Podczas swojego wystąpienia w trakcie 19. Międzynarodowego Forum Spółdzielczości Mleczarskiej unijny komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski zapewnił, że pomimo trudnych warunków bezpieczeństwo żywnościowe jest zapewnione, „a nawet niezależnie od tych wydarzeń w krótkim czy średnioterminowym okresie brak żywności, także tej związanej z produkcja mleka, nie grozi UE”. 

– Sektor jest silny, aczkolwiek, jak całe rolnictwo, odczuwa problemy, które pojawiły się, zwłaszcza wielki wzrost kosztów energii i kosztów pasz, to jest problem dla całego mleczarstwa, to jest problem dla rolników i, w ślad za tym, dla całego sektora – mówił Wojciechowski.

Duże środki na wsparcie hodowli

Unijny komisarz poruszył również kwestię nowej Wspólnej Polityki Rolnej i tego, co oferuje ona dla sektora mleczarskiego.

Myślę, że to są naprawdę interesujące rozwiązania, (…), są tam liczne elementy wsparcia rolników, hodowców bydła mlecznego i całej hodowli. Są to płatności powiązane utrzymane w obecnej WPR i przede wszystkim jest to dobrostan zwierząt wprowadzony jako jeden z możliwych ekoschematów. Tutaj Polska jest dobrym przykładem, (…), z tych 25 mld euro, które Polska otrzyma na rolnictwo w latach 2023-2027, na wsparcie hodowli, w tym w dużej mierze na wsparcie bydła mlecznego, przeznaczone będzie ponad 3,5 mld euro, więc to jest naprawdę duże wsparcie, a na dobrostan 1,7 mld euro. Poza tym rolnictwo węglowe jako echoschemat też jest bardzo dobrym rozwiązaniem – wskazał komisarz Wojciechowski.

KPS to nie Biblia. Będą możliwe nowelizacje

W ocenie Wojciechowskiego po zatwierdzeniu planów strategicznych wszystkich państw członkowskich warto będzie porównać dobre praktyki w nich zawarte, aby móc zaimplementować ciekawe rozwiązania zastosowane przez inne kraje.

– Plany strategiczne nie są Biblią. Nie są dokumentami niezmiennymi. Będzie można je nowelizować i przyjmować niektóre dobre praktyki, a także zmieniać i wprowadzać w innych krajach – podkreślił komisarz.

Zielony Ład i dyrektywa pestycydowa

Wojciechowski odniósł się również do Zielonego Ładu, który często jest przedmiotem obaw rolników.

– Chce to powiedzieć bardzo wyraźnie, Zielony Ład był przyjęty jako program polityczny w 2019 r., była to deklaracja programowa komisji przewodniczącej von der Leyen na samym początku jej funkcjonowania, potem program ten przełożył się na dwie strategie, Od pola do stołu oraz strategię bioróżnorodności, następnie miały miejsce jeszcze dalsze zdarzenia, w tym negocjacje WPR, rozporządzenia i wreszcie plany strategiczne, i tak naprawdę tyle jest elementów Zielonego Ładu w rolnictwie, ile w planach strategicznych – tłumaczył unijny komisarz ds. rolnictwa.

– Oczywiście są pewne rzeczy, na przykład dyrektywa pestycydowa, która budzi wiele kontrowersji. Chciałbym powiedzieć, co również przedstawiałem komisji, że podzielam te obawy zgłaszane przez rolników i niektóre państwa członkowskie. Przede wszystkim automatyczna redukcja nieuwzględniająca różnic między państwami członkowskimi jest trudna do zaakceptowania i po prostu niesprawiedliwa. Jest to problem, z którym zmierzą się państwa członkowskie – dodał Wojciechowski.

Wsparcie dla sektora w trudnym czasie

Komisarz nawiązał również do wojny w Ukrainie zaznaczając, że KE reaguje na postulaty rolników m.in. szybko decydując o zawieszeniu dwóch obowiązków mogących w pewnym zakresie ograniczać produkcją rolną.

Mówię o płodozmianie i o obszarach nieprodukcyjnych. Zostały one zawieszone na 2023 r. i nie będą obowiązywać rolników, a to zwiększa co najmniej o 1,5 mln hektarów obszar produkcyjny. To była szybka decyzja KE – wskazał przypominając również o otwarciu drogi do pomocy publicznej, która w Polsce została wykorzystana do rekompensat z powodu wysokich cen nawozów. Jak dodał, państwa członkowskie wciąż mogą występować o pomoc publiczną w ramach tego rozporządzenia, gdyż forma ta jest otwarta do końca br.

– Zdecydowaliśmy się również na uruchomienie, po raz pierwszy w historii, rezerwy kryzysowej we Wspólnej Polityce Rolnej. To 500 mln euro. Wiem, że część tej kwoty trafiła do hodowców bydła mlecznego – zaznaczył Wojciechowski.

Umowa o wolnym handlu UE-Nowa Zelandia

Komisarz wskazał również, że negocjacje z Nową Zelandią, bardzo istotne z punktu widzenia branży mleczarskiej, przyniosły porozumienie stosunkowo zbieżne z założonym.

Nowa Zelandia jest drugim n a świecie eksporterem produktów mlecznych. Plasuje się zaraz za UE, która eksportuje ok. 22 mln ton, podczas gdy w przypadku Nowej Zelandii jest to tylko o 0,5 mln ton mniej, jak informował Wojciechowski.

– Jeżeli chcemy mieć otwarte na produkty rolne rynku, a jest to w interesie UE, żeby rynki były maksymalnie otwarte, ponieważ UE jest per saldo największym na świecie eksporterem żywności, to musimy zawierać porozumienia, nawet te, które są trudne – tłumaczył komisarz.

– Twardo broniliśmy interesów naszych producentów a przyjęte kwoty możliwego importu są w zasadzie prawie zbieżne z mandatem, który KE miała od państw członkowskich. Z kolei daleko odbiegają od oczekiwań strony nowozelandzkiej. Ostatecznie jednak zawarliśmy porozumienie. Myślę, że to porozumienie nie zachwieje stabilnością sektora i rynku mleka w UE. To są kwoty rzędu 1-2 proc. całego rynku unijnego, więc nie powinno być z tym problemu. Oczywiście będziemy monitorować sytuację.  To był trudny partner, ale myślę, że wyszliśmy z tego obronną ręką – podkreślił.