PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Minister rolnictwa dezawuuje pracę wyznaczonych lekarzy weterynarii?

Minister rolnictwa dezawuuje pracę wyznaczonych lekarzy weterynarii? fot. Shutterstock

Ostatnie wypowiedzi ministrów rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego i Szymona Giżyńskiego, które miały miejsce przy okazji ujawnienia tzw. afery nielegalnego uboju bydła w rzeźni k. Ostrowi Mazowieckiej, wskazywały na konieczność zmian w nadzorze weterynaryjnym. Krajowa Izba Lekarsko – Weterynaryjna jednoznacznie odnosi się do nich, określając je krótko, jako nieprawdziwe.



W ostatnich tygodniach, minister rolnictwa ogłaszał m.in. rychłe zmiany w zakresie odpowiedzialności karnej za naruszenia lekarzy weterynarii przy nadzorze nad ubojem zwierząt w rzeźniach, zwiększenie odpowiedzialności zawodowej, która wiązałaby się z zakazem wykonywania zawodu, po udowodnieniu tego typu naruszeń, czy chociażby zmiany w procedurze tzw. wyznaczeń lekarzy weterynarii.

Można powiedzieć, że ten ostatni element wzbudził najwięcej emocji w środowisku lekarzy weterynarii, a wnioskujemy tak po listach przesłanych do redakcji „Farmera”, pod którymi podpisują się lekarze weterynarii, którzy chcą pozostać anonimowi.

Najwięcej uwag kierują oni do wypowiedzi, w których ministrowie akcentują, że lekarze prywatnej praktyki, przeprowadzający badanie mięsa, wykonują pracę na rzecz zakładu, który ostatecznie im płaci.

Przypomnijmy więc, że w jednym z telewizyjnych wywiadów minister Ardanowski tłumaczył mechanizm wyznaczania urzędowych lekarzy weterynarii do kontroli mięsa w ubojniach, podsumowując dosłownie system - jako chory.

„W pewnym momencie dochodzi do sytuacji, że ten lekarz bardziej pilnuje interesu właściciela zakładu, bo jest uzależniony od właściciela ubojni – powiedział minister Jan Krzysztof Ardanowski.”

Na tego typu wypowiedzi zareagowała również Krajowa Izba Lekarsko – Weterynaryjna określając je jako nieprawdziwe i wprowadzające w błąd opinię publiczną.

Jak czytamy w oświadczeniu KIL-W - publiczne wypowiedzi ministra rolnictwa, które dezawuują pracę lekarzy wyznaczonych mówiąc, że „dochodzi do sytuacji, że ten lekarz bardziej pilnuje interesu właściciela zakładu, bo jest uzależniony od właściciela ubojni” są nieprawdziwe, krzywdzące i nie budują pozytywnego wizerunku krajowego systemu urzędowej kontroli żywności. Wszystkim uczestnikom rynku: rolnikom, przetwórcom, lekarzom weterynarii oraz administracji państwowej powinno zależeć na zażegnaniu kryzysu, a nie jego podsycaniu.

Dodatkowo, Izba wyjaśnia w piśmie warunki, na jakich zatrudniani są wyznaczeni lekarze weterynarii. „Urzędowi lekarze weterynarii są wyznaczeni na drodze decyzji administracyjnej powiatowego lekarza weterynarii i wykonują czynności w imieniu i na rzecz powiatowego lekarza weterynarii. Nie jest prawdą, że rzeźnie płacą za nadzór i badanie mięsa urzędowym wyznaczonym lekarzom weterynarii. Wynagrodzenie urzędowych lekarzy weterynarii nadzorujących pracę rzeźni pokrywa budżet państwa. Wysokość tego wynagrodzenia określa rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi o wynagrodzeniach i nie jest ono w żaden sposób zależne od właściciela ubojni. Co więcej, nawet jeżeli rzeźnia zbankrutuje lub ma kłopoty finansowe, urzędowy lekarz weterynarii i tak otrzyma swoje wynagrodzenie z budżetu państwa jako funkcjonariusz publiczny. Środki finansowe na wynagrodzenia dla lekarzy weterynarii za badanie zwierząt rzeźnych to osobna pozycja w planie finansowym każdego powiatowego inspektoratu weterynarii, środki te są przyznawane w ramach ustawy budżetowej po stronie wydatków. Z kolei opłaty, jakie ponosi rzeźnia za nadzór lekarzy urzędowych, trafiają bezpośrednio na rachunek bankowy dochodów Skarbu Państwa. Ich wysokość określa kolejne rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.”

