Hasła powtarzane wielokrotnie podczas rolniczych protestów typu: „Wy nam nie musicie dawać, wy nam nie przeszkadzajcie” mają obecnie swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Od kiedy prace nad „Piątką dla zwierząt”, określaną jako ustawa szkodliwa dla rolnictwa, zostały zawieszone, notowania na rynkach zarówno mleka, jak i wołowiny uległy stabilizacji, co więcej stawki wyraźnie wzrosły.

Pozytywne zmiany widoczne są szczególnie w przypadku sektora wołowiny, dla którego podstawowym zagrożeniem w procedowanej do niedawna ustawie o ochronie zwierząt, było drastyczne ograniczenie uboju rytualnego, sprowadzające się jedynie do zaspokojenia potrzeb krajowych związków wyznaniowych.

Po niedoszłym głosowaniu w sejmie nad ustawą i zadeklarowaniu zawieszenia prac nad „Piątką dla zwierząt”, sytuacja w branży zaczęła się stabilizować, a ceny wzrosły, co zdaniem ekspertów wynika właśnie z utrzymania ubojów na cele religijne. Wzrost zamówień na mięso pochodzące z uboju rytualnego m.in. ze strony Izraela rekompensują załamanie na rynku krajowym, wynikające głównie z ograniczeń w funkcjonowaniu rynku HoReCa.

Zawieszenie prac nad ustawą nie oznacza jednak wycofania się z postulatów dotyczących ochrony zwierząt. Tak więc zagrożenie to nadal wisi w powietrzu. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że rządzący widząc zjednoczenie i determinację w obronie swoich interesów przez środowisko rolnicze, nie popełni po raz kolejny tych samych błędów i wycofa się ze szczególnie szkodliwych zapisów nowelizowanej ustawy.

Szczególnie istotne jest utrzymanie uboju religijnego bydła, które wbrew prezentacji przez niektórych polityków, nie stanowi marginesu produkcji, a wręcz fundament opłacalnej części eksportu. Jednym z argumentów przemawiających na utrzymaniem tego zapisu jest fakt, że nie przedstawiono dotychczas żadnych rzetelnych doniesień naukowych mówiących o tym, że ten właśnie sposób uboju miałby dostarczać więcej cierpień dla zwierząt.

Poza tym skoro funkcjonujemy we Wspólnocie Europejskiej, to zakaz ten powinien obowiązywać we wszystkich krajach Unii Europejskiej, aby stwarzać równe szanse konkurencji rynkowej, a tak póki co nie jest.