ryzykiem, bo nie znamy jakości i wartości pokarmowej tych pasz.
– Co się kupuje? Kupuje się byle co, spleśniałe i takie byle było co wrzucić do wozu paszowego i zadać na stół – ostrzegał wykładowca.

Kolejną ważną kwestią poruszaną przez eksperta, jest ograniczanie marnotrawstwa pasz, czyli wykorzystanie w pełni dostępnej bazy paszowej. W tym celu warto zadbać o jakość zadawanych pasz poprzez m.in. magazynowanie słomy pod dachem, która w sytuacjach kryzysowych może stanowić cenną paszę. Wykładowca uczulał również na dbałość i dokładność procesu wybierania kiszonek, jak również kontrolowanie podczas ich magazynowania, m.in. poprzez zalepianie powstałych w folii dziur, czy stosowanie odpowiednich preparatów zabezpieczających ścianę kiszonki przed psuciem się.

Zdaniem prof. Kowalskiego warto kumulować pasze objętościowe w latach kiedy występuje ich zwiększona podaż. Okazuje się, że nawet wartościowsza w żywieniu krów mlecznych jest kiszonka z kukurydzy sprzed dwóch lat niż ta świeżo otwarta, ze względu na lepszą dostępność skrobi.

Dobrym rozwiązaniem może okazać się również wykorzystanie produktów ubocznych z przemysłu rolno-spożywczego, takich jak np. wysłodki buraczane. W sytuacjach krytycznych, zdaniem prof. Kowalskiego warto również na pasze przeznaczyć rośliny, których zbiór miał być przeznaczony na ziarno.