Te nagrodzone sztuki to Malwa po Allstarze, Milia po Jacoby i Kornelia po Pharo. 

Paweł Kulesza, gdy zapytaliśmy go, na które cechy zwraca uwagę realizując cel hodowlany, przypomniał zasadniczy, o którym często zapominają ci, którzy z rolnictwem, a tym bardziej z hodowlą zwierząt nie mają nic wspólnego. 

– Hodujemy krowy, po to, żeby dawały one jak najlepszej jakości surowiec – podkreślił hodowca. – Chcemy utrzymywać zdrowe bydło, pojemne, żeby mogło ono wyprodukować jak najwięcej mleka – uzupełnił. 

W swoim gospodarstwie kładzie nacisk przede wszystkim na lokomocję zwierząt, chce mieć sztuki o mocnych nogach i odpowiedniej ramie ciała. 

Jego zdaniem, krowy potężne, a takie ma też w stadzie, które mają powyżej 170 cm mogą mieć kłopoty ze wspomnianą lokomocją.

– Przede wszystkim dopasowujemy zwierzęta do budynków, w których są utrzymywane – podkreślił hodowca. 

O tym, że w tym gospodarstwie są utrzymywane piękne sztuki nie trzeba nikogo przekonywać, wyniki osiągnięte przez gospodarza na wystawie w Szepietowie mówią same za siebie. Poza tym hodowca sprzedaje do dalszej hodowli nadwyżkę materiału żeńskiego z gospodarstwa. Te sztuki, które opuszczają oborę Pawła Kuleszy mogłyby u niego pozostać do dalszego chowu. 

– Cieszę się, że mogliśmy spotkać się na wstawie bydła po pandemii, co oznacza, że wracamy do normalności – powiedział Paweł Kulesza. 

– Wystawy są po to, żebyśmy mogli porównać swoje zwierzęta ze sztukami z najlepszych gospodarstw mleczno-hodowlanych.