Warto na marginesie dodać, że to przedsiębiorca prowadzący rzeźnię jest obciążany finansowo za przeprowadzony przez wyznaczonego lekarza weterynarii nadzór nad ubojem zwierząt rzeźnych. Opłaty pobierane są w miejscu i czasie wykonania czynności, jeżeli są wnoszone gotówką, albo wpłacane na rachunek bankowy wskazany przez powiatowego lekarza weterynarii. Wpłacone środki należą do Skarbu Państwa. Tak więc, koszty nadzoru, pracy lekarza zostają pierwotnie opłacone przez rzeźnię, ale nie ma przepływu pieniędzy pomiędzy wyznaczonym lekarzem weterynarii a zakładem, w którym przeprowadzany jest nadzór.

W ocenie KIL-W obecny system gwarantuje wyznaczonym lekarzom weterynarii, czyli funkcjonariuszom publicznym pełną niezależność od zakładu, w którym przeprowadzają kontrolę, zarówno w zakresie merytorycznym, finansowym jak i pod kątem prawnym dotyczącym warunków zatrudnienia.

Trzeba też pamiętać, że lekarze wyznaczeni wykonują czynności w imieniu i na rzecz powiatowego lekarza weterynarii i jemu też podlegają w przypadku niewywiązywania się z obowiązków służbowych.

Można więc się zastanawiać dlaczego temat wyznaczeń lekarzy tak często był przedstawiany w wypowiedziach ministrów, jako jeden z głównych tematów koniecznych do modyfikacji w najbliższym czasie.

W branży mięsnej już od kilku lat nieoficjalnie mówi się, że trzeba zmodyfikować zasady wyznaczeń lekarzy weterynarii. Przykładem mogą być przypadki, gdy taki lekarz ostatecznie otrzymuje wynagrodzenie kilkukrotnie wyższe w porównaniu do płacy powiatowego lekarza weterynarii, który kieruje go do tego zakładu.

Przyglądając się z boku, może to stwarzać sytuacje korupcjogenne. Lekarzom może szczególnie zależeć na wyznaczeniu do danego zakładu, w którym to skala produkcji może gwarantować wynagrodzenie w wysokości kilkunastu tysięcy złotych brutto miesięcznie, a nawet i znacznie wyższym. W przypadkach, gdy pojawia się przepaść pomiędzy wynagrodzeniem Powiatowego Lekarza Weterynarii, a wynagrodzeniem delegowanego lekarza do zakładu nie można zagwarantować, że pozostaje to obojętne dla pozostałych, nisko opłacanych lekarzy weterynarii pracujących chociażby w inspektoratach, jak i samego powiatowego lekarza weterynarii . 

Kolejna sprawa, która budzi w branży wątpliwości, to brak obowiązku rotacji wyznaczonych lekarzy weterynarii wykonujących swoją pracę w zakładach. Dochodzi do sytuacji, gdy lekarz jest związany przez lata z jednym zakładem, buduje relacje zawodowe i towarzyskie z właścicielami zakładu, w którym wykonuje swoją pracę, a ostatecznie dochodzi do tego, że prywatnie zależy mu na tym, by dalej w takim zakładzie pracować. Jeśli do tego dołożymy wysokie wynagrodzenie, to nie można zagwarantować, że w każdym przypadku wyznaczony lekarz będzie obiektywnie podchodził do tego, co dzieje się w zakładzie.

Na dzień dzisiejszy nie mamy jednak żadnych oficjalnych doniesień ze strony MRiRW odnośnie szczegółowych wytycznych, które miałyby na drodze ustawodawczej wzmacniać nadzór weterynaryjny. Pojawiają się jednak informacje w zakresie ograniczenia liczby lekarzy weterynarii nadzorujących ubój i zastąpienie ich tzw. personelem pomocniczym.

KIL-W odbiera takie propozycje jako dalsze „poluzowywanie” w nadzorze weterynaryjnym nad bezpieczeństwem zdrowotnym żywności pochodzenia zwierzęcego.

