PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Z czym wiąże się import cieląt?

Z czym wiąże się import cieląt? Fot. Shutterstock

Zdania na temat jakości zwierząt importowanych są podzielone, jednak dostępność cieląt na polskim rynku jest zbyt niska, aby pokryć zapotrzebowanie, więc często podstawową kwestią nie jest wybór między cielętami krajowymi a importowanymi, lecz prawidłowe przygotowanie się do zakupu zwierząt zagranicznych.



Brak wystarczającej liczby krajowych cieląt na rynku jest podstawową przyczyną importu, lecz jest ich więcej. Zdaniem przedstawiciela firmy Stępniak S.C., zajmującej się m.in. importem cieląt i odsadków w typie mięsnym, do powodów zainteresowania importem należą m.in. stosunek jakości do ceny cieląt importowanych – w Polsce za sztukę o podobnej jakości trzeba zapłacić więcej (o ok. 0,5-1 zł/kg) – oraz rozdrobnienie polskiej produkcji, przez które łatwiejszym rozwiązaniem jest sprowadzenie cieląt z jednego punktu na terenie Litwy, Łotwy lub Estonii niż czasochłonne kupowanie ich w kilku krajowych gospodarstwach, co często wymaga pokonania zbliżonej liczby kilometrów. Ponadto cielęta z jednego stada stanowią mniejsze zagrożenie pod względem zdrowotnym.

Informacje o odwrotnej zależności finansowej otrzymaliśmy od przedstawicielki Przedsiębiorstwa Holstein. Koszt zakupu cielęcia HF importowanego z Danii jest wyższy o 300-400 zł w porównaniu z cielęciem krajowym. Jednak, jak podkreślił przedstawiciel firmy Litraco Tomasz Dębowski, zwierzęta z tego kraju wzbudzają duże zainteresowanie ze względu na to, że Dania jest krajem urzędowo wolnym od chorób zakaźnych, takich jak IBR i BVD, oraz znajduje się w czołówce pod względem wydajności mlecznej.

Z kolei według lekarza weterynarii Wojciecha Wójcika, poza brakami na rynku i większą konkurencyjnością zagranicznych ofert, import często motywowany jest łatwością, z jaką może zostać dokonany.

– Oczywiście, że lepiej jest kupić sztukę od sąsiada, oprzeć się na rynku krajowym, pojechać z lekarzem, pobrać próbki i wysłać je do badań – to jest bezpieczniejsze, ale wymaga więcej czasu i jest bardziej kłopotliwe niż zadzwonienie do pośrednika zajmującego się sprzedażą odsadków. Jednak towar ten często zbierany jest z kilku obór i łączony w transporcie, co sprawia, że ryzyko wystąpienia chorób jest bardzo duże – mówił lek. wet. Wojciech Wójcik.

Jakie są obawy?

Głównym niepokojem związanym z zakupem nowych zwierząt jest ściągnięcie do gospodarstwa nowych patogenów. Przyjęło się, że import kojarzony jest ze znacznie większym ryzykiem w tym zakresie, co wynika z konieczności transportu zwierząt na duże odległości oraz nieznanego stanu epizootycznego stada, z którego te zwierzęta pochodzą.

W przypadku transportu należy jednak uwzględnić więcej aspektów niż kraj, w którym się on rozpoczyna. Ważna jest długość trasy, to, przez jakie kraje/regiony należy przejechać, jak dokładnie środek transportu został przygotowany, czy prawidłowo przeprowadzona została dezynfekcja, czy przestrzegane są zalecenia dotyczące cykli transportowych (czas trwania, odpoczynku, karmienie i pojenie), a nawet jakie warunki atmosferyczne aktualnie panują na trasie i czy kierowca przywiązuje dostateczną wagę do tego, by dostosować się do nich w miarę możliwości (dotyczy to szczególnie upałów). Czy jednak naprawdę aż tak istotne jest to, gdzie się transport rozpoczyna? Możemy pokonać krótszy dystans, jednocześnie przekraczając granicę, niż w niektórych przypadkach transportu zwierząt wewnątrz kraju.
Osobną kwestią jest, oczywiście, dokładne zbadanie sytuacji epizootycznej kraju i regionu, z którego pochodzą zwierzęta. Najlepiej unikać tych o zwiększonym ryzyku, jak w przypadku przesyłek bydła z Francji, z okolic stref zamkniętych w związku z występowaniem choroby niebieskiego języka.
Pod pewnymi względami sytuacja wygląda podobnie niezależnie od kraju pochodzenia zwierząt – z jednej strony mogą być one zagrożeniem dla stada, a z drugiej stado dla nich. To broń obosieczna, jak podkreślił lek. wet. Wojciech Wójcik.

