W tym tygodniu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyło się spotkanie wicepremiera Henryka Kowalczyka z reprezentantami hodowców zwierząt i rolników, na którym omawiano proponowane zmiany w Krajowym Planie Strategicznym.

W przypadku produkcji zwierzęcej resort pozostał w zasadzie przy swoim modelu. Obecne na sali organizacje reprezentujące sektor zwierzęcy wyraziły swoje niezadowolenie z tego powodu.

– Rozmawialiśmy o ekoschematach. Resort rolnictwa ustosunkował się do przekazanych w tym zakresie propozycji. Była to pierwsza propozycja i pierwsza reakcja. Czas na wypracowanie zmian mamy do końca lipca – informuje nas Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. – Jesteśmy zadowoleni, że w przypadku ekoschematów dotyczących rolnictwa węglowego ministerstwo uznało, że skumulowanie działań z tego zakresu w jednym ekoschemacie i system punktowy jest dobrym pomysłem. Zaprezentowano odważną zmianę w tym kierunku. Z kolei w przypadku produkcji zwierzęcej resort pozostał w zasadzie przy swoim modelu. Obecne na sali organizacje reprezentujące sektor zwierzęcy wyraziły swoje niezadowolenie z tego powodu – dodał.

Jak stwierdza Wierzbicki, resort w przypadku bydła i trzody postanowił w ramach eksperymentu połączyć je w jeden ekoschemat.

Jednak w kluczowej kwestii, na którą zwracaliśmy szczególną uwagę, tj. zmiany alokacji środków, zostaliśmy poinformowani, że ministerstwo nie widzi możliwości zmiany. Na ten moment w ekoschematach na produkcję zwierzęcą przewidzianych jest ok. 3 mld zł, tj. 650 mln euro, na okres pięciu lat. Reszta, tj. ok. 16 mld zł, skierowana jest na produkcję roślinną – zaznacza prezes PZPBM.

W związku z tym pojawia się pytanie jak ważnym celem strategicznym jest wspieranie transformacji produkcji zwierzęcej w kierunku zrównoważonym. W naszym odczuciu zachęty z ekoschematów na zmiany w metodach produkcji zwierzęcej są niestety znacznie niedowartościowane. I to tym musimy rozmawiać. Zwłaszcza, że dobrostan zwierząt jest działaniem, które powinno pomóc producentom żywca oraz mleka dostosowywać się do rosnących wymagań ze strony konsumentów, a skala tych zmian powinna być znacząca, bo pamiętajmy, że ekoschematy to część budżetu płatności obszarowych, czyli powszechnych – mówi Wierzbicki. – Liczyliśmy, że będziemy w większym stopniu przeprowadzeni przez tę zmianę przy pomocy Krajowego Planu Strategicznego, jednak, jak się dowiedzieliśmy, resort nie planuje zmian w alokacji środków – dodaje.

Na razie nie wiadomo czy przedstawione propozycje zostaną uwzględnione. Uczestnikom spotkania zaprezentowano spojrzenie Departamentu Płatności Bezpośrednich, który nie widział możliwości skorzystania z naszych propozycji w istotnym zakresie, jednak zostali oni poproszeni o zgłoszenie uwag do poniedziałku.

– Pracujemy merytorycznie. Sygnalizujemy premierowi Kowalczykowi, który podejmuje decyzję strategiczną, ale też polityczną, że pewne akcenty w KPS, w naszym odczuciu, powinny być mocniej położone na produkcję zwierzęcą, która jest mocno zagrożona. Z punktu widzenia komisarza Janusza Wojciechowskiego, przesunięcie środków w większej mierze na dobrostan może ten proces wyhamować. Podzielamy ten pogląd, ale nie wiemy czy uda nam się przekonać do tego poglądu ministra Henryk Kowalczyka. Czas pokaże – wskazuje nasz rozmówca.

