Rozpoczyna się sezon komunii, wesel i innych imprez rodzinnych, jednak dla hodowców udział w wydarzeniu jest często utrudniony przez konieczność nieustannej opieki nad zwierzętami w gospodarstwie, szczególnie w przypadku gospodarstw mlecznych, gdzie każde dłuższe wyjście wiąże się z koniecznością znalezienia zastępstwa na czas doju. Na szczęście, na polskim rynku pojawia się coraz więcej firm świadczących usługi płatnego doju, czyli mobilnych dojarzy.

Od początku istnienia branży

Jak podkreśla Kamil Jabłoński, prowadzący firmę Usługa Dojenia Krów Jabłoński Kamil, który usługi mobilnego dojenia świadczy od 2017 r., zainteresowanie usługami mobilnych dojarzy utrzymuje się na stosunkowo stałym poziomie, z delikatną tendencją wzrostową.

– W branży pracuję w sumie od początku istnienia takich usług na polskim rynku - na Podlasiu byłem pierwszy. Nowych klientów z roku na rok przybywa. Największy popyt na mobilnych dojarzy ma miejsce od maja do września, ponieważ w tym czasie jest najwięcej imprez rodzinnych, urlopów i przedłużonych weekendów. Czas jaki spędzam w jednym gospodarstwie bywa bardzo zróżnicowany, od jednego doju, przez parę dni, po tydzień lub dwa tygodnie. Zgłaszają się do mnie różne gospodarstwa, od 10 do 150 sztuk, choć najczęściej są to stada w wielkości 20-80 sztuk. Zakres usług obejmuje sprawy obrządkowe - dój, odpój cieląt, czyszczenie stanowisk, ścielenie, zadawanie paszy niezależnie od systemu, w tym przygotowanie paszy z wykorzystaniem paszowozu i podgarnianie paszy, jak również doglądanie krów na porodówce, pomoc przy wycieleniu, pilnowanie gospodarstwa w nocy. W kwestii systemu udojowego również pracuję na wszystkich systemach, od konwi, przez przewodówki, po hale udojowe. W skrócie, oferuję kompleksową obsługę gospodarstw mlecznych – informuje Jabłoński. – Podstawowa cena wynosi 10-12 zł za sztukę za jeden dój. Obejmuje ona większość wymienionych usług. Dodatkowa opłata naliczana jest za przygotowanie paszowozu, 100 zł, oraz za dojazd powyżej 60 km, w takim przypadku doliczam koszty paliwa oraz koszt 250zł opieki w nocy – dodaje.

Jabłoński działa w okolicy Wysokiego Mazowieckiego, jednak po wcześniejszym uzgodnieniu jest w stanie dojechać w każde miejsce w Polsce. W przypadku bardzo dużych gospodarstw jeździ z pomocnikiem, zaś w innych przypadkach pracuje sam.

– Jest to dla mnie zajęcie dodatkowe i pracuję głównie w weekendy.  W sezonie, czyli od maja do września mam zlecania na prawie wszystkie weekendy i to rozpisane na dwa lata do przodu. Więc jeśli ktoś organizuje wesele to powinien dzwonić i zapisać się od razu po ustaleniu daty ślubu. Kto pierwszy, ten lepszy, więc muszę odmawiać niektórym dzwoniącym. Chciałbym poszerzyć działalność, zatrudnić kogoś do pomocy na stałe, ale ciężko jest znaleźć rzetelnego – stwierdza Jabłoński.

Przy tej pracy problematyczny bywa również brak zaufania ze strony hodowców, choć rosnący popyt na takie usługi świadczy o zmianach w tym zakresie, jak zaznacza nasz rozmówca.  

Klienci powoli przekonują się, że mobilni dojarze wiedzą co i jak się robi, że wykonują swoją pracę rzetelnie a nawet czasami dokładniej niż gospodarz, bo z czasem człowiek popada w rutynę i zdarza się, że błędy popełnia z rozpędu a człowiek nowy w gospodarstwie, świadczący takie usługi, bardziej się pilnuje, żeby na przykład nie wydoić krowy z antybiotykiem, żeby to wszystko dobrze działało – mówi Jabłoński. – Większość moich klientów wraca i zamawia kolejne terminy, więc wnioskuję, że są zadowoleni. W moim przypadku spore doświadczenie sprawia, że radzę sobie bez najmniejszego problemu we wszystkich gospodarstwach, do których jeżdżę – dodaje.

