W Stanach Zjednoczonych szacowaniem wartości hodowlanej bydła mlecznego dla większości (choć nie wszystkich cech) zajmuje się AIPL – Animal Improvement Programs Laboratory  (Laboratorium Programów Doskonalenia Zwierząt). Instytucja ta jest kontrolowana przez amerykańskie Ministerstwo Rolnictwa (United States Department of Agriculture – USDA). Adres odpowiedniej strony internetowej to www.aipl.arsusda.gov.  Strona główna oferuje bogate menu, obejmujące nie tylko informacje o instytucji i prowadzonych przez nią pracach, ale nawet możliwości zatrudnienia w tej firmie. Dla potrzeb tego artykułu wizyta na tej stronie ograniczy się zatem do spraw ściśle związanych z poznawaniem wartości hodowlanej rozpłodników. W większości odwiedzających informacje na temat „statystycznej kuchni" też nie zainteresują. Ich publiczne udostępnienie ma jednak istotny cel – zwiększa zaufanie czytelnika do tego, co będzie oglądał. Wartości hodowlanej nie można przecież bezpośrednio zmierzyć – można ją tylko oszacować. Szerokie udostępnianie informacji o tym, jak odbywa się to szacowanie, ma na celu przekonanie hodowcy, że nikt tu „nie manipuluje" ani „nie kręci". Czytelnik może upewnić się, że stosowane procedury są jednoznaczne, poprawne pod względem naukowym i jednakowe dla wszystkich buhajów, niezależnie od ich przynależności firmowej czy narodowej.

Wyszykiwarki buhajów na stronie internetowej

Autor: M. Ptaszyński

Opis: Wyszykiwarki buhajów na stronie internetowej amerykańskiego laboratorium programów doskonalenia zwierząt

Po kliknięciu na napis „genetic evaluations" (ang. oceny genetyczne) ukaże się strona, która udostępnia mnóstwo zestawień dotyczących wyników oceny wartości hodowlanej krów i buhajów. Jeżeli szuka się informacji o konkretnych rozpłodnikach, trzeba od razu wybrać napis „Publicly available queries" (ang. powszechnie dostępne wyszukiwarki). Kryją się pod nim trzy zestawy narzędzi: „Bull information queries", „Cow information queries" i „Goat information queries". Są to, odpowiednio, wyszukiwarki dla buhajów, krów i kóz. Nasze zainteresowanie ogranicza się oczywiście do buhajów i jest kilka możliwości wyszukiwania, w tym według nazwy („by name") i według numeru identyfikacyjnego („by ID"). O tym, że wyszukiwanie według nazwy bywa trudne (jako że wiele buhajów może mieć podobną nazwę), przekonaliśmy się już na przykładzie strony internetowej Instytutu Zootechniki w Balicach. W miarę dobre wyniki daje ono jedynie wtedy, gdy znana jest cała i oryginalna nazwa buhaja. Jeśli poszukując oferowanego obecnie w Polsce amerykańskiego buhaja APOLLO, wpisze się tę nazwę w wyszukiwarce, to ukaże się kilka tysięcy buhajów „do wyboru". Wpisując „AltaAPOLLO" (pod tą nazwą zwierzę znane jest w Polsce), dostaniemy nie tego buhaja, o którego chodziło. Żeby trafić na właściwego osobnika trzeba, jak się okazuje, wpisać „GENETI-CO APOLLO".

Może łatwiej będzie znaleźć buhaja na podstawie numeru? Tu znów zaczynają się schody. Jakiego numeru? Hodowca z Polski, dysponujący wydanym dla niego katalogiem z amerykańskimi buhajami, zakłada, że chodzi o numer, który w tym katalogu następuje po nazwie rozpłodnika i jest zwykle poprzedzony skrótem „USA". Trzeba jednak wykonać parę prób, aby dojść, że numer: po pierwsze – musi być długi (kilkanaście cyfr), po drugie – musi być poprzedzony symbolem rasy, i po trzecie – w wypadku buhajów spoza Stanów Zjednoczonych – musi też być poprzedzony symbolem kraju pochodzenia. A więc dla buhaja rasy holsztyńskiej, który „u siebie" w USA ma numer „131857708", trzeba w Polsce wpisać „HO131857708". Podobny efekt uzyska się zresztą, wpisując „HOUSA131857708" lub „HOUSA000131857708".

