Rozpatrując koniunkturę w sektorze wołowiny w ostatnich latach, trudno doszukać się stabilizacji stanowiącej gwarancję opłacalnej produkcji. Po dwóch słabych latach w okresie 2019 – 2020 r., w 2021 r. nastąpiło wyraźne ożywienie i wzrost stawek wypłacanych rolnikom, co więcej można zauważyć, że takich cen wołowiny nie było dotychczas nigdy.

Niestety jednak podwyżkom cen bydła towarzyszył drastyczny wzrost cen środków produkcji. Wysokie ceny nawozów mineralnych, oleju napędowego, energii, pasz itp., sprawiły, że oferowane stawki za bydło straciły na atrakcyjności. W branży często powtarzano tezę, że wysokie stawki za bydło byłyby satysfakcjonujące, gdyby towarzyszyły im koszty produkcji z ubiegłego roku.

Brak gwarancji cen bydła w skupie

Rolnicy są obecnie zdezorientowani i boją się podejmować poważne decyzje inwestycyjne, ponieważ nie mają pewności jak długo utrzyma się obecna koniunktura na rynku. Nikt bowiem nie jest w stanie zagwarantować, że zakupione dziś cielęta po wysokich cenach uda się sprzedać za kilkanaście miesięcy z godziwym zyskiem. W efekcie zainteresowanie dalszym rozwojem produkcji bydła opasowego jest ograniczone, o czym świadczą wyniki naszej sondy redakcyjnej.

Zaledwie 8 proc. respondentów rozważa rozpoczęcie produkcji bydła opasowego, co utrudniają relatywnie wysokie ceny zakupu cieląt nie dające gwarancji zwrotu inwestycji w momencie sprzedaży zwierząt. O zwiększeniu poziomu produkcji myśli tylko 6 proc. rolników głosujących w sondzie. Znacząca część rolników utrzymuje dotychczasową produkcję w oczekiwaniu na dalszy rozwój sytuacji (26 proc.). Kolejne 16 proc. respondentów ogranicza produkcję z uwagi na niestabilne ceny.

Największą zaś grupę, bo aż 45 proc. stanowią ci, którzy deklarują całkowitą likwidację produkcji. Oznacza to, że znacząca większość, bo ponad 60 proc. deklaruje ograniczenie, bądź całkowitą rezygnację z chowu bydła mięsnego.

sonda
sonda