Z powodu negatywnego wpływu stresu cieplnego na zwierzęta, a tym samym na opłacalność produkcji, wielu hodowców podejmuje działania mające minimalizować ryzyko wystąpienia tego zjawiska. Istnieje wiele możliwych działań w tym zakresie, jednak zastosowanie części z nich jest ograniczone ze względu na typ obiektu, szczególnie w przypadku starszych obór uwięziowych. O sposoby na zapewnienie lepszych warunków zoohigienicznych w oborze starego typu w czasie wysokich temperatur pytamy dr hab. Marcina Gołębiewskiego, prof. SGGW.

W Polsce obory uwięziowe są dominującym systemem utrzymania bydła mlecznego. Niestety najczęściej posiadają one niski strop, co, jak zaznaczył nasz rozmówca, zmniejsza kubaturę i pogarsza warunki zoohigieniczne, szczególnie w okresie letnim. Ekspert podkreśla konieczność podejmowania prób przeciwdziałania stresowi cieplnemu ze względu na wpływ jaki wywiera na zwierzęta tj. pogarszając produkcję, zdrowotność oraz rozród.

– Systemy schładzania w systemie uwięziowym mają nieco ograniczeń z tym związanych, jak również z samą wysokością budynku. Może się zdarzyć, że nie będzie miejsca do zamontowania wentylatorów, które wymuszą ruch powietrza, albo będzie ich zbyt mała ilość i powstaną miejsca w których ruch powietrza będzie zaburzony, w związku z czym powstaną zastoiny i krowy nadal będą miały niewłaściwą temperaturę – mówi dr Gołębiewski.   

Jak zaznacza nasz rozmówca, często podjęcie pewnych działań mających przeciwdziałać stresowi cieplnemu daje hodowcy poczucie, że problem ten został wyeliminowany. Jednak nie zawsze jest to prawdą.

Zdaniem dr Gołębiewskiego warto zwrócić uwagę na najprostsze i najtańsze rozwiązania, czasami pozainwestycyjne. Odwołując się do własnej wieloletniej praktyki z utrzymaniem uwięziowym zaleca wydzielenie okólnika.

– W takich sytuacjach stosowałem proste rozwiązania. W okresie letnim krowy wychodziły na zewnątrz. Wydzielony był okólnik, najlepiej w miejscu, gdzie znajdują się drzewa lub inne formy zacienienia. Zwierzęta w tym okresie i tak nie jedzą, gdy panuje zbyt wysoka temperatura, ponieważ jedząc i przeżuwając wytwarzają dodatkowe ciepło. Mając do dyspozycji taką przestrzeń krowy wybierają dla siebie odpowiednie miejsce, zacienione, gdzie jest szybszy przepływ powietrza. Należy pamiętać o zapewnieniu stałego dostępu do wody, ponieważ zwierzęta w czasie upałów bardzo dużo piją, co też jest formą ochłodzenia. Inwestycja w sam budynek może się nie zrekompensować, może nie zminimalizować problemu, natomiast zainwestowanie w strukturę towarzyszącą, jak okólnik ze zwykłego pastucha i zacienione miejsce, pozwala zwierzętom bardzo dobrze przetrwać te najtrudniejsze momenty – stwierdza dr Gołębiewski.

Nasz rozmówca zaznacza również, że bardzo korzystnym rozwiązaniem jest dokarmianie krów na świeży powietrzu, ponieważ schłodzone zwierzęta chętniej będą pobierały paszę. Zorganizowanie przestrzeni paszowej poza budynkiem, gdzie, w porach nieco niższej temperatury i słabszego nasłonecznienia, zadawana jest pasza, pozwala w pewnym stopniu złagodzić negatywne skutki stresu cieplnego z zakresu ograniczonego apetytu i związanych z tym konsekwencji.

Ponadto ekspert podkreśla korzyści płynące z ograniczenia obsady w budynku.

– Wyprowadzenie części dużych zwierząt, które są takimi kaloryferami dodatkowo pogarszającymi mikroklimat w budynku, pozwala również uzyskać lepsze warunki dla młodzieży hodowlanej, która musi pozostać w budynku. Kubatura i przestrzeń wolna na jedno zwierzę wzrasta, łatwiej więc ochłodzić takie miejsce. Cielęta, jałówki hodowlane czy inne grupy zwierząt będą czuły się lepiej, dlatego koncentrowałbym się na takich rozwiązaniach – zaznacza dr Gołębiewski.

Podkreśla również, że w przypadku bardzo wysokiej temperatury otoczenia część sposobów, które zwierzę wykorzystuje do schłodzenia się, zaczyna zawodzić, a wysoka produkcyjność, która wiąże się z produkcją dużej ilości ciepła, potęguje problem przez co ciężko  jest znaleźć efektywny sposób na schłodzenie zwierząt. Nasz rozmówca zaleca metody ukierunkowane na ewaporację, czyli ochładzanie poprzez odparowywanie potu lub wody z powierzchni skóry. Polegają one na zraszaniu zwierząt oraz wspomaganiu odparowywania wody, dzięki czemu oddawana jest duża ilość ciepła. Metody takie, dzięki swojej efektywności, wykorzystywane są w krajach zmagających się stale lub okresowo z wysokimi temperaturami, jednak, jak podkreślił dr Gołębiewski, ich zastosowanie w oborach, w których krowy utrzymywane są na ściółce powoduje negatywne następstwa związane z rozwojem patogenów chorobotwórczych, co silnie ogranicza możliwości zastosowania tej metody. Jednak w przypadku okólnika działanie takie może przynieść wiele korzyści. Po zroszeniu zwierzęta same wyeksponują się na stronę, z której wieje wiatr, woda zostanie odparowana, a zwierzęta schłodzone, jak podkreślał ekspert.

Bardzo dobrym rozwiązaniem, acz rzadko spotykanym, jest zapewnienie dostępu do niewielkiego choćby zbiornika lub cieku wodnego. Nasz rozmówca nawiązał do swoich obserwacji zachowania krów w czasie przekraczania rzeki, zaznaczając że krowy niezmiernie lubią brodzić w wodzie, zanurzone do poziomu wymienia. Wynika to z faktu intensywnej cyrkulacji krwi w tym narządzie, dzięki której zanurzenie w chłodnej wodzie daje bardzo szybki efekt schłodzenia. Jednak wykorzystanie tej naturalnej metody walki ze stresem cieplnym jest niezmiernie rzadko możliwe.  

Dużo łatwiej jest w oborach wolnostanowiskowych. Wydzielony korytarz paszowy umożliwia zastosowanie systemu zraszaczy i wentylatorów, który przy prawidłowym ustawieniu nie niesie ze sobą ryzyka zamoczenia paszy lub stanowisk legowiskowych. Dodatkową korzyścią jest przyciąganie zwierząt w pobliże stołu paszowego, z którego po schłodzeniu chętniej korzystają.

– Natomiast w oborach dominujących [uwięziowych - przyp. red.] (…) proponowałbym przeniesienie tego na zewnątrz budynku. Taka inwestycja wydaje się najbardziej racjonalna i nie nadwyrężająca budżetu, że wiele osób będzie mogło z tego skorzystać – zaznacza dr Gołębiewski.