Wprowadziwszy właściwy numer (lub właściwą nazwę) buhaja, można wreszcie zobaczyć jego najnowszą ocenę. Zawiera on informacje o cechach produkcyjnych i stosowanych w USA indeksach łącznej wartości hodowlanej (np. NetMerit). Niestety, na tej stronie nie zobaczy się ocen wartości hodowlanej dla cech pokroju. Ich oceną i oceną przebiegu porodu zajmuje się bowiem w USA inna organizacja – NAAB (National Association of Animal Breeders) i to na jej stronie internetowej (www.naab-css.org) trzeba szukać wiadomości na ten temat.

Przeglądając stronę internetową NAAB, można znaleźć wiele użytecznych informacji (także dotyczących cech produkcyjnych, prezentowanych na stronie AIPL), zarówno odnośnie do buhajów amerykańskich, jak i pochodzących spoza tego kraju. Każdy sam może ocenić, która z tych dwóch stron bardziej mu odpowiada. My wracamy na stronę AIPL, aby spróbować dowiedzieć się o wycenę międzynarodową („interbullowską") buhaja amerykańskiego. Okazuje się, że nie ma z tym najmniejszego kłopotu. Kliknięcie na napis „Get Interbull evaluation ..." uruchamia wyszukiwarkę, która dostarczy odpowiednich informacji. Oszacowania wartości hodowlanej z Interbullu można przy tym obejrzeć niezależnie od tego, czy i jak dokładną ocenę „amerykańską" ma dany buhaj.

Ta sama wyszukiwarka może posłużyć do spojrzenia „amerykańskim okiem" na polskie buhaje. W poprzednim artykule tajniki internetowego poszukiwania buhajów były odsłaniane na przykładzie polskiego buhaja Besta z Mazowieckiego Centrum Hodowli i Rozrodu w Łowiczu. Jego numer „międzynarodowy" to „POLM005054463764". Spróbujmy zatem wpisać go do testowanej wyszukiwarki. Niestety, wyszukiwarka umieszczona na stronie AIPL nie pozna się  na tym międzynarodowym numerze. Potrwa chwilę, zanim metodą prób i błędów ustali się, że zrozumiały dla niej numer Besta powinien wyglądać tak: „HOPOL005054463764". „HO" pochodzi od „Holstein", „POL" od „POLand", a reszta to „normalny" numer polski. Opanowawszy system kodowania możemy już oglądać informacje o każdym innym polskim buhaju – wystarczy jego numer poprzedzić literami „HOPOL". Podobnie rzecz się ma z buhajami z innych krajów. Można zatem znaleźć tu równie dobrze poszukiwanego w pierwszej części artykułu Alexandra – wystarczy jego holenderski numer poprzedzić literami „HONLD".

Na stronie z wyszukiwarkami jest jeszcze jedna warta uwagi informacja – można oto obejrzeć tam całą historię wycen danego buhaja (opcja „Get bull history..."). Po wybraniu tej opcji ukaże się jedna po drugiej ocena wartości hodowlanej danego rozpłodnika, jakie były publikowane: od chwili, kiedy pojawił się w wycenie aż do jej najświeższej wersji. Śledzenie zmian (czasem dość gwałtownych) oszacowań wartości hodowlanej rozpłodnika na początku jego kariery i ich stabilizacji z upływem czasu (i dopływem informacji) jest bardzo pouczające. 

