O sprawie poinformowała dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”. W zeszłym tygodniu stowarzyszenie „Otwarte Klatki” miało otrzymać anonimowe zgłoszenie o nieprawidłowościach na fermie. W trakcie wizyty na fermie, przedstawiciele organizacji mieli zastać koszmarny widok: „Gdy przedstawiciele Otwartych Klatek dotarli na miejsce, pierwsze, co poczuli, to odór martwych zwierząt. – Walały się wszędzie. A wiele z tych kur, które jeszcze żyły, z głodu nie miały siły podejść do wody. Na ściółce nie było ani jaj, ani nawet kału – opowiada Bartosz Zając. – Ptaki były wycieńczone i sine, niektóre straciły pióra. Stado było dogorywające.” – czytamy w artykule „Gazety Wyborczej.

O przebieg i przyczynę wydarzeń na fermie spytaliśmy Barbarę Małecką – Salwach, Powiatową Lekarz Weterynarii z Legnicy:

- W zeszłym tygodniu otrzymaliśmy od przedstawiciela stowarzyszenia „Otwarte Klatki” sygnał odnośnie ptaków głodzonych na okolicznej fermie. W trakcie kontroli inspektorzy ustalili, że w czterech budynkach produkcyjnych o łącznej obsadzie około 30 tys. kur reprodukcyjnych, znaleziono łącznie 1600 martwych kur. Z naszych ustaleń wynika, że przyczyna upadków zwierząt był prawdopodobnie brak paszy – przez okres przynajmniej 5 dni zwierzęta były bowiem głodzone. Z rozmów z właścicielem fermy wynika, że nie miał on pieniędzy na zakup kolejnych partii paszy, fakt ten nie został jednak wcześniej zgłoszony do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Istnieje także podejrzenie, że w obiektach przeprowadzano również tzw. przepierzanie (poddawanie zwierząt stresowi, co ma na celu wydłużyć okres ich użytkowania), co jest niezgodne z zapisami odnośnie dobrostanu zwierząt, jak i podstawowymi zasadami etyki. Tuż po naszej kontroli powiadomiono stosowne organa ścigania, policja podjęła już własne dochodzenie w tej sprawie – mówi Barbara Małecka – Salwach.

Jak dodaje, w momencie kontroli zwierzęta miały już zapewniony swobodny dostęp do paszy, jaki wody. Obecnie służby weterynaryjne stale kontrolują czy zwierzętom podawana jest pasza. W chwili obecnej na fermie utrzymywanych jest około 20 tys. ptaków, deklaruje że ze względu na wiek stada zostanie ono wkrótce przeznaczone do uboju. Jak podkreśla Powiatowa Lekarz Weterynarii z Legnicy, takie sytuacja jak powyższa są kategorycznie niedopuszczalne, i wymagają natychmiastowej reakcji stosownych służb.

Niestety, podobnie jak to miało miejsce w przypadku afery z nielegalnym ubojem bydła w okolicach Ostrowi Mazowieckiej, wydarzenia spod Legnicy mogą zaszkodzić wizerunkowi polskiego mięsa, jak i całego rolnictwa. Musimy wiedzieć, że sytuacje takie jak opisana powyżej są jednostkowe i patologiczne, niemniej takie patologie są bardzo chętnie podchwytywane przez środowiska obrońców praw zwierząt, jak i niektóre media, które wydarzenia jednostkowe starają się przedstawić jako normę. W ten sposób bardzo łatwo jest zaprzepaścić wypracowywaną przez wiele lat renomę.