Jak informowaliśmy niedawno, do naszej redakcji zgłosił się hodowca, którego poinformowano, że zgodnie z Dobrostanem zwierząt w Krajowym Planie Strategicznym bydło mięsne utrzymywane całorocznie na pastwisku, bez dostępu do budynków i wiat, nie będzie kwalifikowało się do płatności dobrostanowej.

O opinię na temat wskazanego problemu poprosiliśmy dr. hab. Jacka Walczaka, p.o. kierownika Zakładu Systemów i Środowiska Produkcji, Instytutu Zootechniki - Państwowego Instytutu Badawczego. Jak tłumaczy dr Walczak, trudność polega na tym, że polskie prawo nie uwzględnia pastwiskowego systemu utrzymania bydła.

– Hodowca, który rozpoczął dyskusję o pewnych rozwiązaniach w zakresie chowu bydła nieuwzględnionych w Dobrostanie zwierząt w Krajowym Planie Strategicznym, utrzymuje zwierzęta całorocznie na pastwisku, bez budynków i wiat. Tu pojawia się pewna trudność, gdyż tak naprawdę polskie prawo nie uwzględnia takiego systemu utrzymania bydła. Jest to system pastwiskowy, będący systemem żywienia, a nie utrzymania – wskazuje dr Walczak.

– W naszym prawie jest co prawda mowa o systemie otwartym, jednak w praktyce odpowiada on bardziej polskiej wersji amerykańskich feedlotów, tj. niewielkiej przestrzeni o dużej obsadzie zwierząt, którym paszę trzeba dowozić. W tym przypadku zwierzęta nie mają dostępu ani do budynków, ani do pastwiska – tłumaczy nasz rozmówca.

System pastwiskowy zapewnia znacznie większą powierzchnię niż system otwarty, gdyż jest to system żywienia, a nie utrzymania, jak podkreśla dr Walczak dodając, że wielkość dostępnej powierzchni wyznacza produktywność pastwiska, gdyż jest to jedyny materiał paszowy dawki pokarmowej.

– Niektórzy hodowcy wykorzystują jednak system pastwiskowy jako system utrzymania, przez co pojawiają się problemy z uwzględnieniem podwyższonego dobrostanu jaki takie rozwiązanie gwarantuje. W wielu krajach UE wyspecjalizowanych w produkcji wołowiny z ras typowo mięsnych, takie utrzymanie jest standardem. Na obszarach górskich, gdzie śnieg i mróz uniemożliwiają obsługę zwierząt zimą, oczywiście spędza się je do budynków lub wiat. Przy łagodniejszym klimacie nie ma takiej potrzeby – stwierdza dr Walczak.  

– Sytuacja ta pokazuje, że mamy pewne niedoprecyzowane kwestie w zakresie regulacji dotyczących systemów utrzymania zwierząt. Dotyczą one m.in. systemu półotwartego, w którym zwierzęta mają dostęp do dużej powierzchni, która nie jest wybiegiem, jak również kwestii pastwiskowania całodobowego oraz całorocznego. Sądzę, że definicje systemów utrzymania i stawiane im wymagania należałoby doprecyzować i uzupełnić w odpowiednich rozporządzeniach oraz samym opisie Ekoschematu - Dobrostan zwierząt – zaznacza dr Walczak.

Oczywiście, warto zorientować się ilu jest takich hodowców i jakiego pogłowia dotyczy problem, jak dodaje nasz rozmówca wskazują, że mimo systematycznych spisów rolnych, brak jest informacji o takich nietypowych systemach utrzymania, zwłaszcza, jeśli nie są one zdefiniowane w rozporządzeniach o minimalnych warunkach utrzymania zwierząt gospodarskich.

– Problem dotyczy także innych grup i gatunków. Parę dni temu byłem w gospodarstwie ekologicznym utrzymującym krowy mleczne właśnie całorocznie na pastwisku, chociaż z wiatami i budynkiem hali udojowej – zaznacza dr Walczak. – Jednak skoro hodowcy decydują się na utrzymanie zwierząt w systemie zapewniającym wyższy poziom dobrostanu, jak np. pastwiskowanie przez cały sezon pastwiskowy, pastwiskowanie całoroczne czy dostęp do bardzo dużych kwater, to .powinni mieć możliwość uzyskania środków ze wsparcia dla poprawy dobrostanu, pod warunkiem dodania odpowiednich wymogów, jak np. wiat chroniących przed wiatrem i deszczem, niezamarzających poideł, zimowych paśników itp. – dodaje.

Jak wskazuje nasz rozmówca, skoro przedstawicielom hodowców powiodło się już wynegocjowanie daleko idących zmian w Krajowym Planie Strategicznym, to może uda się uzupełnić dokument o dobrostan bydła utrzymywanego całorocznie na pastwisku.

– Można by dodać zapis włączający system otwarty, gdyż jest on uwzględniony w polskim prawie, choć przydałyby się pewne modyfikacje, jak zwiększona o co najmniej 20 proc. powierzchnia oraz konieczność zapewnienia wiat, niezamarzających poideł, stref odpasu itd. – mówi dr Walczak.

– Z resztą ten sposób utrzymania będzie w najbliższym czasie tracił na popularności, gdyż nowelizacja Programu azotanowego wprowadza konieczność bilansowania azotu na jego powierzchni do poziomu 170 kg N/ha/rok – dodaje nasz rozmówca.