- Zaczęła się wyraźnie zmieniać organizacja rynku wołowiny. Coraz większa liczba rolników sprzedaje bezpośrednio do zakładów, bądź poprzez grupy producenckie. W efekcie można zauważyć coraz mniejszą rolę pośredników w rynku. Zakłady przebijają się obecnie w cenach skupu bydła, przez co pośrednikom coraz trudniej jest kupić towar. W efekcie widać wyraźnie mniejszy wpływ spekulacji cenowych na rynek wołowiny - uważa Wiesław Pilch, Prezes Spółdzielczej Grupy Producentów Żywca Wołowego "Bukat".

- Za ostatnimi wzrostami cen skupu bydła stoi m.in. dobry zbyt polskiej wołowiny, który zaspokaja zapotrzebowanie zarówno w krajach europejskich, jak również w przypadku Izraela, u którego widać rosnący popyt na wołowinę pochodzącą z uboju rytualnego – dodaje.

Zdaniem Pilcha innym czynnikiem wpływającym na obecną koniunkturę jest mniejsza podaż bydła w porównaniu z okresem 2019-2020 r. Wielu mniejszych hodowców ze względu na niskie ceny w tym okresie wycofało się z produkcji, więksi utrzymali się na rynku, ale nie zwiększyli wyraźnie pogłowia w obawie przed zmianą koniunktury. Obserwuje się również wycofanie z produkcji wołowiny przez producentów mleka, którzy prowadzili taką działalność równolegle.