W krainie tulipanów

Czas opuścić stronę internetową AIPL i udać się „w dalszą drogę". Podstawowe wrażenie, jakie strona ta pozostawia u odwiedzających, to przekonanie, że jej twórcy chcieli, aby hodowca uzyskał maksimum informacji i nie zamierzali mu jej „dawkować" wedle niejasnych kryteriów. Wyszukiwanie buhajów działa dobrze, jeśli tylko znany jest właściwy numer lub nazwa rozpłodnika. Niestety, ustalenie, co gospodarze rozumieją przez „właściwy numer" zajmuje trochę czasu.

W Europie nie można nie odwiedzić kraju, który w hodowli bydła mlecznego „od zawsze" jest w czołówce – Holandii. Wpiszmy w wyszukiwarce internetowej adres strony prowadzonej przez NRS – organizację zajmującą się w Holandii m.in. szacowaniem wartości hodowlanej zwierząt: www.nrs.nl. Już pierwszy rzut oka na otwierającą się stronę wystarczy, aby zdać sobie sprawę z faktu, że napisy są w języku holenderskim, zatem raczej niezrozumiałym dla gości z Polski. Co prędzej rozglądamy się zatem za napisem „English" lub rysunkiem amerykańskiej (ewentualnie brytyjskiej) flagi – tak bowiem zwykle oznaczane są na stronach internetowych „przełączniki", kierujące gościa do angielskojęzycznych ich wersji.

Po kliknięciu w wyświetlonym menu na napis „Breeding value" (ang. wartość hodowlana) otwiera się droga do opisów poszczególnych cech, dla których szacowana jest wartość hodowlana, metody i modele używane w obliczeniach i konstrukcja indeksów łącznej wartości hodowlanej stosowanych w Holandii. Autorzy strony internetowej dołożyli starań, aby dokładnie opisać stosowane procedury w języku angielskim i w ten sposób uwiarygodnić publikowane oszacowania w oczach zagranicznych czytelników. Widać tu wyraźnie, że ma się do czynienia z hodowcami z kraju, który chce i potrafi „sprzedawać swoją genetykę".

Kliknijmy teraz na przycisk „Sire search" (ang. poszukiwanie rozpłodnika). Zgodnie z oczekiwaniem pojawi się wyszukiwarka, oferująca możliwość poszukiwania buhaja wedle nazwy („within name"), numeru krajowego („Sire ID") lub międzynarodowego („International ID"). Wyszukiwanie na podstawie nazwy ma znane już wady – bywa w miarę skuteczne, jeśli buhaj ma rzadko używane „imię". Jeśli znany jest oryginalny, holenderski numer buhaja oferowanego w Polsce, to nie będzie trudności z jego odnalezieniem. Pojawiająca się karta buhaja zawiera informacje o cechach produkcyjnych, pokrojowych i funkcjonalnych, wartości indeksów NVI i INET i kilku innych. Aby wypróbować działanie wyszukiwarki, warto zrobić kolejny „eksperyment" z Bestem. Jego „międzynarodowy" (Interbullowski) numer wpisuje się w odpowiednie okienko. Holenderska wyszukiwarka znajduje bez problemu żądanego buhaja. Kliknięcie na jego nazwę wyświetla kartę, zawierającą nie tylko dane o cechach produkcyjnych, ale także pokrojowych i płodności córek. Oszacowania dotyczą „bazy holenderskiej" i pochodzą z Interbullu, o czym informuje mały napis „Int." (od International) umieszczony pod nagłówkiem „Src" – ang. source (źródło).

Jeśli jednak chciałoby się obejrzeć międzynarodowe oszacowania wartości hodowlanej buhajów holenderskich, to nie zawsze będzie taka możliwość. Powód jest podobny jak w Polsce – pokazywane są jedynie „oficjalne wartości hodowlane". Jeśli dla danej grupy cech buhaj ma „holenderskie" oszacowania o wiarygodności przekraczającej 90 proc., wówczas pokazywane są one zamiast „interbullowskich". Trudno zrozumieć, skąd się bierze to ograniczenie, ale fakt pozostaje faktem.

