• Zdaniem doktora Krzysztofa Jażdżewskiego, duża koncentracja stad drobiu nie jest korzystna w sytuacji występowania chorób zakaźnych
  • Jak dodaje, jeżeli już decydujemy się na duże zagęszczenie podmiotów produkcyjnych nie można zapominać o zapewnieniu odpowiedniej infrastruktury (np. zakładów utylizacyjnych czy spalarni)

Tegoroczna fala ognisk grypy ptaków która wciąż przetacza się przez kraj stała się przyczyną wielomilionowych strat w pogłowiu drobiu. Najbardziej skutki epizootii odczuły obszary o największej koncentracji produkcji drobiarskiej, takie jak północna część województwa mazowieckiego. Czy to właśnie duże zagęszczenie stad drobiu było odpowiedzialne za tak dużą liczbę nowych ognisk choroby?

- Z epizootycznego punktu widzenia tak duże zagęszczenie produkcji nie jest z pewnością korzystne, gdyż w razie wystąpienia jakiejkolwiek poważnej choroby system szybko okaże się niewydolny. W przyszłości opisana przez Pana sytuacja powinna być brana pod uwagę przy wydawaniu zgód na budowę nowych obiektów przeznaczonych do prowadzenia produkcji zwierzęcej. Jeżeli jednak już musimy tworzyć tak duże skupiska produkcji nie możemy zapominać o budowie infrastruktury która będzie niezbędna w razie wystąpienia na danym terenie epizootii. Mowa tu przede wszystkim o zakładach utylizacyjnych, spalarniach itd. W chwili obecnej to właśnie jest największy problem. Mamy wprawdzie alternatywne i dozwolone przez prawo metody unieszkodliwiania padłych zwierząt, jak dobrze wiemy nie są one jednak akceptowane przez społeczeństwo – mówi w rozmowie z „Farmerem” dr Krzysztof Jażdżewski, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.

Jak dodaje, ani Inspekcja Weterynaryjna, ani Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie mają jednak mechanizmów prawnych pozwalających na kształtowanie struktury produkcji w poszczególnych regionach. Jest to rola przede wszystkim organów samorządowych odpowiedzialnych za właściwe zagospodarowanie przestrzenne terenu.

Pełna treść wywiadu z dr Krzysztofem Jażdżewskim ukaże się w czerwcowym wydaniu „Farmera’