Martin Ziaja, prezes Okręgowego Związku Hodowców Bydła w Opolu oraz członek zarządu Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka na wstępie swojej wypowiedzi wskazał, że reprezentuje hodowców bydła, czyli w jego opinii grupę najbardziej napiętnowaną w Zielonym Ładzie. Ziaja nie zgodził się również z porównaniem poziomu i struktury gospodarstw polskich i włoskich, przytoczonym przez komisarza UE ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego. Podczas tej debaty pojawiły się więc dwie skrajne opinie dotyczące losów hodowców bydła w kontekście nowej polityki rolnej. Zdaniem Wojciechowskiego to właśnie hodowcy w Zielonym Ładzie będą stanowić najbardziej uprzywilejowaną grupę.

 

 

Według przedstawiciela PFHBiPM, rolnikom nie podoba się hipokryzja konsumentów, czy celebrytów w odniesieniu do rolnictwa. Przytoczył tu wypowiedź znanego kierowcy wyścigowego Lewisa Hamiltona, który twierdził, że jedynym rozwiązaniem, które uratuje świat jest weganizm. Jak zaznaczał Ziaja, słowa te padły z ust człowieka który w ciągu godziny spala ponad 100 litrów paliwa.

- Nie zgadzamy się na nieproporcjonalne obciążanie hodowli zanieczyszczeniem środowiska. My, jako rolnictwo od tysięcy lat tworzymy cykl zamknięty, zgadzamy się, że nasze krowy produkują metan i dwutlenek węgla, ale potrafimy jednocześnie np. 1 ha kukurydzy w czasie sezonu zaabsorbować 40 ton dwutlenku węgla – podkreślał Ziaja.

W podsumowaniu Martin Ziaja wskazywał na zagrożenia związane z rygorystycznym wprowadzaniem wszystkich założeń Zielonego Ładu. – Co prawda oczyścimy europejskie niebo z gazów cieplarnianych, ale produkcja rolnicza zostanie przeniesiona na inne kontynenty i Europa z eksportera stanie się importerem żywności. Przypominam, że Polska jest wielkim eksporterem wołowiny, gdzie samowystarczalność wynosi blisko 600 proc., czyli na 6 zwierząt 1 zostaje w Polsce, a 5 jest sprzedanych. Jeżeli nie będziemy w stanie spełnić tych wszystkich warunków, możemy ten rynek utracić.