W opinii Jabłońskiego popyt na mobilnych dojarzy się utrzyma, ponieważ umożliwia to gospodarzom oderwanie się od pracy i wypoczynek, zaś czasem nawet jeden dzień wolnego może przynieść bardzo dużą ulgę.

Kompleksowe usługi niezależnie od gatunku

O szczegółach związanych z usługą płatnego doju opowiada nam również właścicielska firmy Mobilny dojarz - Milk&Drive.

– Prowadzimy działalność od roku i od początku obserwujemy duże zainteresowanie. Praktycznie codziennie dostajemy prośby o zastępstwo przy dojeniu, więc widać spore zapotrzebowanie na mobilnych dojarzy. Największe zainteresowanie występuje w okresie przedwakacyjnym i powakacyjnym, czyli przed żniwami i po. Pracujemy we dwie jeśli istnieje możliwość zadania paszy w inny sposób niż paszowozem. W przypadku potrzeby zadania paszy paszowozem to angażujemy traktorzystę. Niestety cena za usługę w takiej sytuacji znacznie wzrasta. W związku z tym zachęcamy do znalezienia zastępstwa w okolicy. Okazuje się to łatwiejsze niż znalezienie zastępstwa do doju – zaznacza nasza rozmówczyni. – Oferujemy kompleksowe usługi - dój każdym systemem, z dojeniem ręcznym włącznie, monitorowanie stanu wymion podczas udoju, pomoc przy wycieleniach, pojenie cieląt, usuwanie obornika itd. Jeśli w gospodarstwie znajdują się inne zwierzęta, to nimi też się zajmujemy. Możemy wydoić kozy, nakarmić trzodę, pomóc przy wykotach kóz i owiec oraz przy wyproszeniach. Inseminujemy krowy i lochy. Kontynuujemy leczenie zalecone przed lekarza weterynarii. Usługa wyceniana jest indywidualnie. Wpływ na cenę ma kilka czynników: przede wszystkim ilość krów dojnych, okres trwania zastępstwa i odległość. Prace okołogospodarskie przeważnie są w cenie. Dodatkowe koszty pojawiają się jedynie przy paszowozie. Na danych moment cena za usługę to 10 – 12 zł za krowę/za udój. Dojazd liczony jest osobno. Na tym etapie rozwoju firmy doliczamy jedynie koszty paliwa. W przypadku noclegu w gospodarstwie, jeśli gospodarz nie jest w stanie zapewnić nam takowego, doliczamy również koszt najtańszego noclegu w okolicy – dodaje.

Firma Mobilny dojarz - Milk&Drive świadczy usługi w całej Polsce.

– Chciałybyśmy skupić się na województwach śląskim, dolnośląskim, opolskim i małopolskim, jednak póki co większość zapytań dociera do nas z województw warmińsko-mazurskiego i podkarpackiego. Jeździmy również na Mazowsze i Wielkopolskę. Obsługujemy przeróżne gospodarstwa. Od takich, w których jest zaledwie kilka krów dojnych po gospodarstwa ze 100 sztukami. Przeważnie jest to jedna 20-60 krów – informuje właścicielka firmy. – Jest to dla nas praca dodatkowa, ponieważ na razie nie zapewniłaby nam utrzymania jako jedyne źródło zarobków. Pracujemy w sporą część weekendów. Zdarzają nam się również dłuższe zastępstwa na czas przedłużonych weekendów, imprez okolicznościowych i urlopów gospodarzy. Im wcześniej gospodarz się z nami skontaktuje tym większa szansa, że preferowany termin zastępstwa będzie wolny – dodaje.

Jak zaznacza nasza rozmówczyni, gospodarze mają czasami trudności z zaufaniem.

