W poprzednich odcinkach cyklu o potencjale genetycznym przedstawiliśmy etapy selekcji hodowlanej. Wymaga ona sporo pracy, jednak dzięki niej stado z pokolenia na pokolenie charakteryzuje się coraz wyższym potencjałem genetycznym w zakresie określonym przez hodowcę.

Jak zaznacza Dariusz Szlecht, główny hodowca w DANKO Hodowli Roślin sp. z o.o., pytany o sposób osiągnięcia sukcesu hodowlanego, duże znaczenie odegrało wykorzystanie selekcji genomowej.

– Hodowla w Danko prowadzana jest od wielu lat, natomiast sądzę, że tym co nas wyróżnia jest fakt, że wykorzystaliśmy moment, gdy do Polski zapukała selekcja genomowa. Postanowiliśmy od tamtego momentu zintensyfikować nasze prace hodowlane właśnie z wykorzystanie tej selekcji. Od 2014 r., gdy nasienie buhajów genomowych zaczęło być dostępne w Polsce dla rolników, zaleźliśmy się w grupie, która dość intensywnie zaczęła wykorzystywać do nasienie – mówił Szlecht.

Sukces hodowlany na ścieżce męskiej – co jest najważniejsze?

Najtrudniejszy do osiągnięcia jest sukces hodowlany na ścieżce męskiej. Jak zaznacz Szlecht, poza wysokimi wartościami hodowlanymi niezbędny jest również wysoki status zdrowotny.

Jeśli buhaj urodzi się w gospodarstwie o nie najlepszym statusie zdrowotnym, w którym np. istnieje problem z paratuberkulozą albo zwierzęta są szczepione na IBR czy BVD, to wyeliminuje go to z użycia do szerokiej inseminacji w Polsce.

– Osiągnięcie sukcesu na ścieżce żeńskiej jest łatwiejszą sztuką, ponieważ mniejsze znaczenie mają uwarunkowania zdrowotne stada. Nawet jeśli ktoś wyhoduje najlepszą jałówkę w stadzie o nie najwyższym statusie zdrowotnym, to w dalszym ciągu będzie miał najlepszą jałówkę w Polsce, znajdzie się ona w rankingach, będzie produkowała mleko a hodowca będzie miał satysfakcję – tłumaczył Szlecht. – Natomiast wyhodowanie najlepszego buhaja to największe osiągnięcie hodowlane w zakresie hodowli bydła, ponieważ buhaje muszą posiadać nie tylko wysokie wartości hodowlane, ale i wysoki status zdrowotny. Żeby taki buhaj został zakupiony później do SHiUZ czy stacji inseminacyjnej, musi spełniać wszystkie wymogi zdrowotne. Jeśli urodzi się on w gospodarstwie o nie najlepszym statusie zdrowotnym, w którym np. istnieje problem z paratuberkulozą albo zwierzęta są szczepione na IBR czy BVD, to wyeliminuje go to z użycia do szerokiej inseminacji w Polsce – zaznaczył.

Najznamienitsze zwierzęta z Danko

Hodowla Danko może pochwalić się licznymi sukcesami hodowlanymi. Jak wskazał Szlecht, w zakresie linii męskiej jest to m.in. Danko Zoom.

Pierwszy buhaj, który przełamał dominację zagranicznych buhajów w polskiej wycenie.

– Pojawienie się Danko Zooma w wycenie spowodowało pewne zamieszanie, z kolei nam dało bardzo dużą satysfakcję, ponieważ jest to pierwszy buhaj, który przełamał dominację zagranicznych buhajów w polskiej wycenie. Potwierdzeniem wartości polskiej hodowli jest Danko Alians, który jako drugi z naszych buhajów, ale także jako drugi w Polsce, również został liderem w rankingu w ocenie międzynarodowej w Polsce – mówił Szlecht. – Z kolei sukcesy na ścieżce żeńskiej odnosiliśmy od początku zintensyfikowania naszych prac hodowlanych. Jałówek, które zajmowały pierwsze miejsca w rankingach jałówek zgenotypowanych naliczyłem 6 czy 7. Te jałówki później, już jako dorosłe krowy, również bardzo wysoko wypadały w rankingach krów. Do naszych bardzo dobrych linii hodowlanych należą Danko Szampa, Danko Mela, Danko Wiochna oraz Danko Bomba – dodał.

Sprawdzanie wartości hodowlanych zwierząt w indeksach zagranicznych

Danko sprawdza wartości hodowlane swoich zwierząt również w wybranych indeksach zagranicznych. Jak wskazuje Szlecht, choć firma skupia się na indeksie polskim, to sprawdza jak zwierzęta wyceniają się w indeksach zagranicznych.

Gdyby porównać ich wartości hodowlane to znalazłyby się one w drugiej setce niemieckich jałówek, więc jeśli w Niemczech genotypuje się ok. 1 mln jałówek to nasze byłyby w drugiej setce tego rankingu. Przez to potwierdzamy sobie wartości hodowlane naszych zwierząt.

– Prowadzimy kilka linii hodowlanych także w innych kierunkach. Podstawą jest generalnie polski indeks hodowlany, natomiast mamy kilka linii, w których praca hodowlana prowadzona jest np. pod niemiecki indeks RZG. Wysyłamy jałówki do zgenotypowania i muszę powiedzieć, że z dużym sukcesem, choć jako niewpisane w niemieckie księgi hodowlane nie istnieją one w tamtejszych rankingach. Gdyby jednak porównać ich wartości hodowlane to znalazłyby się one w drugiej setce niemieckich jałówek, więc jeśli w Niemczech genotypuje się ok. 1 mln jałówek to nasze byłyby w drugiej setce tego rankingu. Przez to potwierdzamy sobie wartości hodowlane naszych zwierząt. Bardzo dobrze wypadają one również poza granicami naszego kraju. Prowadzimy też kilka linii w indeksie TPI, ale są one mniej intensywne – zaznaczył Szlecht tłumacząc, że owa mniejsza intensywność prac wynika z chęci koncentrowania się na polskim indeksie i polskiej hodowli – Natomiast chcielibyśmy weryfikować wartości tych zwierząt, sprawdzić jak się one wycenią w innych indeksach – dodał.