Kłopoty z nazewnictwem
Pierwiastki testowe kojarzą się hodowcom przede wszystkim z dotacjami za ukończenie przez nie 305-dniowej laktacji, która stanowi podstawę do oceny młodych buhajów. Takie rozumienie jest jednak płytkie i dowodzi nieznajomości ogólnych zasad programów hodowlanych dla bydła.

Podkreślanie, że za pierwiastkę testową otrzymuje się dotację, jest tym groźniejsze, że nie jest ona przypisana na stałe do tych zwierząt. W tym roku hodowcy tego właśnie doświadczają, gdyż wycofano z funduszu postępu biologicznego dotacje do pierwiastek testowych. Na szczęście przewidziano w nim dotacje do oceny bydła i część tych pieniędzy trafi poprzez stacje inseminacyjne do rolników, którzy biorą udział w programach hodowlanych i unasieniają jałówki nasieniem buhajów wycenianych przez te stacje.
Nie jest także prawdziwe przekonanie większości rolników, że pierwiastki testowe są gorsze od innych pierwiastek w stadzie.
Znaczenie pierwiastek testowych dla programów hodowlanych dla bydła jest tak duże, że warto przedstawić to dokładnie. Pierwiastka to dla każdego rolnika krowa w pierwszej laktacji, więc ze zrozumieniem tego słowa nie ma żadnych trudności. Gorzej z terminem – testowa. Słownik wyrazów obcych podaje, że test to sprawdzian, próba zdolności, porównanie wydajności. Tak więc  pierwiastka testowa to krowa w pierwszej laktacji, córka młodego buhaja, którą porównuje się z innymi pierwiastkami. Robione jest to według ściśle określonych zasad i reguł programu hodowlanego. Porównanie pierwiastek testowych ma na celu określenie wartości hodowlanej ich ojców (buhajów) pod względem cech, które interesują hodowców. Są to przede wszystkim: wydajność mleka, zawartość tłuszczu i białka, budowa, łatwość wycieleń.

Najlepsze z najlepszych
Aby dobrze zrozumieć znaczenie i rolę pierwiastek testowych, warto omówić ogólne zasady programów hodowlanych dla bydła. W Polsce są one realizowane przez cztery stacje inseminacyjne – w Bydgoszczy, Krasnem, Łowiczu i Poznaniu. Chociaż programy te różnią się od tych realizowanych w innych krajach, to wszystkie wykorzystują pierwiastki testowe do wyliczeń wartości hodowlanej.
W Polsce praktycznie realizuje się jeden program hodowlany dla bydła, choć każda z czterech stacji inseminacyjnych stosuje inne kryteria przy wyborze ojców i matek buhajów. Zasadą programu hodowlanego jest, że corocznie każda stacja kupuje określoną liczbę młodych buhajów: Poznań i Łowicz – ok. 60, Bydgoszcz – 120–140, Krasne – ok. 20. Razem – 260–280 buhajów. W ramach tych zakupów import buhajów lub zarodków stanowi 15–40 proc., zależnie od roku i stacji. Buhajki są synami najlepszych pod względem wartości hodowlanej buhajów z list światowych. Każda stacja inseminacyjna typuje rocznie 4–8 buhajów na ojców. Zdarza się, że poszczególni ojcowie wykorzystywani są w kilku stacjach, ale nie jest to reguła. Wytypowane buhaje nazywane są ojcami buhajów.

Zasadą jest, że buhajki – synowie ojców buhajów – kupowane do stacji inseminacyjnych są synami krów matek buhajów uzyskujących najwyższe wartości hodowlane w kraju. Każda stacja na swoim terenie lub sąsiednich typuje na matki buhajów takie krowy, które uzyskują w danym roku najwyższe wartości hodowlane cech mlecznych, budowy czy  łatwości wycieleń (wartości te publikuje Instytut Zootechniki dwa razy w roku). Krowy typowane są na matki buhajów nie tylko na podstawie uzyskanych wartości hodowlanych, ale dodatkowo ocenia się je pod względem budowy. Dla każdej matki buhajów stacja inseminacyjna dobiera określonego ojca buhajów, a z właścicielem krowy matki podpisuje umowę gwarantującą zakup na określonych warunkach urodzonego buhajka.

Test dla buhaja
Buhajki pochodzące z tych kojarzeń, które kupuje się do stacji inseminacyjnych, są więc synami wybitnych buhajów i  najwybitniejszych krów. Wybiera się je też na podstawie najnowszych danych o ich wartości hodowlanej. Teoretycznie więc są to w danym roku zwierzęta najlepsze pod względem genetycznym.
Stacje inseminacyjne kupują kontraktowane buhajki w wieku od 3 do 8 miesięcy. Od zakupu do osiągnięcia zdolności rozpłodowej zwierzęta oceniane są pod względem rozwoju i budowy. Po przejściu tej oceny i stwierdzeniu, że nasienie jest prawidłowe, rozpoczyna się jego pobieranie, a po zebraniu odpowiedniej ilości nasienia (nazywane jest ono nasieniem buhajów testowych) wysyła się je do inseminatorów.

