Jakiś czas temu informowaliśmy o komunikacie jednej z niemieckich izb rolniczych w sprawie zidentyfikowania nowej wady genetycznej u cieląt hf. Jej objawy uwidaczniają się już w pierwszych tygodniach życia powodując ograniczenie tempa wzrostu, spadek odporności, ciężkie wrzodziejące zapalenie skóry z hiperkeratozą, łysienie plackowate oraz powstawanie ropni podskórnych. Zmiany skórne szczególnie zauważalne są w okolicy oczu, pyska, okolicy odbytu oraz w dużych fałdach skóry w stawach kolanowych i łokciowych.

Do tej pory badaniami klinicznymi i patologicznymi objęto jedynie 2 chore sztuki, jednak ze względu na początkowo niespecyficzne objawy oraz zwiększoną śmiertelność cieląt z powodu obniżonej odporności, Izba Rolnicza Nadrenii Północnej-Westfalii informowała, ze należy przyjąć pewną nieujawnioną liczbę przypadków choroby oraz zachęcała do kontaktu w przypadku podejrzenia wystąpienia jej u cieląt w swoim stadzie.

Odpowiedź PFHBiPM

W związku z zapytaniami od naszych czytelników poprosiliśmy o ocenę sytuacji Dariusza Kamolę, kierownika Laboratorium Genetyki Bydła Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

– Wzmiankowana mutacja nie jest obecna na używanych w Laboratorium Genetyki Bydła PFHBiPM macierzach i nie ma możliwości jej wykrywania. Stosowne informacje zostały przekazane do osób odpowiedzialnych, z ramienia Genomiki Polskiej, za rozwój narzędzi badawczych, jeśli będzie to możliwe, to cecha ta zostanie dodana do nowej wersji macierzy (EuroGenomics MD POL v3) co nastąpi prawdopodobnie w okolicach lipca 2021 – informuje ekspert.

Uwzględnienie wspomnianej wady w nowej wersji macierzy nie oznacza jednak, że została ona uznana za znaczące zagrożenie. Pytany, czy hodowcy powinni niepokoić się nowym odkryciem, uspokaja i zaleca oczekiwanie na wyniki badań populacyjnych.

– Działanie mające doprowadzić do umieszczenia wspomnianej wady w macierzy wynika z naszych starań, aby dysponować pełnym pakietem wad genetycznych obecnych w populacji. Nie należy interpretować tego jako uznania rzeczonej wady za poważny problem. Uznajemy ją za kwestię, którą należy monitorować, jednak obecnie nie ma podstaw do stwierdzenia, że jest to problem istotny – podkreśla kierownik Laboratorium Genetyki Bydła. – Jest zbyt wcześnie na wyrokowanie w tej sprawie. Pierwsza publikacja na ten temat pojawiła się zaledwie kilka tygodni temu. Dopóki koledzy z Niemiec nie opublikują badań populacyjnych, a to zajmie przynajmniej kilka miesięcy, nie można odnieść się do tego w wiarygodny sposób – dodaje.

Zapytaliśmy również czy, jak w przypadku niemieckich hodowców,  w razie zaobserwowania opisanych symptomów u cieląt gospodarz powinien zgłosić sprawę do jakiejś instytucji.  

– Zgodnie z moją wiedzą, aktualnie w Polsce nie istnieje generalny program wykrywania wad genetycznych w populacji, jednak jak najbardziej zachęcamy do poinformowania nas o podejrzanych przypadkach. Zespoły z Laboratorium Genetyki Bydła PFHBiPM z chęcią pobiorą próbki do badań – odpowiedział Kamola.

Odpowiedź Izby Rolniczej Nadrenii Północnej-Westfalii

Chcąc zapoznać się z ryzykiem przeniesienia się wady do Polski wraz z importowanym nasieniem, poprosiliśmy o komentarz stronę niemiecką. Dr Mark Holsteg, Specjalista ds. weterynaryjnych w zakresie hodowli bydła oraz higieny hodowli i biotechnologii reprodukcyjnej, z Izby Rolniczej Nadrenii Północnej-Westfalii, w odpowiedzi na przesłane pytania, zaznaczył, że od bezpośrednich przodków męskich cieląt objętych badaniem nigdy nie pobierano nasienia w celach sprzedaży. Dr Holsteg podkreślił również, że rozmieszczenie defektu genetycznego w populacji HF jest nadal sprawdzane.