W jakim punkcie znajduje się obecnie polska hodowla bydła w zestawieniu z czołówką europejskiej czy światowej genetyki? Co możemy zrobić, aby przyspieszyć postęp genetyczny, żebyśmy nie zostali w tyle i nie byli zależni od obcej genetyki? Na te pytania odpowiedział Dariusz Piątek, przewodniczący rady programowej Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, podczas tegorocznych Narodowych Wyzwań w Rolnictwie.

– Rzeczywiście jesteśmy troszeczkę w tyle. Przyczyny są różne, natomiast ostro walczymy – stwierdził Piątek. – Co jeszcze możemy zrobić w tym temacie? Na pewno genotypować więcej zwierząt – dodał.

Ekspert podkreślił również, że Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka planuje wprowadzenie do oceny nowej cechy.

– PFHBiPM już niedługo będzie wprowadzała nową cechę do oceny, tj. zdrowotność racic. Będziemy dalej naciskać na tworzenie nowych cech, jak na przykład kliniczne zapalenia wymion, czy też ogólnie zdrowotność wymion. Dzisiaj jest to bardzo istotne, chociażby pod kątem ograniczania antybiotyków – mówił Piątek. – Także powtarzam, należy genotypować oraz tworzyć tę bazę referencyjną. Właśnie to powinniśmy robić. Przekonywać hodowców, żeby tworzyć nowe cechy i cały czas udoskonalać tę hodowlę – dodał.

 Obecnie poprawa efektywność produkcji nie wiąże się ze wzrostem wydajności, jak zaznaczył ekspert.

 – Dzisiaj musimy patrzeć na cechy takie jak długowieczność, płodność i zdrowotność wymion. Na cechy, które będą powodowały, że rolnik będzie długo trzymał daną krowę w stadzie. Sądzę, że w kwestii wydajności stanęliśmy na takim progu, że im bardziej będziemy ją podnosić, tym bardziej będziemy wchodzić w koszty – stwierdził.