Rozdźwięk pomiędzy ocenami skutków nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt przedstawianych przez wnioskodawców projektu oraz przez branżę rolno-spożywczą jest bardzo duży, a problem braku „twardych” danych utrudnia dokładną ocenę konsekwencji regulacji tak mocno ingerującej w działalność rolniczą.

O kwestiach, od których zależny będzie wpływ noweli na opłacalność produkcji w gospodarstwach zajmujących się chowem bydła mówił redakcji farmer.pl prof. dr hab. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej, autor senackiej ekspertyzy na temat skutków społeczno-ekonomicznych wygaszania ferm zwierząt futerkowych oraz odchodzenia od uboju rytualnego.

Jak nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt może wpłynąć na opłacalność produkcji w gospodarstwach zajmujących się aktualnie chowem bydła?

– W krótkim okresie z pewnością dojdzie do poważnej rewolucji. Spodziewamy się, że przedsiębiorcy utracą rynki zbytu na Bliskim Wschodzie, w Północnej Afryce, a także na zachodzie Europy, gdzie są duże skupiska odbiorców będących konsumentami tego mięsa specjalnej produkcji. Wszystko zależy od tego, czy mamy do czynienia z typowym systemem kontraktacyjnym, w którym producent i odbiorca umawiają na pewne ilości surowca, a ryzyko tego rodzaju zawirowań jest przenoszone na odbiorcę. Jednak w większości przypadków tego systemu nie ma, tylko stałe odbiory. W takiej sytuacji wystąpi okresowa nadpodaż żywca i poważne perturbacje związane z koniecznością ulokowania jej gdzieś, co spowoduje spadki cen. Drugą możliwością jest podwyższenie kosztów produkcji związane ze wstrzymaniem się od sprzedaży i dłuższym utrzymaniem zwierząt, które nie przynosząc żadnego zysku będzie czystą stratą producenta – informował prof. Nowak-Far.

– Natomiast w średnim i długim okresie, tj. w perspektywie kilku lat, w moim przekonaniu większych perturbacji nie będzie. Tego rodzaju zakłócenia równowagi rynkowej znamy jako mechanizmy np. „górek świńskich” czy ogólnie nadpodaży mięsa - to się zniweluje. Jednak problem polega na tym, że z perspektywy ekonomisty można nie dostrzec, że to w krótkim okresie potrzebujemy mieć zupę w talerzu i jakieś dochody, a takie średnie i długie okresy mało nas interesują. Jak mawiał znany amerykański ekonomista Keynes, „w długim okresie i tak wszyscy pomrzemy” – zaznaczył nasz rozmówca.  

– W tym przypadku bardzo istotne znacznie mają koszty transportu i lokalizacja gospodarstw względem ubojni. W najgorszej sytuacji znajdą się gospodarstwa, które są wyspecjalizowane w sprzedaży do wyspecjalizowanych ubojni lub gdzie ubojnia jest tylko jedna i nie ma właściwie żadnych odbiorców alternatywnych, a specjalizuje się ona tylko w uboju zgodnym z wymaganiami określonej religii. W takiej sytuacji tracąc klientów ograniczy bardzo mocno popyt i w tym regionie wystąpi szok podażowy i związany z tym szok cenowy. To jest najgorszy scenariusz – stwierdził ekspert. – Natomiast tam, gdzie istnieje łatwość przerzucenia się na innego odbiorcę lub w przypadku dużej uniwersalnej ubojni, która np. ma linię produkcyjną dla mięsa halal czy koszer, ale tak w zasadzie produkuje różne asortymenty mięsa i jest w stanie trochę więcej sprzedać po nieco niższych cenach, można się spodziewać, że będzie ona oferowała hodowcom niższe ceny zakupu żywca, jednak nie będzie to tak gruntowna zapaść – dodał.

– Żeby dokładnie oszacować ten efekt należałaby gruntownie zbadać geograficzną dystrybucję z tych gospodarstw, co usiłowałem zrobić, ale niestety się nie udało, ponieważ danych na ten temat nie gromadzono, a w tak krótkim czasie jaki przewidziano na sporządzenie ekspertyzy nie było możliwe zebranie tej kwestii. Wynika stąd morał, że warto zbierać takie dane i że powinna to robić również sama branża. Wtedy istniałyby poważne atuty w postaci twardych danych - a tak, gdy to wszystko jest robione w pośpiechu, siłą rzeczy jest bardzo mało czasu na zbadanie tego rodzaju ważnych zagadnień – podkreślił prof. Nowak-Far.

– Warto powiedzieć, że technicznie rzecz biorąc długi okres to taki, w którym przedsiębiorstwa są w stanie wyeliminować lub dostosować do uwarunkowań, w których działają wszystkie koszty stałe. Krótki okres to zatem taki, w którym jest to jeszcze niemożliwe. W przybliżeniu, można zaryzykować twierdzenie, że dla branży mięsnej, długi okres przekracza grubo rok i wiąże się z cyklem hodowlanym. Krótki okres z pewnością odpowiada sezonowi. Średni okres to coś pomiędzy tymi przestrzeniami czasowymi – wyjaśnił.

Kolejnym problemem często wskazywanym przed przedstawicieli branży rolno-spożywczej jest wpływ noweli na branże wspierające, w tym na bankowość spółdzielczą. Jak podkreślał Tomasz Kubik, prezes zarządu Zakładów Mięsnych Biernacki, banki spółdzielcze mówiąc o tym problemie „określają jego skalę na miliardy złotych w skali kraju, gdzie są to głównie pieniądze z banków spółdzielczych, więc przy okazji zniszczenia rolnictwa jeszcze zostanie zniszczona bankowość spółdzielcza”.

Czy mógłby Pan określić wpływ proponowanych zmian na system bankowości spółdzielczej?

– W mojej ekspertyzie jest to uwzględnione, aczkolwiek nieliczbowo jako wpływ na branże wspierające. Przedsiębiorstwa, które produkują mięso koszerne i halal są oczywiście w części kredytowane i obsługiwane przez banki spółdzielcze, powiedziałbym nawet, że w dużej części, zwłaszcza mniejsze zakłady są z pewnością, jako klienci, w obszarze zainteresowań bankowości spółdzielczej. W związku z tym ograniczenie ich możliwości i działania gospodarczego będzie miało negatywny wpływ na tę bankowość. Jednak dokładne oszacowanie wymagałby informacji na temat tego, kto tak naprawdę jest tym klientem, ilu ich jest i jakie są obroty obsługiwane, a tego nie wiemy. Należałby również odnieść te obroty banków spółdzielczych do obrotów pozostałych banków, które zazwyczaj obsługują większe zakłady przetwórcze, ale tak czy inaczej ten wpływ jest negatywny – zaznaczył ekspert.

– Abstrahując od samego rozwiązania prawnego, czy jest one dobre czy złe, to z pewnością obroty z bankami się zmniejszą. Uogólniając tę kwestię - jest sporo podmiotów, które działają w tym przypadku jako branże wspierające i one wszystkie „dostaną po nosie”, gdy przedsiębiorstwa produkujące mięso halal i koszer ograniczą swoją działalność – podsumował prof. Nowak-Far.