Najistotniejszym elementem spotkania było omówienie aktualnej sytuacji w sektorze mleczarskim.  Minister zaznaczył, że potrzebny jest plan na funkcjonowanie, na zagospodarowanie pieniędzy.

– Kwestia pieniędzy unijnych jest sprawą ważną ale nie najważniejszą, najpierw trzeba wiedzieć co chce się robić. Wiedząc o tym, że polityka europejska się zmienia, za jakiś czas może się okazać że żadnych dopłat nie będzie. Ważne jest tworzenie naszych przewag, warunków które sprawiają, że na rynku można uzyskiwać pieniądze, że rynek jest dobrze skonstruowany, a polskie rynki nie są dobrze skonstruowane, że mamy jakiś pomysł a pieniądze są nam potrzebne żeby wypracować nie dochód a wartość dodaną, która pozwoli nam przetrwać trudne czasy rywalizacji globalnej, a często słyszę, żeby się tym nie przejmować i tylko kasę załatwić. A na co wydać? – mówił minister.

Zaznaczył również, że obecna spółdzielczość nie działa poprawnie.

– Spółdzielczość została wypaczona w czasach komunizmu – podkreślał Ardanowski – Po 89 roku spółdzielczość się odtwarza, ale czy jest to forma wracająca do korzeni spółdzielczości? Czy jest to przekonanie że razem możemy więcej, że jesteśmy silniejsi na rynku i przetrwamy? Nie za bardzo – dodał.

Mówił, o tym, że spółdzielczość mleczarska jest często podawana za przykład dobrze działającej spółdzielczości, jednak wymienił też zarzuty stawiane spółdzielniom wskazujące na całkowite oderwanie niektórych zarządów od spółdzielców – ogromne wynagrodzenia, o których spółdzielcy często nic nie wiedzą oraz wielomilionowe odprawy wpisane w kontrakty – i zaznaczył, że niewiele ma to wspólnego ze spółdzielczością. Podkreślał również, że członkowie rady nadzorczej muszą pamiętać, że jest to ogromny obowiązek, a nie przywilej.

Poruszony został też temat zachowania rolników, często zmieniających odbiorców mleka, jednak zdaniem ministra Ardanowskiego, rolnicy pozostaną przy swoich spółdzielniach jeżeli będą czuli się szanowani i będą osiągać dzięki temu realne zyski.

Omówione zostało zagadnienie dopłat bezpośrednich do trwałych użytków zielonych. Minister chce wprowadzenia minimalnej obsady zwierząt, żeby ograniczyć pobieranie dopłat przez osoby niezwiązane faktycznie z rolnictwem.

– Zgłosiłem do Brukseli, to jest na te negocjacje na najbliższe miesiące, uzależnienie wsparcia dopłat bezpośrednich do trwałych użytków zielonych od posiadania minimalnej obsady zwierząt z tych użytków korzystających, nie widzę żadnego powodu żeby do 2 mln hektarów perzu, udającego trwałe użytki zielone, dopłacać. Trzeba będzie mieć minimalną obsadę zwierząt, wtedy się dostanie dopłatę. Nie masz, nie dostaniesz. Jeżeli nie jesteś w stanie mieć własnych zwierząt bo mieszkasz w mieście, a kilka tysięcy hektarów w Bieszczadach to są właściciele z Warszawy, to wydzierżaw okolicznym rolnikom, oni paszy potrzebują i to oni dostaną dopłaty, uzgodnij z nimi, może się z Tobą podzielą. To dopiero uporządkuje ilość środków przeznaczanych na rolnictwo, które z rolnictwem nie mają nic wspólnego – informował minister.

Wypowiedział się on również na temat wyrównania dopłat. Poinformował, że negocjacje idą w pozytywnym kierunku.

– Pojawiły się wyzwania klimatyczne, które wymagają dodatkowych środków, a których nie było jeszcze jak była negocjowana  obecna perspektywa. Tego wszystkiego nie było jeszcze w 2013 i 2014 roku gdy były negocjowane warunki. Można by było uzyskać dla Polski dużo lepsze wsparcie. Chcę państwa uspokoić. Negocjacje idą dobrze. Nasza determinacja, nie tylko Polski, ale również naszej części Europy, powoduje, że już w tej chwili, kolejna propozycja, ze strony Unii europejskiej, jest nieporównywalnie lepsza niż była niż ta przygotowana przez poprzednią komisję europejską. To już są dodatkowe miliardy, również dla Polski – podkreślał minister Ardanowski.

Innym poruszonym tematem była pomoc suszowa. Minister zaznaczył, że Polska jest jedynym krajem, który udziela takiej pomocy.

– W tym roku jest opóźnienie bo budżet się opóźnia, dopiero kiedy będzie uruchomiony budżet państwa, będzie można wypłacić środki te które nie były wypłacone w zeszłym roku. Przyspieszę to bo jest ustawa okołobudżetowa, i część środków które są w Krajowym Ośrodku Wsparcia zostaną w pierwszej kolejności przesunięte na wypłaty środków pomocy suszowej.  Natomiast od tego roku system będzie zmieniony, ponieważ jest istotne przekonanie, że są regiony szczególnie dotknięte, kolejny rok, którym trzeba pomagać, ale w wielu miejscach wystąpiła w stopniu, który nie powinien uruchamiać jakiś wielkich pieniędzy państwowych. Chcę państwu powiedzieć, że Polska jest jedynym państwem w Europie, który pomaga w ten sposób rolnikom. Nikt inny nie pomaga. Od połowy marca ruszą wypłaty – informował minister Ardanowski.