Każda stacja wysyła ogółem 700–800 dawek nasienia od każdego z testowanych buhajów, pilnując, aby do każdego z inseminatorów wysyłać przynajmniej nasienie trzech buhajów testowych. Kontroluje też, aby nasienie było wykorzystane w ciągu trzech miesięcy. 
Inseminatorzy mają zalecenie, aby nasienie to było przeznaczone głównie do unasieniania jałówek lub krów pierwiastek. Bardzo ważne jest, żeby nasienie buhajów testowych wykorzystywano losowo, a nie do konkretnie typowanych krów czy jałówek. Ma to zapobiec wypaczeniu wyniku.

Rodzące się z tych kojarzeń jałówki to właśnie jałówki testowe. Jest to ta grupa zwierząt, od której zależy przyszły los ich ojców, oczekujących na wynik w stacjach inseminacyjnych. Ze względu na to, że jałówki testowe muszą urosnąć, zostać pokryte, wycielić się, a potem jako pierwiastki testowe produkować mleko przez całą 305-dniową lub krótszą laktację, oczekiwanie na wynik wyceny buhajka – ojca tych jałówek – trwa 4–5 lat. Na opóźnienie wyniku oceny wpływa fakt, że ośrodek obliczeniowy zbiera wszystkie wyniki wydajności krów z okresu półrocznego, potem wylicza wartości hodowlane krów i buhajów, a potem dopiero publikuje wyniki.

Czekając na wynik
Poza informacjami zbieranymi przez zootechników oceny podczas każdego próbnego udoju, dotyczącymi wydajności mlecznej pierwiastek testowych, pewna ich grupa jest dodatkowo oceniana pod względem budowy przez inspektorów oceny budowy. Inspektorzy ci mają za zadanie dojechać do jak największej liczby gospodarstw, w których są pierwiastki testowe, i tam  ocenić ich pokrój i budowę. Wyniki tych ocen są przekazywane do ośrodka obliczeniowego, a następnie publikowane. Dodatkowe informacje o pierwiastkach testowych zbierają też zootechnicy oceny. Dotyczą one szybkości oddawania mleka, temperamentu i wielkości urodzonych cieląt.
Z 700 dawek nasienia jednego młodego buhaja udaje się uzyskać 70–100 córek – pierwiastek testowych, które ukończą laktację. Z tej grupy u 20–30 pierwiastek będzie dodatkowo oceniony pokrój.
Wyniki 305-dniowych laktacji wszystkich ocenianych krów w Polsce, w tym także pierwiastek testowych, przekazywane są dwa razy w roku (wiosną i jesienią) do Instytutu Zootechniki w Balicach, gdzie wyliczana jest wartość hodowlana każdej krowy, a więc również każdej pierwiastki testowej. Równocześnie  wylicza się wartość hodowlaną dla każdego z buhajów,  którego laktacje krów uwzględniono w obliczeniach. W grupie wszystkich wycenionych buhajów są także młode buhaje testowe, oczekujące w stacjach inseminacyjnych na wynik oceny na podstawie laktacji pierwiastek testowych.

Wyceny buhajów są publikowane dwa razy w roku i na ich podstawie stacje inseminacyjne typują najlepsze zwierzęta na ojców i matki buhajów dla następnego rocznika. Przez dobór zawsze najlepszych osobników można spodziewać się coraz  wyższej wartości hodowlanej zwierząt w kolejnych okresach wycen. Tak więc teoretycznie każde kolejne pokolenie pierwiastek testowych i młodych buhajów powinno być lepsze od rocznika poprzedniego. Są oczywiście buhaje, które nie przekazują potomstwu zwiększonej wartości hodowlanej, ale generalnie potwierdza się w praktyce zasada: młode buhaje i młode krowy mają lepsze wyniki wartości hodowlanej w porównaniu z buhajami i krowami starszymi.

Zdarza się, że wybitny buhaj czy wybitna krowa mają przez wiele lat bardzo wysoki wynik lub młody buhaj czy konkretna pierwiastka testowa mają niską wartość hodowlaną. Nie jest to jednak regułą. Powód, dla którego rolnicy często twierdzą, że pierwiastki testowe mogą być gorsze, wynika z tego, że praktycznie w roczniku porównuje się córki 260–280 młodych buhajów. Kilkanaście buhajów okazuje się wybitnymi, pozostałe są średnie lub słabe. Stacje inseminacyjne na podstawie otrzymanych wyników pozostawiają do dalszej hodowli zaledwie 20–30 buhajów z grupy 280 buhajów testowych. Nasienie tylko tych zwierząt jest dopuszczone do użycia. Pozostałe buhaje z danego rocznika przeznacza się na rzeź.