Jak tłumaczy Wierzbicki, konsekwencją odrzucenia propozycji zmian będzie dalsza redukcja polskich stad, utrzymanie dużego tempa zaniechania chowu zwierząt i przestawianie się rolników w kierunku produkcji roślinnej.

Przeznaczenie 3 mld zł na produkcję zwierzęcą, podczas gdy na produkcję roślinną przewidziano 16 mld zł, skłania do zastanawiania czy znaczenie produkcji zwierzęcej jest należycie doceniane.

– O wiele łatwiej jest wziąć dopłaty do produkcji roślinnej, szczególnie w przypadku rolników niebędących rolnikami aktywnymi, niż do produkcji zwierzęcej, przy której preferowani są rolnicy aktywni. W związku z tym pozostanie przy obecnej propozycji KPS niekorzystnie konserwuje model, w którym znaczna część dopłat jest brana przez rolników niekoniecznie aktywnych. W naszym przekonaniu proponowana zmiana spowodowałaby kierowanie płatności przede wszystkim do rolników aktywnych, i to nie tylko ekoschematów, ale i płatności podstawowej – stwierdza prezes PZPBM.

Spodziewaliśmy się nieco większej otwartości resortu na propozycję komisarza, na której bazowaliśmy, ponieważ zapoznał się z rozwiązaniami we wszystkich 26 planach strategicznych, wyciągnął najlepsze praktyki i zaproponował zmiany.

– W naszym przekonaniu jest to niepowtarzalna okazja, aby wykorzystać taką wiedzę i doświadczenia przy projektowaniu KPS. Jesteśmy, podobnie jak komisarz, przekonani, że przy pomocy KPS dobrostan w ekoschematach mógłby się stać narzędziem wspierającym produkcję zwierzęcą oraz ograniczającym spadek pogłowia, jednak w obecnym modelu KPS to działanie jest bardziej proforma, nie licząc kilku wyjątków np. koni. Przeznaczenie 3 mld zł na produkcję zwierzęcą, podczas gdy na produkcję roślinną przewidziano 16 mld zł, skłania do zastanawiania czy znaczenie produkcji zwierzęcej jest należycie doceniane – dodaje.

Jak tłumaczy Wierzbicki, zdaniem reprezentantów hodowców wartość produkcji roślinnej w dużym stopniu zależy od popytu na pasze. Dzisiaj produkcja zboża jest w 70-80 proc. przeznaczana na pasze, więc spadek pogłowia będzie odbijał się na rentowności i cenach zbóż.

– Co prawa niektórzy przekonują, że jesteśmy na otwartym rynku i spadek pogłowia w Polce nie będzie problemem, ale nie zgadzam się z tym poglądem. Jeśli w innych krajach również dojdzie do spadku pogłowia zwierząt, to popyt na zboża będzie spadał i będziemy skazani na zwiększony eksport zbóż – mówi nasz rozmówca dodając, że w związku z możliwym kryzysem w krajach arabskich możliwe jest, że w przyszłym roku ceny zbóż będą wysokie, ale gdy Ukraina i Rosja wrócą do standardowej produkcji i eksportu, należy się spodziewać powrotu do sytuacji, gdy pszenica kosztowała 600 zł/t.

Wyzwaniem jest, że zostało mało czasu i dużo pracy, ale pracownicy resortu udowodnili już wielokrotnie np. przy wdrażaniu dobrostanu po raz pierwszy, że jeśli jest wola polityczna i determinacja to sprawnie i w terminie dają radę wyzwaniom.

–  Podczas spotkania pojawiło się również kilka pytań i uwag ze strony praktyków, które pokazały, że niektóre pojęcia są niedopracowane i trzeba je poprawić. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Wyzwaniem jest, że zostało mało czasu i dużo pracy, ale pracownicy resortu udowodnili już wielokrotnie np. przy wdrażaniu dobrostanu po raz pierwszy, że jeśli jest wola polityczna i determinacja to sprawnie i w terminie dają radę wyzwaniom – podsumował Wierzbicki.