Wykładowca w swojej analizie dwóch systemów żywienia: TMR (Total mixed ration) i PMR (party mixed ration), wskazywał, że jest zdecydowanym zwolennikiem systemu TMR. Aby jednak system ten poprawnie funkcjonował, muszą zostać spełnione określone warunki.

Po pierwsze mieszanina pełnoporcjowa musi być zadawana do woli, co oznacza, że na stole paszowym musi pozostać około 3 – 5 proc. niedojadów. Kolejnym warunkiem jest prawidłowe wymieszanie TMR-u zapewniające jego homogenność, co jednocześnie ogranicza możliwość sortowania paszy przez krowy.

Zdaniem prof. Kowalskiego absolutną koniecznością przy stosowaniu TMR – u jest podzielenie krów na grupy technologiczne. Najczęściej są to 2-4 grupy krów w laktacji i 2 w okresie zasuszenia. Takie działanie zapewnia dostosowanie dawki pokarmowej do aktualnego zapotrzebowania krów.

- Jeżeli żywimy grupowo, to jesteśmy w stanie o wiele bardziej dopasować wartość pokarmową i strukturę fizyczną paszy do wymagań konkretnej grupy. To będzie się przekładało na zdrowie i dobrostan krów. Teoretycznie, im mielibyśmy więcej grup tym lepiej, ale praktycznie nie jest to tak jednoznaczne, bowiem nadmierna ilość grup nie jest do końca uzasadniona ekonomicznie – zaznacza prof. Kowalski.

Z kolei system PMR, według wykładowcy, znajduje swoich zwolenników wśród mniejszych gospodarstw, jak również w oborach z robotami udojowymi, co wynika z charakterystyki żywienia w tego rodzaju obiektach. Do głównych zalet PMR- u można zaliczyć jego prostotę i łatwość obsłudze, ze względu na ograniczenie konieczności przegrupowywania krów, czy mieszania kilu rodzajów paszy. Jednak w porównaniu z systemem TMR, stwarza wyższe ryzyko otłuszczania się krów niskowydajnych oraz większą częstotliwość występowania chorób metabolicznych.