Ze względu ma brak opadów w ostatnich tygodniach na przeważającym obszarze kraju, zbiory traw z pierwszego pokosu nie zapowiadają się najlepiej. W poprzednich sezonach to właśnie plony zbierane z pierwszego pokosu były dość pewne i stanowiły podstawę bazy pasz objętościowych. Co gorsza zapasy w wielu gospodarstwach już się kończą, co zmusza do podejmowania radykalnych decyzji.

Wyjściem z tej sytuacji może być zmniejszenie pogłowia stada, bądź zakup brakującej ilości pasz. Drugie rozwiązanie może być z każdym tygodniem coraz kosztowniejsze, ze względu na rosnące ceny sianokiszonki.

Obecnie trudno znaleźć oferty sianokiszonki w balotach w cenie poniżej 100 zł. Stawki znaczenie przekraczają tę wartość, dochodząc już do 200 zł za balot 120x120. Cena jest uzależniona od kilku czynników. Duży wpływ na cenę ma stopień zagęszczenia i rozdrobnienia materiału. Wyższe stawki dotyczą balotów wykonanych przy użyciu pras pasowych, wyposażonych dodatkowo w noże.

Kolejnym czynnikiem determinującym cenę jest skład gatunkowy roślin tworzących sianokiszonkę. Najwyżej wyceniane są baloty z lucerny, koniczyny i wartościowych traw w mieszance z motylkowymi, a najtańsze z wieloletnich łąk.

Na cenę wpływa również kwestia z którego pokosu pochodzi pasza. Najbardziej wartościowe, a zarazem najdroższe są baloty z pierwszego pokosu, jednak najczęściej hodowcy te partie zostawiają dla siebie oferując na sprzedaż paszę z kolejnych pokosów.

W tym sezonie trzeba korzystać z dostępnej zielonej masy, która miała mieć pierwotnie inne przeznaczenie. Słabsze plantacje zbóż po zebraniu na kiszonkę, mogą stanowić cenne źródło paszy, będące uzupełnieniem dawki pokarmowej dla jałowizny, bądź krów zasuszonych. Warto również rozważyć siew międzyplonów z nadzieją na większa dostępność wilgoci w późniejszym okresie.