Najwięcej problemów podczas odchowu cieląt sprawia żywienie w okresie ssania. Ważnymi czynnikami w tym procesie są odpowiedni dobór smoczka i prawidłowa postawa cieląt podczas ssania, jak podkreśla Agnieszka Damasiewicz, specjalistka ds. hodowlanych z K.I. Samen Polska.

– Ssanie jest odruchem bezwarunkowym, w którym zasadniczą rolę odgrywa zewnętrzny impuls pobudzenia okolic warg i ściany przedniej części jamy gębowej. Aby pobudzenie tych okolic było optymalne, smoczek powinien przypominać swoją budową i funkcjonalnością krowi strzyk. Większość dostępnych smoczków nie spełnia jednak tych wymogów – tłumaczy Damasiewicz.

Jak zaznacza ekspertka, cielę, pobierając mleko z dobrego smoczka, musi wykonać taką samą pracę jak przy ssaniu matki.

– Smoczek powinien wymuszać powolne ssanie, gdyż powoduje to wydzielanie dużej ilości śliny, która ma właściwości bakteriostatyczne i tworzy pierwszą barierę ochronną przed infekcjami. Ponadto ślina opłukuje jamę ustną, rozcieńcza sole zawarte w pokarmach i zabezpiecza przed zaburzeniami osmotycznymi. Działa jak bufor oraz bierze udział w regulacji gospodarki wodnej organizmu. Zawiera ona również enzymy konieczne do trawienia tłuszczów, które są podstawowym źródłem energii dla młodych cieląt – wskazuje Damasiewicz.

Smoczek powinien przypominać swoją budową i funkcjonalnością krowi strzyk, fot. K.I. Samen Polska
Smoczek powinien przypominać swoją budową i funkcjonalnością krowi strzyk, fot. K.I. Samen Polska

Pozycja cielęcia powinna być zbliżona do tej, jaką przyjmuje podczas ssania matki. Cielę, aby uchwycić strzyk, musi zmienić kąt trzymania głowy w stosunku do szyi.

Podczas ssania kąt ten staje się prawie półpełny. Język z przełykiem tworzą kąt prosty, zapobiegając zasysaniu powietrza. Tworzy się rynienka przełykowa transportująca mleko bezpośrednio do trawieńca, z ominięciem żwacza – tłumaczy nasza rozmówczyni. – Gdy cielę pije z wiadra postawionego na ziemi, przyjmuje nienaturalną pozycję, powodując tym samym przedostawanie się mleka do żwacza. Dodatkowo szybkie, łapczywe picie z niewłaściwego smoczka skutkuje zmniejszonym wydzielaniem śliny, niedostatecznym odruchem przełykania i gorszym trawieniem, co powoduje zapalenia płuc, wzdęcia i biegunki – dodaje.

W ocenie Damasiewicz przykładem dobrego smoczka jest nowozelandzki smoczek Peach Teats.

– Jego zalety to m.in. specjalny zawór zaprojektowany tak, że otwiera się tylko wtedy, gdy cielę ssie. Zawór ten nie zatyka się i nie blokuje. Smoczek ma miejsce, w którym wygina się podobnie jak krowi strzyk. Ma również otwory po obu stronach, co sprawia, że nie kapie z niego mleko. Wykonany jest z trwałego materiału zapewniającego długi czas użytkowania. Cielę pobierając mleko z tego smoczka, musi wykonać taką samą pracę, jak przy ssaniu matki – podkreśla nasza rozmówczyni.