– Musimy zacząć od tego, że białko białku jest nierówne, np. białko kukurydziane jest bogate w lizynę, z kolei białko w poekstrakcyjnej śrucie rzepakowej i sojowej charakteryzuje się przewagą metioniny. Metionina i lizyna to dwa aminokwasy limitujące produkcję mleka, zarówno pod względem wielkości, jak i zawartości białka w mleku, więc tak naprawdę powinniśmy zacząć od określenia czego brakuje nam w dawce. Sprawdzić czy jest to metionina, czy lizyna, czy może zaburzony stosunek tych dwóch aminokwasów. Dopiero później możemy rozważyć co powinniśmy kupić – tłumaczył Zbigniew Wróblewski, doradca żywieniowy Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. – Drugim elementem jest zasobność w białko pasz, które mamy w gospodarstwie, czyli przede wszystkim pasz objętościowych - kiszonek, sianokiszonek z traw czy bobowatych, jak również zawartość białka w kukurydzy. Tutaj kluczowe znaczenie ma faza zbioru roślin – dodał.

Tanie białko = wyprodukowane we własnym w gospodarstwie

Jak wskazał Wróblewski, warto pamiętać, że tak naprawdę tanie białko, to białko, które wyprodukujemy u siebie w gospodarstwie. Dodatkowo białko z własnej produkcji charakteryzuje się najmniejszym śladem węglowym a aspekt gazów cieplarnianych staje się coraz ważniejszy i nie możemy go pomijać przy rozważaniu, które białko i jakie pasze powinniśmy wybrać, jak podkreślił nasz rozmówca.

– Ponadto rośliny bobowate dają podwójną korzyść, z jednej strony zapewniając duże ilości białka, oczywiście te zebrane w odpowiedniej fazie, z drugiej zaś dostarczając azotu do gleby, dzięki czemu nie musimy nawozić tych użytków tak bezkrytycznie mocznikiem czy nawozami azotowymi. Nadmierne nawożenie azotem może powodować zbyt dużą produkcję nadtlenku azotu, co jest szkodliwe dla bydła, podobnie jak azotany i azotyny. W Polsce nie jest to jeszcze badane na szeroką skalę, jednak w Niemczech już kładą duży nacisk na to, co znajduje się w paszach – zaznaczył Wróblewski.

Porównanie pasz - spojrzenie na aminokwasy

Jak tłumaczył nasz rozmówca, pasze można porównywać jedynie, gdy mamy do czynienia z tym samym aminokwasem. Dlatego jeśli mówimy o metioninie, to powinniśmy porównywać śrutę poekstrakcyjną sojową i rzepakową, zaś skupiwszy się na lizynie, wziąć pod uwagę DDGS i młóto browarniane.

– Obecnie za śrutę poekstrakcyjną rzepakową trzeba zapłacić ok. 2200 zł brutto, a prawdopodobnie będzie drożej, zaś za sojową ok. 3000 zł, więc jeśli mówimy o bezpośrednim porównaniu cenowym, to aktualnie korzystniej wygląda użycie śruty poekstrakcyjnej rzepakowej, jednak musi być ona, moim zdaniem, uzupełniona o frakcje białka chronionego, które zapewni nam wyższy komfort, jeśli chodzi o produkcję białka w mleku oraz ogólny stan zdrowia zwierząt i rozród. ŚPR używana w Polsce zawiera ok. 36 proc. biała, zaś sojowa, która przyjeżdża do nas z Argentyny i Brazylii, zostawiając za sobą najdłuższy ślad węglowy ze wszystkich pasz, co też powinniśmy brać pod uwagę, charakteryzuje się ok. 46 proc. zawartością białka. Możemy więc użyć o 15-20 proc. mniej śruty sojowej, żeby uzyskać podobne efekty jak przy śrucie rzepakowej. Jednak nie zapominajmy, że śruta sojowa ma aminokwasy chronione, które są niedostępne dla bakterii w żwaczu, a oprócz tego jest bogatsza w aminokwasy energetyczne, czyli tak naprawdę tej energii w samym składzie, jeśli rozważamy te elementy białkowe, jest więcej – mówił Wróblewski. – Trudno więc dokonać porównania, ponieważ ważny jest dla nas efekt, który chcemy osiągnąć, efekt produkcyjny i ekonomiczny, oraz dostępność na rynku, koszt ogólny dawki pokarmowej itd. Często jest tak, że lepiej jest zastosować soję, mimo że jest droższa, niż śrutę rzepakową, ponieważ lepiej pasuje do całej koncepcji żywienia krów w danym stadzie – dodał.

DDGS i młóto browarniane

Pasze z drugiej grupy, obejmującej DDGS i młóto browarniane, są porównywalne, jak zaznacza nasz rozmówca dodając jednak, że DDGS w większych ilościach wymaga zastosowania dobrych toksysorbentów.

– DDGS jest paszą o zawartości białka, bogatego w lizynę, na poziomie 28 proc., zaś młóto browarniane też zawiera ok. 28 proc. białka w suchej masie. Natomiast jest jeden element przemawiający na korzyść młóta, oczywiście zakiszonego i stabilnego. Młóto nie daje efektu kumulacji mykotoksyn w organizmie, zaś DDGS w większych ilościach niestety wymaga już zastosowania dobrych toksysorbentów, które zagregują te mykotoksyny, żeby nie były szkodliwe, ponieważ mykotoksyny zawarte w paszach objętościowych wraz z tymi z DDGS-u powodują duże obciążenie dla wątroby i nerek. Należy jednak pamiętać, że młóto musi być zakiszone i ustabilizowane, dopiero później może być skarmiane, szczególnie latem – wskazał ekspert.

Dobór białka nie tylko ze względu na cenę 

– Na rynku dostępne są jeszcze inne źródła białka, jednak obecnie, przy aktualnych cenach dawek dla krów na produkcję 30 litrów mleka, czyli taką, która jeszcze w miarę się opłaca, które sięgają już często 18-19 zł i cały czas rosną, nie możemy mówić o tym, że będziemy sobie dobierać tylko takie białko na jakie nas stać – podsumował Wróblewski.