Dariusza Goszczyńskiego zapytaliśmy to, jak na wizerunek branży wpływają pojawiające się w mediach informacje np. o wycofaniu partii polskiego mięsa z salmonellą w jednym z krajów UE lub o wyroku dla przedsiębiorcy, który dodawał wodę z solą do mięsa.

- Każda tego typu informacja rzutuje na całą branżę i działa odpowiedzialność zbiorowa. Uważam, że nawet jeśli ktoś nie jest naszym członkiem, to nie znaczy, że mamy z nim nie rozmawiać i nie szukać rozwiązań, które doprowadzą do tego, że takie incydenty nie będą się zdarzały. Do tego potrzebna jest współpraca z weterynarią i staramy się szukać rozwiązań w tym obszarze. Nasza rola jako KRD-IG polega także na inicjowaniu działań o charakterze systemowym, prezentowaniu pewnych procedur, dobrych praktyk do wdrożenia w zakładach. To robimy i będziemy robić, natomiast nie jesteśmy inspektorami i nie wejdziemy do każdego zakładu - mówi dyrektor KRD-IG.

Dariusza Goszczyńskiego spytaliśmy także o rosnący w ostatnich latach import drobiu z Ukrainy do UE.

- Poprzez naszych unijnych partnerów ten temat jest szeroko nagłaśniany i presja na jego rozwiązanie jest coraz większa. Domagamy się, aby to uregulować i żeby nie było tak, że w niekontrolowany sposób wprowadza się produkty na rynek UE. Niech ten kontyngent będzie nawet na wyższym poziomie, ale z pełną kontrolą. Komisja Europejska zapewnia, że prace w tym kierunku postępują. Jest przygotowana umowa, czekamy na akceptację strony ukraińskiej. Wiemy, że po stronie UE była wywierana presja, m.in. poprzez pisma trzech dyrektorów generalnych do władz ukraińskich, żeby tę kwestię uregulować. Obecnie mamy nowego komisarza, więc na pewno ten temat będziemy eskalować, żeby uregulować tę kwestie i zamknąć sprawę obchodzenia przepisów - podsumowuje dyrektor KRD-IG.