Dalej w świat

Na USA i Holandii świat (także ten hodowlany) się nie kończy. Warto sprawdzić inne adresy internetowe, które mogą być interesujące dla hodowców bydła mlecznego. Bogatą listę takich adresów można znaleźć na stronie internetowej Światowej Federacji Holsztyńsko-Fryzyjskiej: www.whff.info. Samemu można ocenić zarówno stopień „otwarcia", jakie prezentują organizacje hodowlane w poszczególnych krajach, jak i (mniej lub bardziej „przyjazną") konstrukcję wyszukiwarek i sposoby prezentowania informacji. Niektórych ciekawość może zawieść aż na stronę internetową Interbullu (www.interbull.slu.se). Ci jednak, którzy sądzą, że znajdą tam oszacowania wartości hodowlanej „wszystkich buhajów i w odniesieniu do bazy każdego kraju", ewentualnie jakieś „supermiędzynarodowe oszacowania", przeżyją rozczarowanie – nie ma tam informacji o żadnym buhaju! Interbull nie publikuje wartości hodowlanej rozpłodników ani ich rankingów. Dostarcza odpowiednie oszacowania wartości hodowlanej poszczególnym organizacjom członkowskim, które same decydują o sposobie i zakresie ich publikacji.

Podróże kształcą

Wędrówka po Internecie w poszukiwaniu buhajów pozwala na ocenę roli tej formy informacji w hodowli bydła.

Kraj, który chce promować swoją hodowlę bydła, nie może i nie powinien ograniczać dostępu do informacji o wartości hodowlanej buhajów ani swoim hodowcom, ani zainteresowanym osobom i instytucjom z zagranicy. Przeciwnie, powinien ją maksymalnie udostępniać. Wszelkie ograniczanie (np. poprzez „utajnianie" oszacowań międzynarodowych) rodzi (słuszne lub niesłuszne) podejrzenia o manipulację. Jest zatem szkodliwe, bo „przeciwskuteczne" – zamiast zachęcać do kupowania „swojego" budzi wobec niego nieufność.

Handel nasieniem jest „interesem" szczególnego rodzaju – kupujący nie ma w praktyce żadnej możliwości sprawdzenia „przy zakupie" jakości tego, co otrzymuje. Musi zatem polegać na informacjach uzyskanych od sprzedającego. Możliwie pełna informacja o sposobach szacowania wartości hodowlanej oraz możliwość porównywania oszacowań uzyskanych w różnych krajach tworzą atmosferę zaufania hodowców do wyników oceny buhajów. Zaufanie takie jest warunkiem rozwoju rynku nasienia, leży zatem zarówno w interesie nabywców, jak i w interesie firm produkujących i sprzedających ten szczególny towar.

Globalizacja w hodowli bydła jest już rzeczywistością. Nie ma się zatem co „obrażać na rzeczywistość" – trzeba się dostosować i znaleźć sposób na wyciągnięcie z tej sytuacji maksymalnych korzyści dla siebie. W Polsce  krokiem w dobrą stronę byłoby stworzenie „angielskiej" wersji własnej strony internetowej i udostępnianie na niej informacji o wszystkich buhajach, jakie mają oszacowania wartości hodowlanej „na naszej bazie" – niezależnie od tego, czy są to rozpłodniki „aktywne" czy nie.

Podstawowe znaczenie dla hodowcy szukającego informacji o konkretnych rozpłodnikach ma możliwość ich jednoznacznej identyfikacji. Byłoby zatem pożądane, aby sprzedawcy nasienia podawali w katalogach numer umożliwiający taką identyfikację (np. tak zwany „interbullowski”), a twórcy wyszukiwarek umieszczonych na stronach internetowych zapewnili możliwość skutecznego wyszukiwania buhajów według takiego numeru.

Autor pracuje w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt w Jastrzębcu

Źródło: "Farmer" 21/2007