Dużym wyzwaniem będą też problemy dotyczące całego sektora rolnego tj. rosnące ceny energii, problemy z dostępnością opału, wysokie ceny i ograniczona podaż nawozów mineralnych. Rosnącym problemem jest również dostępność pracowników w rolnictwie. Wracając jednak do sytuacji paszowej warto zauważyć, że o ile plony zbóż były w tym roku na przyzwoitym poziomie, tak zbiory pasz objętościowych nie należały do rekordowych.

Gorsze plony pasz objętościowych

Okresowe deficyty wody sprawiły, że zbiory pasz z użytków zielonych mogą okazać się w wielu gospodarstwach niewystarczające na czas do nowych zbiorów. Już pierwszy pokos, z uwagi na zimną i stosunkowo suchą wiosnę okazał się rozczarowujący, a trzeba zauważyć, że plony uzyskiwane właśnie z pierwszego pokosu stanowią niekiedy nawet połowę całkowitych zbiorów z użytków zielonych. Kolejne pokosy były jeszcze słabsze, trawa w niektórych regionach zamiast rosnąć, kurczyła się z dnia na dzień. Dostępność wody dobrze obrazuje w tym okresie wypowiedź pewnego rolnika: „Pierwszy raz w życiu widziałem, żeby zielona trawa paliła się na polu”.

Plony kukurydzy kiszonkowej w niektórych regionach prezentują się jeszcze gorzej. Podróżując po kraju nie trudno było spotkać przykry widok, jaki stanowiły plantacje kukurydzy ledwie sięgające pasa i usychające na pniu. Trudno w tej sytuacji mówić zarówno o dobrych plonach, jak też jakości kiszonki sporządzonej z takich upraw. W przypadku tak słabych plantacji były problemy zarówno z zawiązaniem kolb, jak też ich wypełnieniem. Energetyczność takiej kiszonki jest więc na bardzo niskim poziomie.

Pasze z zakupu to zawsze ryzyko

O ile z uzupełnieniem braków w paszach treściwych nie ma większego problemu, tym bardziej, że wiele gospodarstw bazuje wyłącznie na paszach treściwych pochodzących z zakupu, tak w przypadku pasz objętościowych jest to bardziej skomplikowane. Pasze treściwe, choćby w postaci ziarna zbóż wykazują większą powtarzalność, zarówno pod względem jakości, jak również zawartości składników pokarmowych, gdyż surowiec ten zbierany jest w całym kraju w stosunkowo krótkim terminie. Z kolej w przypadku pasz objętościowych zarówno jakość, jak i skład chemiczny są bardzo zmienne. Wynika to m.in. ze zróżnicowania w składzie gatunkowym, terminach i technologii zbioru, jak również w metodach konserwacji i magazynowania. W efekcie dużym wyzwaniem jest dokonanie zakupu dobrej paszy objętościowej. W obliczu ograniczonej dostępności trzeba się będzie jednocześnie liczyć ze wzrostem cen tych pasz.

Czynnikiem ryzyka wynikającym z połączenia wysokich cen z ograniczoną dostępnością jest pojawienie się na rynku pasz, które można określić jako „śmieci”. Z taką sytuacją mieliśmy już do czynienia przed kilkoma laty, kiedy w obliczu ubogich zbiorów traw ceny sianokiszonki poszybowały do poziomu ok. 250 zł za balot, w którym po otwarciu niejednokrotnie można było napotkać sprasowane liście, czy też nieużytki niekoszone od lat. W związku z tym decydując się na zakup pasz objętościowych, trzeba zachować daleko posuniętą ostrożność. Z dystansem należy z pewnością podchodzić do transakcji zawieranych na odległość, nie mając bezpośredniego kontaktu z dostawcą. Najrozsądniejszym wyjściem jest więc dokonywanie zakupów w swojej okolicy, najlepiej od znajomych rolników, którzy przykładają dużą wagę do zbioru wysokiej jakości pasz objętościowych.