W podobnym tonie wypowiada się Wiesław Różański, prezes zarządu Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI).

Każdy dział gospodarki ma wpływ na środowisko

– Wprowadzanie odgórnych nakazów czy zakazów dotyczących jakiejkolwiek formy żywności jest grubym nadużyciem. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że to bardzo głęboko idąca ingerencja w nasze talerze. Jako przedstawiciele branży mięsnej nie walczymy z ruchami wegańskimi czy wegetariańskimi. Nie chcemy przekonywać, aby takie osoby zaczęły jeść mięso. Szanujemy ich decyzje i wybory. Podobnego postępowania oczekujemy wobec nas – mówił Różański. – Oczywiście zakaz reklamy mięsa jest w tym wypadku argumentowany dużym wpływem branży na stan środowiska naturalnego. Ta tematyka również jest traktowana bardzo selektywnie. Każdy dział gospodarki ma wpływ na środowisko, a produkcja mięsa nie odpowiada za całe zło, jakie dzieje się na świecie. Idąc tym tropem powinno zakazać się reklam wszystkich urządzeń elektronicznych. Do ich zasilania przecież niezbędny jest prąd, a nie pochodzi on w całości ze źródeł odnawialnych. Innym przykładem są samochody. Nie dość, że emitują dwutlenek węgla, to w wypadkach samochodowych codziennie giną tysiące ludzi na świecie. Mówiąc jednak poważnie, branża mięsna, tak jak producenci elektroniki lub motoryzacja, robi bardzo wiele na rzecz ochrony środowiska – dodał.

Z roku na rok mniejszy ślad węglowy

UPEMI podkreśla, że Polska branża mięsna jest uważana za najnowocześniejszą w Europie. Wszystko to dzięki wielomilionowym inwestycjom, łącznie z tymi w ochronę środowiska. Z roku na rok przybywa zakładów i producentów, którzy korzystają z odnawialnych źródeł energii, racjonalizujących procesy logistyczne, tak aby zmniejszyć ślad węglowy. Wiele zakładów stosuje biogazownie, które pozwalają na recykling odchodów zwierząt i odpadów przemysłu spożywczego. Z jednej strony proces ten wynika z coraz większej świadomości producentów i hodowców w zakresie troski o środowisko naturalne. Z drugiej zaś, działania branży są odpowiedzią na zapotrzebowanie i wymogi konsumentów.

– Najlepiej jest mówić samemu za siebie – dodał Wiesław Różański. – Nasza organizacja jest członkiem konsorcjum opracowującego kalkulator śladu węglowego, który pomoże hodowcom w ograniczeniu emitowania i zwiększeniu sekwestracji CO2. Jest to pierwszy taki projekt w Polsce, którego długofalowym celem jest pokazanie hodowcom, że ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, dzięki zmianom poszczególnych etapów produkcji zwierzęcej, jest możliwe. W projekcie bierze udział Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk, Instytut Zootechniki PIB w Balicach oraz 8 rolników. Nie jest więc tak, że nie jesteśmy świadomi zagrożeń i efektów jaki niosą ze sobą zmiany klimatyczne – tłumaczył.

A co z kaloriami?

Koronnym argumentem zwolenników zakazu reklamy produktów mięsnych, jest ich wpływ na emisję gazów cieplarnianych. Jednak jak podaje UPEMI 1 kg wołowiny bez kości to około 26 kg ekwiwalentu CO2, w przypadku ryb lub kurczaka jest to 3,5 kg, a w przypadku warzyw to mniej niż pół kilograma. Kalkulacja ta może dawać do myślenia. Co jednak stanie się, jeśli przeliczymy pokarm na kalorie? Przecież jemy nie tylko dla przyjemności, ale również, a może przede wszystkim po to, aby dać organizmowi energię, jak podkreśla UPEMI dodając, że 100g wołowiny to ok. 230 kcal. a 100g włoszczyzny to 28 kcal. Średnie dzienne zapotrzebowanie człowieka to około 2000 kalorii. Widzimy więc wyraźnie, że proste porównanie wagi produktów nie zdaje egzaminu.

