- W Internecie jest sporo informacji od rolników, którzy byli oszukani przy sprzedaży zwierząt na żywą wagę. Część rolników nauczyła już się sprzedawać nie ważąc na wadze kupującego – zauważa Jerzy Wierzbicki.

Jeśli natomiast chodzi o sprzedaż na WBC, to do PZPBM docierają sygnały o błędach w klasyfikacji, ale również zastrzeżenia co do wybicia, wykazywanego przez zakłady. Zdaniem Wierzbickiego, problem ten wynika z faktu, że część zakładów ma nieczynną wagę na przyjęciu zwierząt, ponieważ przy rozliczeniu na WBC to nie jest dla nich istotne. W jego przekonaniu powinno odbywać się jednak ważenie na wejściu do zakładu, co ułatwiłoby weryfikację, na ile zgadza się ocena EUROP z wybiciem danej sztuki.

- W naszym przekonaniu w Polsce powinny być zastosowane powszechnie maszyny do klasyfikacji EUROP. To powinno rozwiązać obecne problemy, czyli brak zaufania rolników, czy ich zwierzęta zostaną dobrze sklasyfikowane. Te obawy podsycają dodatkowo ci, którzy kupują na wagę żywą, bo mają interes w tym, żeby wystraszyć rolnika, który w takiej sytuacji będzie sprzedał im na wagę żywą, a nie na WBC do zakładu.

Zdaniem Wierzbickiego, sprzedaż bezpośrednio do zakładu na WBC ma jeszcze jedną zaletę, mianowicie rolnik wie, jaką tuszę wyprodukował. Jak podawał w przykładzie, między dwoma bykami o wadze 600 kg może być 1000 zł i więcej różnicy na ich wartości, w zależności od zaklasyfikowania tuszy.

- W systemie EUROP istnieje obowiązek poinformowania dostawcy o ocenie zwierzęcia, a jeśli handlarz kupi na żywą wagę i sprzeda do zakładu, to on dostaje informację jaka była ocena zwierzęcia w systemie EUROP. W naszej opinii taka wiadomość powinna być dostępna również dla rolnika, który był posiadaczem tego zwierzęcia – podkreśla Jerzy Wierzbicki.