Gospodarstwo Landgut Nemt w latach 1991-2001 zajmowało się pozyskiwaniem mleka ekologicznego, następnie, ze względów ekonomicznych, zdecydowano się na produkcję konwencjonalną.  Po upływie dwóch dekad rozpoczęto proces przygotowania do powrotu do produkcji ekologicznej. Dlaczego pojęto taką decyzję? Jak tłumaczy René Döbelt, właściciel gospodarstwa Landgut Nemt, wpływ na decyzję miał przede wszystkim bardzo duży wzrost zapotrzebowania na mleko ekologiczne i rozwój sprzedaży bezpośredniej.

10-krotny wzrost zapotrzebowania na mleko ekologiczne

– W latach 90-tych rynek zbytu na produkty ekologiczne był jeszcze bardzo słaby. (…). Nie mogłem znaleźć w okolicy żadnej mleczarni, która chciałaby za to mleko lepiej zapłacić. (…). Teraz, po dwudziestu latach, mamy bardzo dobrze funkcjonującą sprzedaż bezpośrednią, a zapotrzebowanie na mleko ekologiczne jest zdecydowanie większe. Wzrosło 10-krotnie. Wtedy było to ok. 100 mln litrów mleka rocznie, teraz jest to już ok. 1 mld. W tej chwili mamy dość stabilny, duży rynek zbytu na ekologiczne artykuły mleczarskie – mówił Döbelt.

Problemem jest wysoka cena ekologicznych pasz treściwych

Döbeltowie są na etapie zbierania danych w zakresie wydajności stada i opłacalności produkcji i dokładają wszelkich starań, aby znaleźć punkt równowagi.

– Konwencjonalnie produkowaliśmy ok. 11,5 tys. litrów mleka. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że obora ma już 30 lat, a młodzież jest w jeszcze starszych budynkach. Naszym celem jest uzyskanie wydajności na poziomie 10 tys. litrów mleka ekologicznego. Jestem przekonany, że uda nam się jeśli popracujemy nad dobrostanem i zarządzaniem, choć już dużo zrobiliśmy i mamy osiągnięcia w tych zakresach. Jednak naszym największym wyzwaniem jest osiągnięcie lepszej jakości paszy podstawowej, żeby nie mieć wysokich kosztów paszy treściwej, ponieważ ekologiczna pasza treściwa jest bardzo droga – tłumaczył nasz rozmówca. – Jest to nasz pierwszy sezon. Staramy się zoptymalizować produkcję. Może się też okazać, że ze względów ekonomicznych zejdziemy z wydajnością do 8 tys., ale nie będziemy stosować bardzo drogich ekologicznych pasz treściwych. Na razie brakuje nam jeszcze wyczucia. Kalkulowaliśmy na niższych cenach mleka, ale i niższych cenach pasz i środków do produkcji – dodał.

Sprzedaż bezpośrednia ma duży wpływ na rentowność

Jak zaznaczył nasz rozmówca, w przypadku gospodarstwa Landgut Nemt sprzedaż bezpośrednia ma bardzo duże znaczenie.

– Społeczeństwo jest coraz bardziej zainteresowane produktami regionalnymi i ekologicznymi i to jest nasza szansa. Przez 25 lat budowaliśmy swoją markę, która regionalnie jest na tyle znana, że możemy z tymi produktami, pod tą marką wchodzić na rynek – wskazał.

Z drugiej strony, jak podkreślił Döbelt, rosnące wymagania ze strony państwa wymagają dużych nakładów finansowych, co powoduje, że trudno jest w niemieckich warunkach dostosować produkcję co cen światowych, co stanowi realny problem w dobie otwartych granic.

Inwestycje i rozwój gospodarstwa

Jak poinformował nasz rozmówca, plany rozwoju gospodarstwa mają zostać dopracowane tej zimy. Döbelt rozważa rozbudowę budynków inwentarskich oraz budowę nowocześniejszej mleczarni (do gospodarstwa należy mleczarnia przerabiająca ok. 1 mln litrów mleka rocznie). Plan nie przewiduje zwiększenia pogłowia bydła, a podniesienie efektywności produkcji oraz poprawę dobrostanu.

Rozwój utrudnia skomplikowana biurokracja

– Jak już będziemy wiedzieli czego chcemy, to przystąpimy do procesu przebudowy. Jest to jednak proces długotrwały. W Niemczech 2-3 lata zajmuje uzyskanie wszystkich zezwoleń. Jeżeli wszystko pójdzie gładko i szybko, to ok. 2025 r. może będziemy już mieć zezwolenie na budowę – tłumaczył gospodarz. –  Niemiecka biurokracja kładzie bardzo dużo kłód pod nogi.  Zanim dojdzie się do jakiegokolwiek celu, to taki proces planowania wymaga co najmniej dziesięciu różnych zaświadczeń, oświadczeń i ekspertyz. Kosztuje to 70 do 100 tys. euro, które trzeba wydać tylko po to, żeby się dowiedzieć czy dostanie się zezwolenie. To jest bardzo duży problem – dodał.