– Stado otwarte to stado podwyższonego ryzyka. Dlatego zazwyczaj po przyjeździe cielęta zabezpieczane są szczepieniami oraz poddawane kwarantannie, co w pewien sposób je zabezpiecza, ale należy pamiętać o zagrożeniu wprowadzenia do naszego stada IBR, BVD czy paratuberkulozy, a nawet tak błahych rzeczy, jak nowy pasożyt, który wcześniej u nas nie występował – mówił lek. wet. Wojciech Wójcik. – Pozostałe jednostki chorobowe wiążą się ze znacznie mniejszymi ewentualnymi stratami. Ponadto, jeśli prawidłowo przeprowadzimy kwarantannę, również w zakresie takich rzeczy, jak osobna pasza, widły i zmiana butów obsługi, to w ciągu miesiąca nowa sztuka powinna przechorować inne choroby, na które może być narażona, i zakończyć siewstwo. Nie będzie możliwości transmisji chorób bądź będzie ona ograniczona. To samo dotyczy pasożytów, w czasie kwarantanny najlepiej dwukrotnie odrobaczyć zwierzęta z preparatami o różnych substancjach czynnych – dodał.

Kolejną obawą przed zakupem zwierząt urodzonych poza granicami Polski mogą być problemy ze zbytem. W przypadku eksportu wołowiny do niektórych państw istnieją zastrzeżenia na temat kraju pochodzenia zwierząt, z których pozyskano mięso. Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, podkreślił, że niektóre zakłady mięsne mówią wprost, że zwierzęta muszą mieć polski kolczyk, a w innych sytuacjach cena jest niższa. To zależy, gdzie mięso jest eksportowane, czy odbiorcą jest m.in. Algieria, Egipt, Izrael. O innym możliwym kłopocie wspomniał Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. Mogą to być trudności techniczne spowodowane przez dostarczenie do zakładu zwierząt o różnych krajach pochodzenia. Cała partia musi mieć ten sam kraj pochodzenia. Jeżeli w kolejnej grupie sztuk jest dużo, to nie stanowi to problemu, ale jeżeli jest ich kilka lub kilkanaście, to już się on pojawia. Koszty ponoszone przez zakład, związane z przestawianiem linii, a czasem też oczekiwaniem załogi, zmianą etykietowania, odbijane są często na niższej cenie dla rolnika, jak podkreślił prezes Wierzbicki. Warto więc zawczasu zebrać informacje na ten temat w interesującym nas regionie.

Jednak w sytuacji braku dostatecznej liczby cieląt na polskim rynku właściwe wydaje się pytanie, jak dobrze importować, nie zaś, czy to robić. Sensownym kierunkiem działań jest minimalizacja ryzyka możliwa np. dzięki dokładnemu sprawdzeniu opinii o firmach importujących oraz o właściwym przygotowaniu się do przyjęcia zwierząt z zakupu.

Przygotowanie do importu

Pierwszym, co nasuwa się na myśl, gdy decydujemy się na zakup nowych zwierząt, jest kwarantanna. Najlepiej przynajmniej miesięczna, z zachowaniem pełnej izolacji i przestrzeganiem wszelkich reguł, o ile mamy taką możliwość. Jednak, jak podkreślił Norbert Sieczka, producent bydła mięsnego, w praktyce jest ona często problematyczna. Oddzielenie nowych zwierząt od własnego stada na 4-6 tygodni brzmi bardzo rozsądnie, jednak jeżeli nie jest to możliwe, pozostają: zapewnienie dobrego transportu, profilaktyka, dbałość o dobrostan oraz ścisła kontrola stada.

Ważny jest również wiek sprowadzanych cieląt – Norbert Sieczka odradzał, bardzo popularne w Polsce, kupowanie cielaków „około 100 kilogramów”. Zakup zwierząt o masie 200-300 kg wiąże się z mniejszym prawdopodobieństwem problemów zdrowotnych.

Kolejnym z najważniejszych elementów jest profilaktyka. Po przyjeździe do gospodarstwa warto zaszczepić nowe sztuki na choroby oddechowe (m.in. PI-3, BRS, BVD, IBR) oraz przeprowadzić odrobaczanie, zarówno na pasożyty zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Istotna jest również dbałość o dobrostan zwierząt, które unikając stresu i dyskomfortu, nie będą narażone na okresowe obniżenia odporności. Warto też zdobyć dokładne informacje na temat zastosowanych wcześniej szczepionek i po przyjeździe zwierząt do miejsca docelowego zastosować te same lub podobne środki.

