Sytuacja na rynku mleka ulega obecnie gwałtownym zmianom, co budzi niepokój wśród hodowców bydła mlecznego i producentów mleka. Wcześniej obawy dotyczyły ewentualnych kłopotów z odbiorem mleka w przypadku objęcia gospodarstwa kwarantanną, dzisiaj dostawcy zastanawiają się czy mleko zostanie odebrane niezależnie od obecności patogenu w gospodarstwie.

Sytuacja na rynku

Ogromna wręcz fala klientów gromadzących zapasy spowodowała gwałtowny wzrost zapotrzebowania na produkty mleczarskie. Jednak już wtedy sygnalizowano, że tak duży wzrost, gromadzenie takiej ilości produktów spożywczych, będzie skutkował przestojem w kolejnych tygodniach. Prognozy te właśnie się sprawdzają.

 – Popyt na sery żółte wzrósł znacząco w pierwszych dwóch tygodniach od wykrycia pierwszego przypadku zakażenia w Polsce. Najprawdopodobniej Polacy kupowali na zapas również sery. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej - widzimy spadek zamówień  nawet w stosunku do tych, które były przed epidemią. Przyczyną może być zużywanie zapasów lub lęk przed wyjściem do sklepu po produkty świeże i zmiana diety (produkty o długim terminie ważności, konserwy). Trudno dzisiaj przewidzieć sytuację w kolejnym tygodniu, nie mówiąc o dalszych perspektywach. Można mieć tylko nadzieję, że najdalej po kilku tygodniach spożycie nabiału powróci do normalnego poziomu. Przypominam, że Polska produkuje o ok. 30% więcej surowca niż jest w stanie skonsumować. Kluczowe jest więc utrzymanie eksportu. W czarnym scenariuszu część podmiotów, a tym samym producentów nie poradzi sobie z tą nadwyżką - mleczarnie nie będą odbierać mleka. Mam jednak nadzieję, że przetrwamy to, najwyżej lekko poobijani – informuje Edward Bajko, prezes Spółdzielczej Mleczarni Spomlek.

Aktualną sytuację opisał również Bartosz Grochal, rzecznik prasowy Spółdzielni Mleczarskiej Mlekpol w Grajewie.

– Sytuacja w zakładach należących do Spółdzielni Mleczarskiej w Grajewie jest stabilna i bez zmian związanych z produkcją i skupem mleka, jednak  obserwujemy duże wahania rynku w poszczególnych kategoriach produktów mleczarskich. Większym zainteresowaniem cieszą się mleko UHT, śmietanki, sery, masło - produkty o przedłużonym terminie przydatności do spożycia,  a mniejszym artykuły świeże. Reagujemy na te zmiany i  przekładamy je na profil naszej produkcji – informuje Bartosz Grochal.

– To, co jest katastrofą dla gastronomii, hotelarstwa, dla firm eventowych odbija się rykoszetem również na dużych firmach produkcyjnych. W tej chwili drastycznie spadły zamówienia w sektorze HoReCa. Spodziewany pik sprzedażowy związany z nadchodzącymi świętami Wielkanocy nie będzie miał miejsca, a na pewno nie w takim wymiarze, jaki był przewidywany. Na szczęście wraca do normy sytuacja w transporcie, co pozwala optymistyczniej patrzeć na wskaźniki sprzedaży eksportowej. Transporty żywności są obsługiwane w pierwszej kolejności na przejściach granicznych, są już zamówienia z Chin i Singapuru. Trudno jest przewidzieć rozwój sytuacji w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy. Jesteśmy jednak dobrej myśli – czytamy w informacji prasowej przesłanej przez Joannę Kołodyńską, dyrektor marketingu Grupy Polmlek.

Zagrożenie wstrzymania skupu – czy i dla kogo?

W obecnej sytuacji, w najgorszym położeniu wydają się być dostawcy sprzedający mleko w ramach umów handlowych. Zapytaliśmy więc nie tylko czy aktualnie przewidywana jest konieczność ograniczenia skupu mleka, a jeśli już taka zaistnieje, to czy będzie dotyczyć wszystkich dostawców, czy też tylko tych niebędących spółdzielcami.

W przypadku Mlekpolu sytuacja jest prosta ponieważ wszyscy, z ponad 9 tysięcy dostawców mleka są członkami spółdzielni.

– Mlekpol odbiera mleko wyłącznie od swoich Spółdzielców- sprawdzonej bazy skupowej. Nie ma również jakichkolwiek zakłóceń w odbiorze mleka.  Odbieramy je systematycznie jak do tej pory. Do naszych zakładów trafia całe mleko od producentów na dotychczasowych zasadach. W procedurach odbioru mleka uwzględniamy  podwyższone standardy sanitarno-higieniczne – zapewniał rzecznik prasowy SM Mlekpol.

Członków spółdzielni uspokajał również Zenon Więk, wiceprezes ds. skupu w Spółdzielni Mleczarskiej Ryki, zapewniając, że nic złego się nie dzieje i mogą być spokojni.

Krzepiąca jest również odpowiedź nadesłana z Grupy Polmlek, w której jasno pokreślono, że w chwili obecnej nie zostały wprowadzone żadne zmiany w odbiorze mleka, jak również nie ma wytycznych do zmian w przypadku objęcia gospodarstwa kwarantanną.

– Polmlek, jako stabilna firma nie ogranicza skupu mleka. Nasi stali dostawcy mogą czuć się bezpiecznie, nikogo nie zostawimy z cennym surowcem. Zakłady Grupy Polmlek pracują, o ile można tak powiedzieć, w normalnym trybie. Wprowadziliśmy odpowiednie procedury zwiększające bezpieczeństwo w każdym zakładzie, m. in.  pomiar temperatury przy wejściu do zakładów, ograniczenie kontaktu osób z różnych zmian, minimum kontaktu z osobami z zewnątrz jak np. kierowcy, zachowanie dystansu między pracownikami – czytamy w przesłanej informacji.

Ostrożniejszej odpowiedzi udzielił Edward Bajko, prezes SM Spomlek.

– Nie  planujemy  przerw  w  odbiorze  mleka.  Odbiór  mleka  z  gospodarstw  jest  dla  nas     priorytetem. Jednak  sytuacja  jest  nieprzewidywalna. Największym dla nas zagrożeniem jest objęcie naszych pracowników działów produkcyjnych kwarantanną i niemożność przerobu mleka od rolników. Natomiast od momentu pojawienia się zagrożenia wywołanego wirusem COVID-19 podjęliśmy liczne działania prewencyjne w celem minimalizacji zagrożenia – informuje Edward Bajko.

– Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi dostawcami, dla których uruchomiliśmy specjalny adres mailowy do korespondencji z nami. Widzimy ich obawy o ciągłość odbioru mleka i produkcji oraz ceny w skupie. Nikt dzisiaj nie jest w stanie nic zagwarantować i obiecać z uwagi na dynamikę sytuacji w świecie. Oczywiście będziemy odbierać surowiec w pierwszej kolejności od członków spółdzielni – zaznacza.