W nawiązaniu to tego tematu, do naszej redakcji dotarło pytanie dotyczące niskonakładowej budowy obór w stylu holenderskim i powodzenia takiego rozwiązania w naszych warunkach klimatycznych. O odniesienie się to tego zagadnienia poprosiliśmy naszego eksperta – dr Gołębiewskiego.

- W przypadku bydła mlecznego obecnie zdecydowanie większym problemem są trudności generowane przez stres cieplny niż te powodowane przez niskie temperatury. Biorąc pod uwagę wysoką produkcję ciepła, generowaną przez bardzo wysokoprodukcyjne krowy mleczne oraz fakt konieczności radzenia sobie z wysoką temperaturą praktycznie przez 4 mies. (od maja do września) z jednej strony i jedynie kilku dni w roku (poniżej 30 dni) w których temperatura spada poniżej -10 ℃ z drugiej strony, należałoby się raczej skoncentrować na budynkach o lekkiej konstrukcji, łatwo wentylowalnych, zapewniających właściwy mikroklimat niż uporczywe i często niezasadne przezbrajanie budynków na wypadek wysokich mrozów – twierdzi ekspert.

Zdaniem dr. Gołębiewskiego, krowy znoszą lepiej -15 stopni C niż + 25. Dlatego, pomysł budowy tego typu budynków jest racjonalny zarówno od strony kosztowej jak i potrzeb krów w odniesieniu do mikroklimatu. W jego opinii jednak, w przypadku ścian bocznych należałoby rozważyć montaż rozwijanych, w razie potrzeb, siatek rozbijających wiatr.

- Chciałbym ponadto zwrócić uwagę, że jedyne zabezpieczania dotyczące niskich temperatur zwiane są z właściwym zaprojektowaniem instalacji wodnej oraz systemów usuwania odchodów (w zależności od zastosowanego systemu usuwania odchodów). Reasumując, według mnie takie rozwiązania mogą świetnie sprawdzić się w naszych warunkach klimatycznych, zarówno z punktu widzenia dobrostanu krów, jak i niższych kosztów budowy takiej obory – podsumowuje dr Gołębiewski.