Drugi dzień 19. Międzynarodowego Forum Spółdzielczości Mleczarskiej od sesji poświęconej mleczarstwu równoważonemu, które omówione zostało również na przykładzie Holandii, Francji i Nowej Zelandii.

Oznaczenie typu chowu na produktach mleczarskich

Nie zabrakło też omówienia wpływu oznakowania typ chowu na sektor mleczarski. Temat ten omówił Klaus Rufli, kierownik projektu Zarządzanie jakością i zrównoważony rozwój w QM-Milch e.V., który poinformował, że ponad 90 proc. niemieckich producentów mleka jest już certyfikowanych w standardzie QM, zaś teraz niemieccy detaliści wprowadzają oznaczenie typu chowu (zakres 1-4), które zapewni natychmiastową informację o tym, o ile wyższy, od wymaganego prawem, poziom dobrostanu zwierząt był zagwarantowany przy produkcji.

Chów uwięziowy umożliwi zdobycie maksymalnie 1 pkt., zaś przy zachowaniu co najmniej 2 godzin ruchu przez co najmniej 120 dni w roku możliwe będzie maksymalnie zdobycie 2 pkt.

Jak stwierdził Rufli, oznacza to, że w dłuższej perspektywie mleko z hodowli na uwięzi nie będzie już miało rynku zbytu w Niemczech.

Zmiany na globalnym rynku mleka

Następnie Łukasz Wyrzykowski, dyrektor generalny IFCN – The Dairy Research Network, opowiedział o globalnym rynku mleka podkreślając, że pomimo bardzo wysokich cen na rynku nie zauważa się mobilizacji podaży, zwyczajowo związanej ze wzrostem cen skupu mleka. W jego ocenie jest to związane m.in. z rosnącymi kosztami produkcji oraz kwestiami środowiskowymi. Warto jednak pamiętać, że istotna dla zrównoważonego rolnictwa powinna być opłacalność produkcji, ponieważ w innym przypadku nie zda to egzaminu, jak tłumaczył ekspert.

Redukcję emisji należy równoważyć z walką z głodem

Z kolei Mark Casey, dyrektor generalny ds. strategii handlowej i spraw interesariuszy w Fonterra Co-operative Group Ltd., zaznaczył, że choć należy redukować emisję gazów cieplarnianych, to trzeba zrównoważyć to z ograniczaniem głodu na świecie.

– Nasze działania będą równoważyć potrzebę redukcji emisji na poziomie 6 proc. z koniecznością zapobiegania zjawisku głodu – informował Casey.

Kolejnym wydarzeniem podczas Forum była konferencja prasowa z udziałem komisarza UE ds. rolnictwa oraz wicepremierem i ministrem rolnictwa.

Bezpieczeństwo żywnościowe jest zapewnione

Następnie obaj dygnitarze wygłosili przemówienia. Komisarz Wojciechowski zapewnił, że pomimo trudnych warunków bezpieczeństwo żywnościowe jest zapewnione, „a nawet niezależnie od tych wydarzeń w krótkim czy średnioterminowym okresie brak żywności, także tej związanej z produkcją mleka, nie grozi UE”.  

Komisarz zaznaczył, że KE reaguje na postulaty rolników m.in. szybko decydując o zawieszeniu dwóch obowiązków mogących w pewnym zakresie ograniczać produkcją rolną.

Mówię o płodozmianie i o obszarach nieprodukcyjnych. Zostały one zawieszone na 2023 r. i nie będą obowiązywać rolników, a to zwiększa co najmniej o 1,5 mln hektarów obszar produkcyjny – wskazał. – Zdecydowaliśmy się również na uruchomienie, po raz pierwszy w historii, rezerwy kryzysowej we Wspólnej Polityce Rolnej – zaznaczył Wojciechowski.

Wojciechowski odniósł się również do sprawy dyrektywy pestycydowej podkreślając, że podziela obawy zgłaszane przez rolników.  

– Przede wszystkim automatyczna redukcja nieuwzględniająca różnic między państwami członkowskimi jest trudna do zaakceptowania i po prostu niesprawiedliwa – dodał.

Umowa handlowa z Nową Zelandią

Komisarz wskazał również, że negocjacje z Nową Zelandią, bardzo istotne z punktu widzenia branży mleczarskiej, przyniosły porozumienie stosunkowo zbieżne z założonym.

Myślę, że to porozumienie nie zachwieje stabilnością sektora i rynku mleka w UE. To są kwoty rzędu 1-2 proc. całego rynku unijnego, więc nie powinno być z tym problemu. Oczywiście będziemy monitorować sytuację – podkreślił.

Jako kolejny wystąpił wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk, który również odniósł się do kwestii dyrektywy pestycydowej.

