Liczba krów mlecznych spadła o około 17 800 sztuk lub 0,4 proc. do 4,90 mln sztuk w porównaniu z poprzednim sezonem.

444 krów na gospodarstwo

W rocznych statystykach nowozelandzkich stowarzyszeń mlecznych DairyNZ i LIC, dostawy surowego mleka do mleczarni wzrosły o 2,6 proc. w sezonie 2020/2021 w porównaniu z rokiem sezonem, do nowego maksimum wynoszącego 21,71 miliarda litrów. Przetwórstwo tłuszczu i białka składników mleka wzrosło o 2,7 proc. do łącznie 1,95 mld kg.

W roku sprawozdawczym było 11 034 stad krów mlecznych, przy czym średnie stado wzrosło o cztery sztuki do 444 krów w porównaniu z poprzednim rokiem. Średnia powierzchnia produkcyjna gospodarstw mlecznych wynosiła 155 ha, przy 2,86 krowach na hektar.

Trend trwa

Jeśli chodzi o rasy, producenci z Nowej Zelandii w coraz większym stopniu polegają na krzyżówce krów rasy holsztyńsko-fryzyjskiej i jersey, które ostatecznie stanowiły 49,6 proc. całego pogłowia. Na kolejnych miejscach uplasowały się krowy czystej krwi holsztyńsko-fryzyjskiej z 32,5 proc. i krowy z Jersey z 8,2 proc. Wydajność mleczna zwierząt w minionym sezonie była na rekordowym poziomie. Stado dało średnio prawie 1,97 mln litrów mleka. Wydajność mleczna przeciętnej krowy wzrosła o 3,0 proc. rok do roku do 4426 litrów, co odpowiada produkcji 222 kg tłuszczu mlecznego i 175 kg białka.

Dyrektor zarządzający DairyNZ, wyjaśnił, że trend w kierunku większej ilości mleka od mniejszej liczby krów utrzymuje się. Rolnicy koncentrują się na hodowli bardziej wydajnych krów i systemach hodowli o mniejszym śladzie ekologicznym.

Jakość krów zamiast liczby

Jednak sprzyjające warunki pogodowe i wydłużenie sezonu udojowego oraz dobre ceny również zaowocowały rekordowym wynikiem. Dyrektor generalny LIC, poinformował, że rolnicy koncentrują się na jakości krów, a nie na ich liczbie i inwestują coraz więcej w najwyższej klasy genetykę, aby ich zwierzęta były bardziej produktywne.

W ten sposób zostanie osiągnięty cel zmniejszenia śladu ekologicznego ich gospodarstw, ponieważ dla wszystkich jest jasne, że w czasach zmian klimatycznych nie trzeba doić więcej, ale lepsze krowy.