Na podstawie ponad 4 mln prób mleka zebranych z 4 lat (2013 - 2017), prof. Kowalski wykazywał, że ketoza dotyczy ok. 9,5 proc. krów, przy czym częściej występuje ketoza typu drugiego (15,2 proc.) niż typu pierwszego (7,2 proc.). Dodatkową zależnością jest większa częstotliwość występowania tego schorzenia w małych stadach (do 20 szt.), w których problem dotyka ponad 16 proc. krów.

Wśród najważniejszych czynników ryzyka występowania ketozy wykładowca wymieniał m.in. dzień laktacji, numer laktacji, średnią dzienną wydajność mleka, grupowanie krów, system utrzymania, system żywienia.

Prof. Kowalski podkreślał dodatkowo, że wysoka wydajność nie jest czynnikiem ryzyka ketozy w Polsce. Przytaczane przez niego dane wskazują, że w stadach o średniej dziennej wydajności mleka powyżej 36 kg o ketozę podejrzewanych jest ok. 3 proc. krów, podczas gdy w stadach o wydajności poniżej 20 kg, wskaźnik ten jest pięciokrotnie wyższy i wynosi ok.16 proc.

Według eksperta, to nie wysoka wydajność mleka powoduje problemy metaboliczne, a problemy metaboliczne, wynikające ze złych standardów żywienia i utrzymania, powodują niską wydajność mleka.

Profesor podkreślał także rolę systemu monitoringu ketozy, jaki oferuje od 2013 r. PFHBiPM dla stad objętych oceną wartości użytkowej. Wykładowca krytykował jednocześnie wykrywanie ketozy bazując wyłącznie na wartościach stosunku tłuszczu do białka.

- Stosunek tłuszczu do białka jest parametrem od którego trzeba jak najszybciej odejść, bo jest nieprawdziwy – mówił prof. Kowalski.