W tym tygodniu Komisja Europejska zatwierdziła przygotowany przez polski rząd program pomocy skierowany do przedsiębiorstw energochłonnych. Te branże, które znalazły się na liście zamieszczonej na stronie Ministerstwa Rozwoju i Technologii mogą nieco odetchnąć. Lista branż zamieszczona w dokumencie ministerstwa z dnia 21.11.2022, nie obejmuje jednak wszystkich sektorów gospodarki, które, zdaniem wielu, powinny się na niej znaleźć, jak informuje Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego dodając, że można odnieść wrażenie, że pominięto całkowicie przetwórstwo rolno-spożywcze. Szczęśliwcami okazali się ci przedsiębiorcy, który zajmują się przetwórstwem ziemniaków w postaci zamrożonej, przetworzonej lub zakonserwowanej. I na tym niestety koniec.

– Staramy się postawić w sytuacji przedsiębiorcy, który nie wie, czy będzie mógł liczyć na wsparcie, i kiedy je otrzyma. Jako organizacja zrzeszająca przedsiębiorców branży mięsnej, powinniśmy móc udzielić naszym członkom konkretnych informacji, jednak nie możemy tego zrobić, ponieważ sami nie znamy szczegółów. Wczoraj rano z mediów dowiedzieliśmy się, że Komisja Europejska zatwierdziła polski plan wsparcia przedsiębiorstw energochłonnych. To na pewno dobra informacja, jednak mimo naszych apeli z połowy listopada, nadal nie jesteśmy pewni, czy branża mięsa uzyska wsparcie – mówi Agnieszka Jamiołkowska, dyrektor zarządzająca Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego.

UPEMI podkreśla, że według informacji przedstawionych na stornie Ministerstwa Rozwoju i Technologii projekt podlega jeszcze konsultacjom. Przedstawiciele UPEMI nie wiedzą czy wobec przyjęcia planu przez Komisję Europejską, lista przedsiębiorstw według PKD została już zamknięta, czy jednak nadal można liczyć na jej rozszerzenie.

– Nie jesteśmy wstanie ocenić sposobu, ani metody wpisywania branż na listę przygotowaną przez ministerstwo. Energia jest wykorzystywana w bardzo dużych ilościach, w każdym zakładzie przetwórczym. Nie umniejszając producentom mrożonych ziemniaków, branża mięsna jest zdecydowanie ważniejsza dla polskiej gospodarki i budżetu. To najbardziej dochodowy sektor polskiego rolnictwa. Według raportu przygotowanego przez bank Pekao SA wartość produkcji sprzedanej zakładów przetwórczych to 72 mld złotych, a produkcja żywca to 40 mld złotych. Ceny energii w bardzo dużym stopniu odbijają się na kosztach prowadzonej działalności. Dla niektórych zakładów to nawet 100 mln złotych rocznie. Do tej pory rosnące koszty energii nie były przerzucane na konsumentów, jednak niedługo może się to zmienić – wskazuje Jamiołkowska. – Być może niedługo powiemy klientom, że w przyszłym roku zamiast mięsa będą zmuszeni kupować frytki – dodaje.

UPEMI twierdzi, że najważniejsze jest to, aby przedsiębiorcy mogli wcześniej przygotować się do tego co będzie działo się na rynku energii w 2023 r. Przedstawiciele branży podkreślają, że zdają sobie sprawę z tego, że nie można pomóc każdemu, ale jasna sytuacja i przejrzyste informacje pozwolą na wdrożenie odpowiednich strategii produkcji i sprzedaży. Zwracają również uwagę na to, że polski plan wsparcia dla przedsiębiorstw energochłonnych jest przygotowany i konsultowany dość późno. Ogólnodostępne informacje wskazują, że przedsiębiorstwa z mniejszych i większych od nas krajów UE, już dawno wiedzą na co, i na jakich zasadach, mogą liczyć, a przede wszystkim zamknięta jest lista branż, które takie wsparcie otrzymają.

Problem rosnących cen energii nie dotyczy tylko polskiego rynku. Wsparcie krajowych producentów, będzie bezpośrednio przekładać się na eksport i relacje z zagranicznymi partnerami handlowymi. Trudno jest wyobrazić sobie, że polskie mięso i przetwory mięsne, których eksport stale rośnie, będą nadal konkurencyjne, skoro główni rywale będą korzystać ze wsparcia państwa, jak podkreśla UPEMI.