W dniu 2 grudnia 2020 r. w Główny Lekarz Weterynarii otrzymał z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego - Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach dodatnie wyniki badań laboratoryjnych potwierdzające wystąpienie ogniska wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI) podtypu H5N8 na fermie drobiu w miejscowości Nakory, w gminie Suchożebry, w powiecie siedleckim, w województwie mazowieckim.

Jest to drugie ognisko HPAI w drugim półroczu 2020 r. O pierwszym poinformowano w zeszłym tygodniu.

– W gospodarstwie, w którym stwierdzono chorobę, utrzymywano 117 108 indyków rzeźnych. Próbki do badań laboratoryjnych zostały pobrane w związku ze zgłoszeniem przez hodowcę 1 grudnia 2020 r. zwiększonej śmiertelności stada – informuje GLW.

Służby weterynaryjne wdrożyły wszystkie procedury zwalczania przewidziane w przypadku wystąpienia HPAI. GWL ponownie apeluje do hodowców drobiu o zachowanie szczególnej ostrożności i przestrzeganie zasad bioasekuracji oraz przypomina, że w przypadku zaobserwowania objawów klinicznych mogących wskazywać na zakażenie wirusem grypy ptaków (zwiększona śmiertelność, apatia, znaczący spadek pobierania paszy i wody, duszność, sinica, wybroczyny, biegunka, nagły spadek nieśności, tzw. „lanie jaj” (jaja pozbawione skorup), drgawki, skręt szyi, paraliż nóg i skrzydeł, niezborność ruchów) należy niezwłocznie poinformować lekarza weterynarii prywatnej praktyki lub powiatowego lekarza weterynarii.

– Tak spora odległość między pierwszym i drugim ogniskiem grypy ptaków w naszym kraju w tym sezonie jesienno-zimowym sugeruje, że powinniśmy w najbliższych dniach oczekiwać kolejnych zgłoszeń występowania HPAI na terenie kraju – alarmuje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz. – Następny przypadek grypy ptaków w Polsce oznacza pogłębienie kłopotów polskiego drobiarstwa, które i tak jest w złym stanie ze względu na epidemię koronawirusa. Ucierpi głównie nasz eksport. Już niektóre kraje trzecie wstrzymały import produktów drobiarskich z Polski. Należy oczekiwać dalszych restrykcji handlowych – ocenia KIPDiP.

Od ogłoszenia pierwszego ogniska w drugim półroczu br. ograniczenia importowe wprowadziły Hongkong i Rosja.

Izba przypomina, że 80 proc. eksportu drobiowego z Polski trafia do UE, która stosuje tzw. regionalizację, czyli w przypadku grypy ptaków wstrzymuje import drobiu jedynie z relatywnie niewielkiego obszaru wokół ogniska wirusa. W związku z tym skuteczne wstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa pozwoli uratować sprzedaż do naszych najważniejszych odbiorców. Niestety władze państw trzecich często nie uznają zasady regionalizacji i blokują eksport z całego kraju, jak podkreśla KIPDiP.

– Mimo mniejszego udziału w polskiej sprzedaży eksportowej odbiorców z państw trzecich, w obecnej sytuacji, gdy mamy nadwyżki towaru na rynku w postaci pełnych mroźni i w dalszym ciągu nie działa handel z HoReCa, odbiorcy spoza obszaru celnego UE byli dla nas jedyną szansą na „wypychanie towaru” z rynku wewnętrznego. Jeśli grypa ptaków zamknie polskim eksporterom ten kierunek sprzedaży to będziemy w opłakanej sytuacji dodaje – komentuje Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Izba zaznacza, że na odpowiedzialne prognozy jest jeszcze za wcześnie, ale nie należy lekceważyć prawdopodobieństwa nagłego pojawienia się „nowych” szoków podażowo - popytowych w skali europejskiej, ale i globalnej.

– Poddając analizie odczuwalne aktualnie zdarzenia, należy zauważyć, że kłopoty z HPAI dotyczą niemal wszystkich największych producentów drobiu i jaj w Unii Europejskiej. Przecież na liście „państw z HPAI” mamy już, poza Polską, kraje: Wielka Brytania, Holandia, Niemcy, Belgia, Francja, Włochy, Chorwacja, Słowenia, Irlandia, Dania, Szwecja – zaznacza KIPDiP. – Jakie dodatkowe szkody wirus grypy ptaków wyrządzi polskiemu rolnictwu oraz przemysłowi drobiarskiemu będzie zależało od samych hodowców. Teraz kluczowe jest stosowanie najbardziej rygorystycznych praktyk bioasekuracyjnych jakie są możliwe. Tylko odpowiednio roztropne zachowanie hodowców może negatywne następstwa pojawienia się wirusa w Polsce ograniczyć do minimum. Można to jednak uznać za marne pocieszenie, ponieważ nawet przy ograniczeniu negatywnych skutków grypy ptaków, sytuacja polskiego drobiarstwa będzie wciąż dramatyczna z uwagi na epidemię COVID – 19.W tym kontekście należy wskazać, że na krajowym rynku drobiarskim mamy do czynienia z dramatycznym spadkiem przychodów ze sprzedaży eksportowej a hodowcy zmuszeni są sprzedawać żywiec w cenach, których nie pamiętają najstarsi drobiarze - znacznie poniżej progu opłacalności –dodaje.