Plany rozporządzenia dotyczące redukcji środków ochrony roślin o 50 proc. są absolutnie ni do przyjęcia. Jest to niesprawiedliwe, ponieważ startujemy z bardzo różnych poziomów. (…). Jednak ufam, że nastąpi refleksja, jeśli nie w KE, to może w parlamencie europejskim – mówił wicepremier Kowalczyk. – To nie jest dobry moment, żeby ten zapis, który może spowodować znaczące obniżenie produkcji, realizować, teraz gdy troszczymy się wszyscy o bezpieczeństwo żywnościowe. Ważne jest utrzymanie ciągłości produkcji rolnej w całej UE – dodał.

Nie ma zagrożeń w zakresie dostaw energii

Wicepremier zaznaczył również, że rozumie obawy branży dotyczące zaopatrzenia w energię i zapewnił, że będzie ona traktowana priorytetowo w przypadku problemów.

– Doskonale rozumiem te obawy, (…), dotyczące potencjalnego wyłączania energii elektrycznej czy trudności w zaopatrzeniu w gaz. Pragnę zapewnić, że branża mleczarska i branża mięsna będą traktowane absolutnie priorytetowo, jeśli kiedykolwiek doszłoby do jakichkolwiek ograniczeń w dostawie energii. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie – podkreślił wicepremier Kowalczyk dodając, że jesteśmy dobrze przygotowani i „nie ma takich zagrożeń, również jeśli chodzi o dostawy gazu”. – Niestety nie mogę tego powiedzieć o cenach, dlatego że one są dyktowane przez światowe giełdy i są bardzo rozchwiane – dodał.  

Przesunięcie środków z II do I filaru zmniejsza budżet dla rolnictwa

Ciekawym punktem programu było wystąpienie Jerzego Plewy, eksperta Team Europe w Polsce, który tłumaczył, że przesunięcie 30 proc. środków z II filaru (PROW) na płatności bezpośrednie powoduje, że na wspieranie inwestycji modernizacyjnych, cyfryzację, transfer wiedzy, rozwój infrastruktury, czyli unowocześnianie i poprawę konkurencyjności polskiego sektora rolno-spożywczego pozostały „niewielkie, wręcz symboliczne kwoty”.

– Polska przesunęła środki z II do I filaru, co ma swoje konsekwencje i nie zwiększa, a wręcz zmniejsza budżet dla rolnictwa – mówił Plewa stwierdzając, że strata z tego przesunięcia wynosi prawie 1,5 mld zł.  

Znikome środki na podnoszenie konkurencyjności

– Mimo przesunięć z II filaru, podstawowa dopłata jest bardzo niska i wynosi ok. 118 euro/ha. Można by ją podwyższyć precyzując wymagania „aktywnego” rolnika, czego jednak nie uczyniono. Transfery z II filara znacząco zwiększyły niezbędną kwotę na ekoschematy - nowy instrument, którego architekturę, gruntownie zmieniono w ostatniej wersji PS, bez konsultacji społecznych – zaznaczył Plewa. – Niewątpliwie bardzo ograniczony, wręcz znikomy będzie dostęp do środków na modernizację i podnoszenie konkurencyjności sektora mleczarskiego – dodał.

Ekspert odniósł się również do zmian w krajowym planie strategicznym, m.in. w zakresie płatności redystrybucyjnej.

– Płatność redystrybucyjna była przewidziana do pierwszych 30 ha dla gospodarstw do 50 ha. Teraz jest dla gospodarstw do 300 ha – informował.

Wpływ strategii Od pola do stołu na sektor mleczarski

Z kolei Andrzej Babuchowski, prezes zarządu Instytutu Innowacji Przemysłu Mleczarskiego, przybliżył wpływ wdrożenia strategii Od pola do stołu na branżę.

Jak wskazał, przemysł mleczarski będzie miał do czynienia ze stosunkową niewielką stratą zysku. Ponadto rolnicy mogą oczekiwać spadku produkcji i odpowiedniego wzrostu cen w UE, przy czym w zakresie mleka przewidywany poziom spadku dostaw mleka to 6,3 proc.

Zmniejszeniu uległoby również pogłowie bydła (spadek o 45 proc. dla bydła mięsnego i o 13,3 proc. dla krów mlecznych i młodego bydła).

– Strategia od pola do stołu wpływa asymetrycznie na produkcję zwierzęcą i roślinną. Marże brutto na produkty zwierzęce, zwłaszcza mleko, wołowinę i wieprzowinę, wzrastają o 55 mld euro, zaś marże brutto na produkty roślinne są zmniejszone o 21,3 mld euro – mówił Babuchowski.

Panel zamknęła debata, w której udział wzięli m.in. komisarz Wojciechowski oraz wicepremier Kowalczyk.

Wydarzeniem towarzyszącym Forum był szczyt ministrów rolnictwa ośmiu europejskich krajów, zainicjowany przez wicepremiera i ministra rolnictwa i rozwoju wsi Henryka Kowalczyka. Odbyło się również ogłoszenie wyników XV Rankingu Spółdzielni Mleczarskich.