Jacek Zarzecki, Prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego przeciwny jest pomysłom łączenia rolników z inicjatywą Strajku Kobiet. Jak twierdzi, protest przeciwko złamaniu „kompromisu aborcyjnego” ma też drugie dno - polityczne i szkodliwe dla polskiego rolnictwa. Swój post w mediach społecznościowych zatytułował : „Kot może zostać czyli pomysły Strajku Kobiet na ochronę zwierząt”.

- W zaciszu internetu pracuje zespół, powołany w ramach 13 grup roboczych Rady Konsultacyjnej Strajku Kobiet. Zespół ten ma wypracować rozwiązania w zakresie ochrony zwierząt taki niby był cel. Wśród pomysłów dobrych i słusznych jak kastracja, chipowanie, przejrzyste i jasne zasad hodowli zwierząt towarzyszących, certyfikacji organizacji hodowlanych czy prozwierzęcych, to jednak w dużej mierze pojawiły się plany, które kompromitują całkowicie tą inicjatywę. Abstrahując od humanizacji zwierząt, zrównaniu ich praw z prawami ludzi, leczenia ich ze środków z NFZ, czy z dodatkowego ubezpieczenia lub podatku, to mówi się całkiem poważnie o siostrzeństwie międzygatunkowym w stylu Pani Spurek, no i planuje się wsparcie aborcyjne dla zwierząt z macicami – poinformował Jacek Zarzecki.

Okazuje się, że pomysłów jest o wiele więcej, wśród nich m.in.: zakaz wędkarstwa, zdelegalizowanie myślistwa, poprzez wprowadzenie restrykcyjnych ograniczeń w polowaniach, ścisłe limity połowowe, limity sprzedaży dziczyzny w restauracjach, a także ochrona prawna zwierząt niebędących kręgowcami.

Wśród szczególnie absurdalnych postulatów znalazły się m.in.: wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt rzeźnych do 2050 roku, a do 2030 zakazu uboju religijnego, likwidacja ferm futerkowych, zakaz sprzedaży futer w Polsce i rozpoczęcie kampanii dążącej do prawnego zakazu ich sprzedaży w UE.

W opinii Jacka Zarzeckiego jednym z bardziej kontrowersyjnych punktów jest wprowadzenie większej ilości kontroli w gospodarstwach rolnych, przy obowiązkowym udziale organizacji prozwierzęcych, a także utworzenie Policji dla Zwierząt w Inspekcji Weterynaryjnej, która miałaby funkcjonować niezależnie od Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

- Jeżeli do tego dodamy promowanie diety wege, dofinansowanie promocji w mediach produktów roślinnych z pieniędzy publicznych, to mamy program dążący do likwidacji znaczącej części rolnictwa w Polsce. Rolnictwa opartego w dużej mierze na produkcji zwierzęcej – krytykuje Prezes PZHiPBM.

Zdaniem Zarzeckiego wspomniane elementy, wpisują się w politykę międzynarodowych organizacji, takich jak GFI, czy EAT, które wywierają olbrzymie naciski i lobbing na ONZ, czy WHO mi.in. w zakresie wyeliminowania hodowli bydła.

Według Jacka Zarzeckiego głównym „scenarzystą” w tej tragedii jest fundacja VIVA, liderzy partii Zielonych, wspierani przez niektórych posłów oraz część znanych organizacji prozwierzęcych. Jak twierdzi, organizacje te dążą do uzyskania monopolu w zakresie prowadzenia schronisk, zwiększenia swoich uprawnień, czy też dostępu do publicznych pieniędzy poprzez powołanie nowej inspekcji, niepodległej Ministerstwu Rolnictwa, która miałaby ściśle współpracować z nimi w celu kontroli, odbierania zwierząt, nakładania kar i mandatów na właścicieli.

- Te same organizacje jeszcze miesiąc temu wspierały Piątkę dla Zwierząt, mówiąc o bestialstwie rolników, czerpiąc wiedzę o uboju religijnym z YouTube, a dzisiaj widząc, że projekt ustawy trafił do zamrażarki znalazły inną drogę do realizacji swoich planów – podsumowuje Zarzecki.