Kluczowy transport

Prawidłowo przeprowadzony transport jest połową sukcesu. Na miejscu załadunku cielę z reguły jest zdrowe, jednak stres związany z przewozem, przeciąg, skrajne temperatury (szczególnie latem) mogą doprowadzić do gwałtownego spadku odporności. Najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie zaufanych ludzi do transportu, którzy zadbają o zwierzęta oraz o odpowiednie warunki sanitarne w czasie drogi, może nawet gotowi będą do transportu zwierząt nocą (najkorzystniejsze rozwiązanie latem). Jednak jest to trudne zadanie, gdyż o czyichś kompetencjach w tym zakresie trzeba przekonać się metodą prób i błędów, a jak informuje GIW, do najczęstszych nieprawidłowości podczas transportu cieląt należy niezachowany dobrostan (tj. brak stałego dostępu do wody oraz przekraczanie czasu podróży), co może dodatkowo potęgować spadek odporności. Jak podkreślił przedstawiciel firmy Stępniak S.C., własny pracownik na miejscu zwraca większą uwagę na stan zdrowotny zwierząt w czasie załadunku oraz dokłada więcej starań o zachowanie wysokiego poziomu dobrostanu w czasie jazdy, dlatego warto zwracać uwagę, czy firma, od której chcielibyśmy kupić importowane cielęta, posiada własne środki transportu oraz kierowców, czy też korzysta z usług firm zewnętrznych, choć dużo firm stosuje jednocześnie oba te rozwiązania.

Trend na przyszłość

Zdaniem prezesa Zarzeckiego, pogłowie bydła w Polsce rośnie, produkcja cieląt się zwiększa oraz dochodzi do specjalizacji poszczególnych gospodarstw, co może prowadzić do zwiększenia podaży krajowych cieląt i ograniczenia importu. Jeżeli jednak pogłowie krów mamek nie będzie się zwiększać, a skala produkcji wołowiny będzie cały czas rosła, to wtedy import również będzie rósł. Jedynym sposobem zmiany tej sytuacji jest zwiększenie pogłowia krów mamek.

Zaś w opinii prezesa Wierzbickiego, skoro w tak trudnym roku jak ostatni zapotrzebowanie na cielęta prawie się nie zmieniło (trochę mniejszy import, eksport znacznie mniejszy, więc saldo około 0), to w przypadku poprawy opłacalności nastąpi zwiększenie popytu na cielęta, a więc wzrost importu.
– Jeżeli chcielibyśmy pokryć zapotrzebowanie produkcją cieląt w Polsce, to potrzebne jest wsparcie dla producentów bydła mięsnego, dla posiadaczy krów mamek. O takie formy wsparcia wnioskujemy, np. jest proponowana minimalna obsada na TUZ, co może spowodować zainteresowanie zwiększeniem obsady krów. Staramy się również o programy poprawiające jakość stada, czyli żeby można było wymienić słabe krowy na dobre krowy mamki, co będzie miało wpływ na opłacalność i może spowodować wzrost produkcji polskich cieląt. Na spadek zainteresowania rolników zakupem cieląt się nie zapowiada i pomimo perturbacji na rynku zapotrzebowanie raczej będzie rosło – stwierdził prezes Wierzbicki.
Decydując się na import cieląt, możemy szybko zwiększyć skalę swojej produkcji. Decyzja ta związana jest z podwyższonym ryzykiem negatywnego wpływu na status zdrowotny stada, jednak dobrze przygotowując się do zakupu nowych sztuk, nie oszczędzając na profilaktyce, szczepieniach i badaniach, możemy to ryzyko zminimalizować. Wiele zależy od ludzkiej uczciwości, ale jeśli wymagamy świadectwa zdrowia i badań, a ktoś będzie chciał je sfałszować, to nie ma znaczenia jego narodowość. Pod względem statusu zdrowotnego cielęta z zagranicy faktycznie różnią się od krajowych, ale status stada utrzymywanego na Dolnym Śląsku będzie się różnił od statusu stada utrzymywanego na Podlasiu, a nawet może różnić się w dwóch sąsiadujących ze sobą wsiach.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (2)

  • Hemoglobina, grawitacja , taka sytuacja 2020-05-02 15:16:23
    Beczka śmiechu 🤣🤣🤣. Kto dziś importuje cielęta, chyba nienormalni
  • gaweł 2020-05-02 13:45:29
    Przy każdej walącej się stodole kręcą się jakieś mamki, handlarze wybierają i kręcą nosem, koroniak, susza, afery a tu prezesi piszą, że trzeba zwiększać. Bu ha ha!

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.236.35.159
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.