Według doniesień Reutersa, niemiecki przemysł mięsny znalazł się w centrum uwagi po wybuchu koronawirusa w zakładzie przetwórstwa mięsnego w pobliżu Guetersloh, który sprawił, że ponad 600 000 osób trafiło na kwarantannę. Wywołało to szeroką dyskusję na temat standardów w niemieckim przemyśle spożywczym i jego uzależnieniu od siły roboczej, zwłaszcza z Rumunii.

Mówiąc, że mięso nie powinno być „codziennym śmieciowym jedzeniem”, Kloechner podkreśliła, że podejmowane są próby zwabienia konsumentów cenami dumpingowymi na mięso i kiełbasy oraz, że presja cenowa spadła na właścicieli zwierząt gospodarskich.

- Dlatego uważamy, że opłata za dobrostan zwierząt jest konieczna - powiedziała na konferencji prasowej po spotkaniu z przedstawicielami przemysłu mięsnego, sektora detalicznego i stowarzyszeń konsumenckich. Wygenerowany dochód z tej opłaty zostanie wykorzystany na poprawę warunków życia zwierząt rzeźnych.

Kloeckner stwierdziła, że władze muszą wprowadzić w życie zakaz sprzedaży produktów mięsnych poniżej kosztów. Jej zdaniem konieczne jest ograniczenie ryzyka wywiezienia przetwórstwa mięsnego za granicę, przy czy domaga się jednocześnie europejskiego oznakowania dobrostanu zwierząt na produktach mięsnych.