– Jest to dla nas zupełnie zrozumiałe. Przeważnie jednak po pierwszym zastępstwie gospodarze wracają do nas. Choć nie działamy długo, to mamy już swoich stałych klientów. Zaletą naszej firmy jest to, że powstała z pasji. Zwierzętami gospodarskimi zajmujemy się zawodowo i hobbystycznie. Do każdego gospodarstwa podchodzimy indywidualnie, oznacza to, że nie wprowadzamy swoich nawyków ani nowości. Postępujemy dokładnie ze wskazówkami gospodarza w kwestii doju, karmienia, higieny.  Przed rozpoczęciem zastępstwa zbieramy wszelkie informacje (np. krowy na antybiotykach, krowy dojone na 3 strzyki, krowy długo dojące się). Notujemy zauważone niepokojące zmiany w mleku lub wymieniu – podkreśla.

Kto raz spróbuje, ten wraca

O swojej działalności opowiedział nam również Szymon Tymiński z firmy Tym-Active, który usługi mobilnego doju świadczy od ok. 4 lat. Zajmuje się on również malowaniem obór wapnem, ich czyszczeniem i ogólnym przygotowaniem do bielenia.

– W tym roku zainteresowanie usługami tego typu jest nieco niższe niż w poprzednim, aczkolwiek nie jest to zbyt duża różnica. Moje usługi największym zainteresowaniem cieszą się od maja do sierpnia. Pracuję na etacie, więc najczęściej zastępuję gospodarzy podczas weekendów i dni wolnych, jednak zdarza się, że ludzi pytają o dłuższe zlecenia np. na tydzień lub dwa. Na dłuższe okresy zgłaszają się zazwyczaj rolnicy, u których już pracowałem lub tacy, którzy dostali namiary od kogoś zaufanego – informuje Tymiński. – Pracuję w różnych gospodarstwach, od 18 do 120 sztuk, zaś najczęściej jest to 30-60 krów. Jeśli chodzi o obsługiwany obszar, to jeżdżę głównie po województwie podlaskim i mazowieckim, jednak nie wykluczam dalszych wyjazdów. Spoza mojego regionu najczęściej trafiają się zlecenia z Wielkopolski, Małopolski oraz z województw warmińsko-mazurskiego i pomorskiego. Na dalsze wyjazdy, np. na cały weekend, opłata jest nieco większa – dodaje.

Do podstawowych usług świadczonych przez Tym-Active zalicza się dojenie i przygotowanie do doju. Znajduje się to w cenie, zaś reszta dogadywana jest indywidualnie w zależności o ilości dodatkowych usług.

– Do wykonywanych usług zaliczają się też zdawanie paszy, pojenie cieląt, ścielenie, usuwanie obornika, podstawowe czynności obrządkowe. W przypadku zadawania paszy oraz doju nie ma dla mnie znaczenia system wykorzystywany w gospodarstwie. Przy czym przygotowanie paszowozu wiąże się z nieco podwyższoną ceną. Dopuszczam też możliwość nocowania w gospodarstwie oraz oferuję dodatkową usługę jaką jest nocna opieka nad gospodarstwem – mówi Tymiński. – Średnia cena wynosi 10 zł od wydojonej krowy za jeden dój. W średnim stadzie przy doju połączonym z odpojem cieląt, podścieleniem i zadaniem paszy trzeba by doliczyć ok. 50 zł – zaznacza.

Do stad poniżej 50 sztuk Tymiński jeździ sam. Przy większych gospodarstwach zabiera ze sobą zaufanego pomocnika, który w razie potrzeby może zająć się również korekcją racic.

Ludzie nieco się martwią zostawiając stado pod opieką obcego, nawet jeśli jest to ktoś z polecania, jednak warto, aby zaufali wynajętej firmie i naprawdę dobrze wykorzystali czas wolny od opieki nad gospodarstwem, bo przecież o to właśnie chodzi – podkreśla nasz rozmówca. – Na razie na rozwiązanie to decydują się nieliczni, jednak jeśli ktoś raz spróbuje, to często wraca. Sprawdzenie się przy pierwszym doju zazwyczaj powoduje, że hodowcy od ręki chcą zaklepać terminy na przyszłość, niektórzy od razu na rok czy dwa do przodu – dodaje zaznaczając, że najlepiej zgłaszać się z 6-7 miesięcznym wyprzedzeniem, jeśli chodzi o terminy z „sezonu”. W przypadku pozostałej części roku wystarczy zgłosić się na 2-3 miesiące przed terminem.