W kwietniu b.r. pojawił się projekt rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi zmieniającego rozporządzenie w sprawie kwalifikacji osób uprawnionych do zawodowego uboju oraz warunków i metod uboju. Proponowana zmiana dotyczy wymogów, które  muszą zostać spełnione przez osoby przeprowadzające ubój i czynności związane z ubojem zwierząt w rzeźniach o małej zdolności produkcyjnej, położonych na terenie gospodarstw. Projekt zakłada uchylenie obowiązku odbycia  trzymiesięcznej praktyki na stanowisku ubojowym.

Potrzeba zmiany przepisów wynika m.in. z postulatów rolników chcących rozwijać swoją produkcję w ramach rolniczego handlu detalicznego. Odbycie takiej praktyki przez osoby prowadzące gospodarstwo uznawane jest za praktycznie niemożliwe.  Ponadto zmiana ma być szansą na ułatwienia w funkcjonowaniu i przetrwaniu przedsiębiorców rolnych oraz rolników w aktualnej, kryzysowej sytuacji.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Jacka Zarzeckiego, prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

– Powstawanie małych rzeźni rolniczych, moim zdaniem, to jest coś na co polscy rolnicy czekali przez kilkanaście lat. Szczególnie w sytuacji gdy brakuje nam ubojni na terenie całego kraju, ponieważ dzisiaj ubojni, które mogą ubijać bydło, jest około 600 w całym kraju. Powstawanie małych ubojni na pewno spowoduje wzrost dochodów w rolnictwie – stwierdza prezes PZHiPBM.

– Zainteresowanie ubojniami rolniczymi wśród hodowców i producentów jest widoczne. Zmiana niezbędnych kwalifikacji to krok w dobrym kierunku, ze względu na to, że wcześniejsze wymogi, a dokładniej odbycie 3-miesięcznego przeszkolenia na linii ubojowej, jest ciężkie do wyobrażenia dla rolnika, który na co dzień zajmuje się swoim gospodarstwem, a które musiałby de facto porzucić, żeby odbyć szkolenie praktyczne – zaznacza.

Oczywiście zmiana przepisów nie oznacza, że uboju będzie mógł dokonać każdy. Ograniczenia wiekowe, oraz konieczność posiadania ogólnej wiedzy z zakresu wzorców zachowań i potrzeb poszczególnych gatunków zwierząt, oznak przytomności i reakcji na bodźce bólowe będzie nadal wymagana.

– Po wprowadzeniu zmian osoba, która będzie chciała posiadać małą ubojnię rolniczą, będzie musiała posiadać takie same kwalifikacje jak osoba, która prowadzi ubój gospodarczy. To nie jest tak, że nie będzie musiała posiadać żadnych kwalifikacji. Do prowadzenia uboju niezbędne będzie przejście szkolenia organizowanego przez inspekcję weterynaryjną i uzyskanie odpowiedniego certyfikatu – podkreśla Jacek Zarzecki.

Projekt rozporządzenia zmieniającego przepis o niezbędnej praktyce nie jest jedyną możliwą zmianą w zakresie małych rzeźni rolniczych. Istnieje szansa na uruchomienie programu wsparcia finansowego do powstawania takich ubojni.  

– Zmiana ta jest na pewno dużym ułatwieniem i dodatkowo zwiększy zainteresowanie małymi ubojniami rolniczymi. Drugą kwestią, która niewątpliwie pomogłaby w powstawaniu takich ubojni, jest dofinansowanie do ich powstawania. Proponujemy, żeby dofinansowanie wynosiło do 100 tys. zł, jednak nie więcej niż 50 procent inwestycji. Taką propozycję przedstawiliśmy, a ze słów Ministra Rolnictwa wynika, że będzie on wnioskował o uruchomienie takiego programu do Komisji Europejskiej. Myślę, że w czasie obecnej epidemii będą to bardzo szybkie decyzje i czekamy na nie z niecierpliwością – informuje prezes Zarzecki. – Pamiętajmy, że sama ubojnia jest pierwszą fazą całego przedsięwzięcia. Dużo ważniejszy jest rozbiór oraz rynek zbytu. Wielu rolników na spotkaniach, które odbywaliśmy przed wybuchem epidemii, wykazywało duże zainteresowanie tym tematem i myślę, że wprowadzenie zmian odnośnie kwalifikacji ubojowych do rozporządzenia, wprowadzenie możliwości uzyskania dofinansowania do powstawania ubojni rolniczych spowoduje, że zaczną one szybko powstawać – podkreśla Jacek Zarzecki.