Sektorowy Program Operacyjny z roku 2004 był prawdziwym testem na przedsiębiorczość polskich rolników. Ktoś barwnie powiedział, że kto ten test przeszedł, nie ma żadnych problemów ze składaniem wniosków w nowych programach unijnych. Jednak to, co z pieniędzmi w ramach SPO zrobili Krystyna i Zdzisław Litkowie, zasługuje na najwyższe uznanie, gdyż za unijną dotację 300 tys. zł, bez dodatkowych kredytów, kupili w Holandii jałówki hodowlane, wybudowali zbiornik na gnojowicę i płytę obornikową i w końcu postawili nową oborą, której sam budynek z wyposażeniem kosztował 600 tys. zł. Włożyli w to także swoje pieniądze, dużo własnej pracy, ale również dlatego, że na czas nie mogli znaleźć ludzi do pracy, a wszystkie kolejne inwestycje zaplanowane były na styk.

Decyzję o przyznaniu 300 tys. zł na modernizację gospodarstwa rolnego w ramach SPO dostali w roku 2004. Pierwszą inwestycją za te pieniądze był zakup w Holandii jałówek hodowlanych. Gdy dostali za nie zwrot, zainwestowali pieniądze w budowę zbiornika na gnojowicę na 330 m sześciennych i płytę obornikową o powierzchni 420 m kwadratowych. Gdy z kolei tę inwestycję rozliczyli i dostali zwrot pieniędzy, zaczęli w maju ubiegłego roku budować nową oborę na 70 krów. Dwa miesiące temu została oddana do użytku.

Czas był już najwyższy, gdyż w gospodarstwie państwa Litków w Nowej Wsi koło Rypina, w Kujawsko-Pomorskiem, jałówki przeznaczone na remont stada i cielęta upychane były w każdym wolnym miejscu. Teraz wszystkie krowy, a jest ich 51 ze starej obory wolnostanowiskowej i jałówki cielne zostaną przeniesione do nowej obory, gdzie jest 70 stanowisk. W starej będą odchowywane cielęta i jałówki. Po zapełnieniu nowej obory nie można w tym gospodarstwie przekroczyć obsady bydła 110 dużych jednostek przeliczeniowych, gdyż na tyle zaplanowana jest objętość zbiornika na gnojowicę i powierzchnia płyty obornikowej.

Budowa nowej obory była już łatwiejsza od tej pierwszej, gdyż państwo Litkowie skorzystali z wypróbowanych partnerów, którzy sprawdzili się właśnie przy budowie, a później eksploatacji pierwszej obory. Wyposażenie obory powierzyli wtedy firmie Arntjen, a dojarni – WestfaliaSurge. One też dostarczyły swoje urządzenia do nowej obory, ale już oczywiście technicznie bardziej zaawansowane. Nowością jest na przykład podgrzewacz do wody wraz z obiegiem do poideł, a także czochradła automatyczne. Oddzielny podgrzewacz do wody jest lepszy i bezpieczniejszy niż poidła z grzałkami elektrycznymi, gdyż nie wytwarza się pole elektryczne w poidłach, a ciepła woda cały czas krąży w instalacji i nie ma obawy, że w zimie może zamarznąć.

obora1.jpg

Autor: E. Lewandowski

Opis: W oborze zainstalowano boksy legowiskowe ścielone piaskiem.

W oborze zainstalowano boksy legowiskowe ścielone piaskiem. To coraz popularniejszy sposób utrzymania krów w naszym kraju, który sprawdził się w wielu oborach. Zdzisław Litka też tam go zobaczył i po rozmowach z hodowcami, którzy mówili o zaletach piasku jako ściółki, w której nie namnażają się bakterie, dzięki czemu zdrowsze są wymiona, wybrał ten rodzaj ściółki. Wpływ na to miała także bliskość kilku kopalni żwiru w okolicy, dlatego łatwy jest dostęp do piasku.

Zdzisław Litka przekonał się także do zainstalowania wentylacji kurtynowo-kalenicowej, która w jego okolicy sprawdziła się w wielu oborach. Dach jest zrobiony z podwójnej blachy „10”, ze styropianem w środku. Pozwala to na utrzymanie ciepła zimą i chłodu latem, bez ryzyka skraplania się pary wodnej. Kalenica jest otwarta i zakończona świetlikiem. Budynek nowej obory jest trochę nietypowy, gdyż z powodu ukształtowania terenu jedna ściana jest niższa, a druga – wyższa. Ta wyższa znajduje się od strony starej obory, gdzie zainstalowano dojarnię, i przy tej ścianie są dwa rzędy legowisk dla krów dojnych. Dlatego na tej ścianie kurtyna ma 2,2 m. Przy ścianie niższej zamontowano boksy dla jałówek cielnych i krów zasuszonych i tutaj zainstalowano kurtyny na 1,5 mod dachu, a resztę stanowi pełna ściana z pustaków keramzytowych.

W ścianie wyższej jest wyjście dla krów, które łącznikiem przechodzą do dojarni w starej oborze. Przy budowie nowej obory nie było więc konieczności instalowania dojarni, co na pewno zmniejszyło koszty, ale w przyszłości będą one nieuniknione. Instalowana w 2004 r. przez WestfalięSurge dojarnia typu „rybia ość” 2x3 będzie zbyt mała, gdy stado dojdzie do zakładanych 70 krów. Specjaliści z firmy obliczają bowiem, że taką dojarnię optymalnie można zapełniać 10 razy, a więc jest ona wystarczająca dla 60 krów. Dlatego, gdy tylko gospodarze odetchną finansowo po wcześniejszych inwestycjach, planowane jest powiększenie dojarni o dwa stanowiska.

W kolejce czekają też inne inwestycje: wóz paszowy i ciągnik z TUR-em. Na to jednak gospodarz musi trochę poczekać, gdyż wykorzystanie w SPO 300 tys. zł zabrania mu jeszcze w tym roku korzystać z nowego unijnego programu pomocowego. Wóz paszowy stanie się niezbędny, gdyż stado w nowej oborze nie będzie już pasione, lecz żywione w oborze przez cały rok. Do tego dostosowany już został płodozmian. Na 43 hektarach wysiewane jest 15 ha kukurydzy, a na 18 ha mieszanka traw z koniczyną, resztę zajmują zboża stanowiące roślinę ochronną dla wsiewek traw. Zbierane będą one także na kiszonkę jako GPS. Po zbiorze zbóż mieszanki traw z koniczyną są użytkowane przez 3–4 lata.

Państwo Litkowie mogą dzisiaj powiedzieć, że osiągnęli cel, jaki zakładali sobie 10 lat temu, gdy podejmowali decyzję o rezygnacji z chowu świń i rozwijaniu tylko jednego kierunku – chowu bydła mlecznego. Mają już bowiem oborę i gospodarstwo tak wyposażone, że pozwoli ono spokojnie myśleć o przyszłości. Także o przyszłości dzieci, które już pomagają przy obsłudze krów i chętnie przejmą pałeczkę po rodzicach.

Źródło: "Farmer" 10/2008