Jak czytamy w piśmie KIL-W - praktyka wyznaczania urzędowych lekarzy weterynarii do wykonywania czynności urzędowych (kontrakt) jest powszechna w krajach Unii Europejskiej. Jednocześnie Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna z zadowoleniem przyjmuje zapowiedź wzmocnienia kadrowo-finansowego Inspekcji Weterynaryjnej, o co zabiegaliśmy od kilkunastu lat. Niemniej jednak z niepokojem przyjmujemy pojawiające się nieoficjalnie informacje, że resort rolnictwa planuje także ograniczyć liczbę lekarzy weterynarii nadzorujących ubój i częściowo zastąpić ich tzw. personelem pomocniczym. Zwracamy uwagę, że takie działania oznaczają dalsze „poluzowywanie” systemu bezpieczeństwa żywności i będą dużym zagrożeniem dla konsumentów i całego polskiego eksportu żywności. Co więcej, takie próby zmiany przepisów będą niezgodne z unijnym prawem. W dalszym ciągu obowiązuje bowiem na terenie Unii Europejskiej art. 5 rozporządzenia (WE) Nr 854/2004, który mówi, że badanie w rzeźniach przeprowadza i za nie odpowiada tylko i wyłącznie lekarz weterynarii!  



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (38)

  • lek wet 2019-03-25 12:27:35
    Czytam te komentarze i niektórzy to takie bzdury opowiadają, że aż szkoda czasu, z ministrem na czele. Pracowałem w IW ponad 10 lat, teraz na wyznaczeniu i mogę coś na ten temat powiedzieć. W IW zarobki są fatalne. Od 2004 r. obiecanki i lipa. W końcu zamrożenie pensji od 2008. To jest walka o życie, a nie prestiż, jak to mówi minister. Co do badania, to jest tak. Jest cennik urzędowy za badanie sztuki zwierzęcia lub za godzinę nadzoru. Rzeźnia płaci tyle ile w danym miesiącu lekarz przebada zwierząt. Płaci to na konto budżetu państwa i dopiero lekarz dostaje wypłatę, jak zda raporty do PLW. PLW zamawia pieniądze, które oczywiście wcześniej przelał zakład i następuje zapłata w kwocie brutto. Bzdurą jest, że pensja lekarzowi wypłacana jest z przez państwo, bo jak zakład nie wpłaci pieniędzy to lekarz nie dostanie kasy. Nie ma stałej pensji, może być i tak, że za miesiąc dostaniesz 0 zł jak rzeźnia stoi. Do tego praca po nocach, niedzielę i święta. Tego nikt nie widzi. Jest to opisane w skrócie, ale nikt nie ma prawa pisać, że lekarze to jakieś nieroby. Dlaczego lekarze w szpitalach zarabiają kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie i nikt nic nie mówi, a co chwilę wychodzi nowa afera, że ktoś umarł na sorze. I ciągle im mało
  • Harry 2019-02-24 13:10:04
    Min. Ardanowski nie jest niedoinformowany.. On ma gotową receptę na problem. To lekarze wet. winni są za zaistniała sytuację, wyznaczeni zarabiają za dużo i jest ich za dużo. A ja sądzę, że nie będzie mu tak łatwo zetatyzować badanie mięsa. Wielu lekarzy terenowych pracuje w rzeźniach na tzw. część etatu. Oni nie pójdą na pasek ministra, pozostaną przy usługach leczniczych Pozostałym radzę szybkie powołanie ZWIĄZKU, który będzie ich reprezentował w rozmowach z ministerstwem, by sprzedać się za godne pieniądze.
    • lek 2019-03-25 12:31:36
      Lekarz nie pracuje na część etatu tylko umowę zlecenie. Takie jest własnie pojęcie ludzi.
  • Ktoś 2019-02-16 22:05:44
    Weterynarz powinien dobrze zarabiać. Za zarobkami idzie jednak duża odpowiedzialność. Minister powinien przedyskutować ze środowiskiem sposoby na uniemożliwienie wystąpienia podobnego przypadku ( braku badania mięsa ) w przyszłości. Jak sobie nie poradzi , Unia zamknie eksport i będziemy jeść swoje mięso.
  • Urzednik 2019-02-15 06:35:04
    Sprawa prosta. Jeżeli wyznaczony weterynarz będzie mało zarabiał to będzie albo olewal pracę albo kombinował aby dorobić lub dostać, gdyż nie będzie mu zależało. Ewentualnie same niedorajdy życiowe będą takimi weterynarzami
  • Obserwator 2019-02-14 10:31:56
    Do Jana, my ,wy , widzę że pisze Kolega tak jak nieprzyjaciele naszego zawodu chcą. A ja i wielu kolegów lekarzy uważamy, że koledzy z Inspekcji Wet. powinni godnie zarabiać, bo pracują ciężko, widzę to na codzień. Nie wszyscy urodzili się na urzędników, tak jak nie wszyscy nadają się np. do terenu. Zalecam koledze szerszą perspektywę spojrzenia na temat, nie tylko my, wy.Pozdrawiam
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 34.229.131.116
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.