- Sytuacja na rynku wołowiny jest mocno niestabilna. W tygodniu 12 uboje spadły o 35 proc. w rok do roku przy cenie niższej o około 7 proc. w stosunku do analogicznego okresu w 2019 r., a o 15 procent w stosunku do marca 2018 r. Rzeźnie zmieniały ceny kilka razy dziennie, przy stabilnym rynku cena była ustalana na tydzień – mówi Jerzy Wierzbicki, Prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Zdaniem eksperta, zamknięcie rynku HoReCa, czyli hoteli, restauracji, cateringu spowodowało zahamowanie popytu na najdroższe elementy z tuszy czyli polędwicę, antrykot, rostbef. Zakłady mrożą te elementy ewentualnie sprzedają po cenach rynkowych, które na początku kwietnia br. wynosiły 30 zł dla polędwicy 17 zł na antrykotu i rostbefu. Ceny na wysokiej jakości mięso adresowane do restauracji czyli to z tłustych jałówek czy z bydła rasowego, spadły najbardziej.

Jak informuje Prezes PZPBM, zatrzymanie rynku garbarskiego we Włoszech spowodowało również zahamowanie popytu na skóry, których wartość spadła z 190 zł do 5 zł co spowodowało, że piąta ćwiartka nie pokrywała kosztów uboju a to z kolei przekładało się na niższą cenę płacą rolnikowi.

- Kilka rzeźni w tygodniu przed świętami zamknęło uboje. W obecnym tygodniu po świętach, sytuacja będzie się wyjaśniać. Zobaczymy jak rynek zachowa się w ostatniej części kwietnia. Możliwe są różne scenariusze. W dużej części będą zależeć od ponownego otwarcia rynku HoReCa w Unii Europejskiej – podsumowuje Wierzbicki.