O aktualnej sytuacji na rynku żywca wołowego mówi w rozmowie z naszym portalem Wiesław Różański, Prezes Zarządu Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego UPEMI

Szerząca się w ostatnich tygodniach pandemia COVID-19 nie pozostaje niestety obojętna dla krajowych producentów mięsa. O ile branża produkcji trzody chlewnej radzi sobie dość dobrze, to w ostatnim czasie duży kryzys obserwujemy w przypadku produkcji wołowiny. Tezę tą potwierdza Wiesław Różański, Prezes Zarządu Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Miesnego UPEMI:

- Skutki pandemii koronawirusa są szczególnie odczuwalne na krajowym rynku żywca wołowego. Już dziś wiemy, że część zakładów ogranicza uboje do 2 – 3 dni w tygodniu. Otrzymaliśmy informacje, że jedna z firm dostarczających wołowinę do wiodącej sieci fast-foodów zamierza wstrzymać ubój. Tak silny kryzys jest m.in. związany z faktem, że ponad 80 proc. produkowanej w Polsce wołowiny przeznaczamy na eksport. Przez ogromne problemy logistyczne sprzedaż wyprodukowanego mięsa napotyka na szereg trudności. Dlatego możemy mieć poważne obawy o utrzymanie aktualnej skali uboju. Tym samym w branży panuje duży niepokój związany z cenami skupu żywca. Myślę że za jakiś czas sytuacja powróci do normy, jednak w chwili obecnej w zakresie transportu i logistyki panuje ogromny chaos – mówi przedstawiciel UPEMI.

W ostatnich tygodniach zaobserwowaliśmy drastyczne spadki cen skupu żywca wołowego. Jednak nie to jest największym problemem: coraz częściej dochodzi bowiem do sytuacji w której producenci mają problem z terminową odstawą zwierząt.

 

Z tego też powodu Związek Zawodowy Rolników RP „Solidarni” zaapelował do Premiera o rozpoczęcie skupu interwencyjnego produktów rolnych, w tym żywca wołowego.

 

O wsparcie dla całego sektora zaapelowali również przedstawiciele wiodących organizacji zrzeszających przemysł mięsny w Polsce.