W katalogu buhajów jest kilka zwierząt z ostatniego rocznika, są także buhaje z poprzednich lat, które w danym roku utrzymują wysoką wartość hodowlaną. Tak więc buhaj, który znajdzie się w katalogu, to już buhaj sprawdzony i na pewno dobry, a testowy – to jeszcze znak zapytania, choć teoretycznie powinien być dobry. W katalogach nie publikuje się rodowodów buhajów testowych.

Konieczne zmiany
Pilnego załatwienia wymaga sposób wyliczenia wartości hodowlanej krów i buhajów. Ocena ta prowadzona jest przez Instytut Zootechniki w Balicach. Od 1999 r. wycenę prowadzi się za pomocą metody  BLUP – wielocechowy model zwierzęcia. Pozwala ona na traktowanie wydajności pierwszych trzech laktacji krowy jako odrębnych cech. Metoda ta już w momencie wprowadzenia w Polsce była opóźniona w stosunku do tych stosowanych w innych krajach. W krajach, gdzie hodowla bydła jest na najwyższym poziomie, od wielu lat szacuje się wartość hodowlaną na podstawie udojów dziennych, co daje wynik mniej obarczony wpływami środowiska, a dodatkowo nieporównywalnie szybciej. Opóźnienie Polski w stosunku do czołówki światowej wynika wyłącznie z zaniedbań i niechęci Instytutu Zootechniki w Balicach do wdrożenia nowych systemów.
Opóźnienia dotyczą nie tylko metody oceny, lecz również opracowania indeksów hodowlanych. Przodujące w hodowli kraje operują już wieloma indeksami, które obejmują wiele cech. W Polsce indeks uwzględnia wyłącznie wartość hodowlaną dla tłuszczu i białka, co jest dzisiaj anachronizmem. Na szczęście niedługo to się już zmieni, gdyż Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka wzięła sprawy w swoje ręce i opracowała nowy indeks – obejmuje on nie tylko cechy produkcyjne, ale także pokrojowe i funkcjonalne.

Ważne
Wynik obliczeń wartości hodowlanej buhaja będzie bardziej wiarygodny, jeżeli w obliczeniach uwzględni się więcej pierwiastek testowych, które będą pochodzić z dużej liczby gospodarstw.


Warto wiedzieć
Wykorzystując nasienie buhaja o znanej wartości hodowlanej, można z większym prawdopodobieństwem oczekiwać uzyskania dobrej krowy, niż stosując nasienie buhajów testowych. Z buhajem testowym wiąże się po prostu większe ryzyko, ale to wcale nie oznacza, że urodzona z tego kojarzenia pierwiastka testowa będzie gorsza. Trzeba raczej zakładać, że okaże się lepsza od krów znajdujących się w danym stadzie.


Ważna wycena
Metody wyceny buhajów są stale doskonalone, co stwarza warunki do coraz szybszego postępu hodowlanego. Równie ważne jest przy tym zmniejszanie kosztów tej wyceny, które są ogromne, co wpływa z kolei na cenę dawki nasienia. Spowolnienie postępu na skutek niewprowadzania nowoczesnych wycen jest więc olbrzymią stratą finansową dla hodowców. Może to być także przyczyną powszechnego podejmowania przez rolników decyzji o korzystaniu z nasienia buhajów wycenionych w innych krajach, a niepochodzących z naszej hodowli.

Będą dotacje
Poważnym zagadnieniem jest sprawa dotacji do pierwiastek testowych. Była ona wypłacona rolnikom jako rekompensata za poniesione ryzyko. Przyznawało ją Ministerstwo Rolnictwa, a jej wielkość na pierwiastkę testową zmniejszyła się w ciągu ostatnich lat z 500 zł w 2003 r. do 300 zł w ub. r. Ze względu na to, że w krajach UE dotacje do pierwiastek testowych nie mogą być finansowane przez budżet państwa, zaszła potrzeba innego rozwiązania. Uwzględniono to w rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie stawek dotacji do postępu biologicznego w produkcji zwierzęcej na 2007 r. Przewidziano tam, że stacje inseminacyjne mogą ubiegać się o dotację w wysokości 70 proc. kosztów prowadzenia oceny wartości hodowlanej buhajów, przeznaczonych do wykorzystania w sztucznym unasienianiu bydła. Na tej podstawie stacje inseminacyjne podpisują z rolnikami umowy na udostępnienie stada krów do testowania buhajów. W ramach tej umowy rolnicy będą otrzymywać od stacji dofinanso-wanie do każdej krowy pierwiastki urodzonej po buhaju testowym. Oznacza to, że rolnicy mogą liczyć jak dotychczas na co najmniej 300 zł dotacji do każdej jałówki testowej. Dzięki temu nie będzie zagrożona realizacja programu hodowlanego. Dotacją tą można objąć ocenę wartości hodowlanej 290 buhajów.

Źródło: Farmer 12/2007