Dziś rolnicy dali upust swojemu niezadowoleniu wynikającemu z procedowanej właśnie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Kilku przedstawicieli protestujących, po dłuższych negocjacjach z policją, wpuszczono do biura PiS, gdzie złożyli pismo w obronie polskiego rolnictwa. Jednym z nich był Sławomir Izdebski, prezes OPZZ RiOR, który opuszczając siedzibę PiS przedstawił postulaty okrzyknięte Piątką dla Ludzi.

– Szanowni państwo, prezes Kaczyński w trosce o zwierzęta przekazał nam w prezencie ustawę tzw. Piątkę dla Zwierząt, a my chcemy dzisiaj przekazać państwu i opinii publicznej Piątkę dla Ludzi, Piątkę dla Rolnictwa. Po pierwsze, wycofać wszelkie zakazy hodowli zwierząt pod jakimkolwiek pretekstem! Po drugie, wycofać wszelkie zakazy uboju zwierząt według metod wymaganych przez obrzędy religijne! Po trzecie, wprowadzić natychmiastowy zakaz wstępu organizacji pozarządowych na tereny gospodarstw rolnych oraz rodzinnych, od tego jest weterynaria! Po czwarte, odbudować hodowlę trzody chlewnej w gospodarstwach rodzinnych, którą zniszczyliście! Po piąte, wreszcie wypłacić rekompensaty i odszkodowania dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych, również te z ubiegłego roku! O tym mówimy. I to jest Piątka dla Ludzi. I to jest Piątka dla Rolników! – mówił Sławomir Izdebski.

Wśród protestujących byli przedstawiciele wielu sektorów rolnictwa. Nie zabrakło hodowców i producentów zwierząt futerkowych, bydła, trzody chlewnej, drobiu czy reprezentantów związków kynologicznych. Łączy ich chęć, by powstrzymać ekspresowe procedowanie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

Jak powiedział nam jeden z protestujących, niezrozumiałym dla niego jest wykorzystywanie nieprawdziwych informacji pochodzących z niewiarygodnych źródeł do manipulowania opinią publiczną i jako dowodu na konieczność wprowadzenia zmian.

– Jak można się opierać na takich relacjach? Jak można pogrążyć całą branżę? I to w dobie koronawirusa! Co my mamy zrobić? Gdzie mamy iść do pracy? Sam pracuję na fermie norek i wiem ja to wygląda. To jest totalna bzdura i obłuda! To jest pogrążenie gospodarki! Teraz jesteśmy my, następne będą krowy, a po nich świnie. Nie da się żyć w tym państwie! – stwierdził nasz rozmówca.

Podobną opinię wyraził inny ze zgromadzonych, który pytany o powód przybycia na dzisiejszy protest podkreślił, że proponowane zmiany mogą spowodować utratę źródła dochodu niezbędnego do utrzymania jego rodziny. 

– Chodzi o pracę. Chcą nam zamknąć fermę norek, a my musimy gdzieś pracować, mamy na utrzymaniu rodziny, dzieci, opłaty. Każdy walczy o pieniądz, walczy o ten grosz, żeby mieć na życie – zaznaczył.

Jak podkreślano na transparentach „Dzień bez futra to dzień bez jutra dla 60 000 rodzin”.

Z kolei inny z protestujących odniósł się do nadmiernego importu zagranicznej żywności do polskich sklepów. Chciałby, aby do polskich sklepów trafiała polska żywność. Jednak w przypadku wprowadzenia zmian ceny polskiej żywności mogą uleć wzrostowi, co będzie stanowiło zachętę do dalszego importu tańszej żywności z zagranicy.