Ubiegłoroczna susza sprawiła, że mimo przyspieszonego zbioru kukurydzy, w wielu przypadkach sucha masa zielonki była zbyt wysoka. W efekcie sieczkę taką trudno było dostatecznie ugnieść i pozbyć się powierza z pryzmy. Trudności te powodowały więc nieprawidłowy przebieg fermentacji, która skutkuje obecnie przyspieszonym psuciem się kiszonek. Zjawisko to nasiliło się dodatkowo na skutek wzrostu temperatury.

W takich warunkach doskonale rozwijają się grzyby i pleśnie, których metabolity są nam znane jako mikotoksyny. Związki te działają szkodliwie na organizm zwierzęcia, pogarszając parametry zdrowotne i produkcyjne, a ostatecznie odbijają się na końcowym rachunku ekonomicznym.

Mikotoksyny są szczególnie niebezpieczne dla zwierząt młodych oraz rozpłodowych. Jeżeli więc występują nasilone problemy z zacieleniem, bądź ronieniami, należy zrewidować jakość skarmianych pasz.

Najgroźniejszą mikotoksyną dla prawidłowego funkcjonowania układu rozrodczego bydła jest zearalenol (ZEN). Jej niebezpieczeństwo wynika z faktu, że bakterie żwaczowe przekształcają go na alfa-zearalenol, który wykazuje się dwukrotnie wyższą toksycznością, przez co bardzo niekorzystnie wpływa na układ rozrodczy.

W przypadku jałówek żywionych paszą porażoną zearalenonem często następuje przyspieszony rozwój wymienia jeszcze przed pokryciem lub w początkowym fazie cielności. Poza tym u bydła często obserwuje się zwiększoną częstotliwość ronień, zapalenia pochwy, infekcje układu rozrodczego, zaburzenia w prawidłowości przebiegu cyklu rujowego, występowanie cyst na jajnikach oraz pogorszenie indeksu zacieleń.