Selektywne podejście do liczb

– Podstawowym błędem jaki popełniają wszyscy, którzy chcą ograniczyć reklamę, a tym samym spożycie mięsa jest dość selektywne podejście do liczb. Najczęściej podawane są dane dla wołowiny, choć mięso wołowe nie jest produktem pierwszego wyboru konsumentów. Jest nim wieprzowina, a trzoda odpowiada za 0,9 proc. emisji gazów cieplarnianych – stwierdził dr inż. Janusz Wojtczak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Oczywiście produkcja rolna, mięsna czy roślinna, ma wpływ na środowisko naturalne i należy prowadzić działania, które je ograniczą, ale nie możemy pozwolić sobie na zachowania absurdalne. Nawet rolnictwo ekologiczne nie jest wstanie rozwiązać wszystkich problemów. Jedną z jego idei jest lokalność wytwarzania i lokalny rynek sprzedaży. W takim modelu niestety nie da działać się na skalę krajową lub światową. Nawet ekologiczne produkty trzeba dowieźć do klienta. To samo dotyczy paszy dla zwierząt. Nie zawsze jest ona dostępna lokalnie w wymaganych ilościach, więc znów musimy korzystać z transportu. W każdym z tych przypadków pojawia się ślad węglowy. Ograniczajmy go, ponieważ leży to w naszym wspólnym interesie, ale nie wylewajmy przy okazji dziecka z kąpielą – dodał.

Powinniśmy wspólnie działać na rzecz środowiska

– Idąc tym tropem za chwilę wystosujemy apel o zakaz reklam serwisów streamingowych. Według badań brytyjskich naukowców z Insitution of Engineering and Technology 1 godzina ze znanym serwisem streamingowym to 55 gramów dwutlenku węgla. Przemnóżmy to przez liczbę abonentów i wychodzi astronomiczna liczba. Takich porównań jest wiele. Weźmy lot samolotem na wakacje. Na trasie z Polski do popularnej w okresie wakacyjnym Grecji ślad węglowy 3 osobowej rodziny podróżującej w obie strony to blisko 600 kg CO2. Dlaczego więc nikt nie zakazuje reklam linii lotniczych lub biur podróży, które organizują wycieczki? Podchodźmy do środowiska poważnie – mówił Wiesław Różański. – Producenci mięsa też w nim żyją i też doświadczają zmian klimatycznych. Właśnie w celu ich ograniczenia wprowadzane są strategie Komisji Europejskiej takie jak „Zielony Ład” czy „Od pola do stołu”. Za nimi idą ogromne środki finansowe na wprowadzenie zmian zarówno w sposobie hodowli, jak i produkcji mięsa bardziej przyjaznej środowisku. Z jednej strony więc finansujemy „zielone” inwestycje, a z drugiej dzięki takim pomysłom jak zakaz reklamy mięsa, wyrzucamy je do kosza. Powinniśmy zamiast walki ze sobą wspólnie działać na rzecz środowiska i szanować swoje poglądy oraz przyzwyczajenia, w tym również kulinarne – dodał.

Jak podkreśla UPEMI, najważniejsza jest jednak odpowiedź na pytanie czy wprowadzanie zakazów reklamy mięsa, ma na celu działania na rzecz ochrony środowiska, czy jest jedynie spektakularnym chwytem reklamowym? Trudno wyobrazić sobie to, że brak reklam mięsa czy produktów mięsnych w przestrzeni medialnej sprawi, że stan środowiska naturalnego ulegnie poprawie. Wyrządzi na pewno wiele szkody w samej branży, ale również w innych gałęziach gospodarki. Ponadto, historia uczy nas, że jakiekolwiek radyklane rozwiązania nie przedstawiają rzeczywistej wartości, budzą jedynie skrajne emocje i niepotrzebne konflikty, jak podsumowuje UPEMI.